Nowa plaga

Odkryłem niedawno aplikację Plague. Od tej pory moje posiedzenia w toalecie robią się podejrzanie długie…

Idea aplikacji jest trywialna, aż dziw, że nikt na to nie wpadł do tej pory.

Każdy użytkownik jest jednocześnie twórcą oraz konsumentem treści.

Jako twórca, może wrzucić do Plague dowolną treść: grafikę, tekst, muzykę, film. „Wrzucenie” polega na tym, że owa treść zostanie rozesłana do najbliżej położonych użytkowników Plague. Każdy z nich staje się konsumentem: ocenia, czy treść jest „fajna” czy „niefajna” – jeżeli jest „fajna”, przesuwa ją poza górną krawędź ekranu („upswipe”), co skutkuje rozesłaniem jej do kolejnych użytkowników, jeżeli natomiast treść jest nędzna, użytkownik przesuwa ją w dół („downswipe”), co zatrzymuje dalsze rozprzestrzenianie się tej treści.

Dowolna treść „żyje” w Plague siedem dni, a potem jest usuwana.

W efekcie treści o wysokiej jakości mają szansę dotrzeć do dużej ilości użytkowników, a treści „nędzne” zostają z sieci szybciutko usunięte.

Plague umożliwia również prowadzenie dyskusji nad poszczególnymi treściami (dyskusje te pozostają w aplikacji „na zawsze”, a więc nie są kasowane po tygodniu), dostarcza też dużo szczegółowych informacji statystycznych i geograficznych na temat każdej treści. Natomiast nie ma tutaj idei „przyjaciół” – wszyscy są połączeni ze wszystkimi innymi od samego początku. Nie ma więc scenariusza, w którym grupa „kolesi” będzie sztucznie „pompować” popularność jakichś treści – panuje powszechna równość, a popularność treści zależy tylko od jej jakości.

Plague jest aplikacją wyłącznie na telefony z Androidem bądź iOS-em, nie ma wersji na pecety (a szkoda).

Jak na razie, po około dwóch tygodniach używania Plague, nie natrafiłem na ani jedno selfie, żadnych gołych bab, a także bardzo, bardzo niewiele treści nawołujących do jakichś działań politycznych lub wojennych. Większość treści to ciekawe zdjęcia z całego świata, mnóstwo interesujących przemyśleń, cytatów oraz tzw. „life hacks”, sporo śmiesznych filmików. O dziwo, bardzo niewiele staroci, ogromna większość to oryginalne treści tworzone na bieżąco przez użytkowników Plague. Wśród komentarzy panuje atmosfera kojarząca się odrobinę z Wikipedią wymieszaną z Monty Pythonem: jest mnóstwo rzeczowości, bardzo niewiele chamstwa, zdrowa dawka sarkazmu.

Jest też kilka drobnych minusów: po pierwsze, Plague korzysta na bieżąco z naszej lokalizacji (wymaga włączonego GPS-a), co w połączeniu z historią treści, jakie lubimy, stanowi bardzo mocne narzędzie marketingowe. Póki co reklam w Plague nie ma żadnych – docelowo jednak obstawiam, że albo zaczną się pojawiać reklamy, albo firmę ktoś kupi za gruby szmal, wraz z naszymi danymi o historii lokalizacji oraz upodobaniach. Po drugie zaś, nie ma żadnego mechanizmu weryfikującego prawdziwość informacji rozpowszechnianych za pomocą Plague – w efekcie od czasu do czasu natrafia się na nieprawdziwe „sensacyjne” materiały, których leniwym użytkownikom nie chciało się sprawdzić i „puścili” to dalej w świat.

Ogólnie jednak bardzo Plague polecam, jest to interesujący fenomen na skalę światową. Brak chamstwa, wulgarności i golizny, przyjazność użytkowników oraz możliwość (względnie) anonimowego kontaktowania się z całym światem sprawiają, że z przyjemnością wraca się do Plague kilka razy dziennie.

Linki do pobrania są tutaj: http://plague.io

[yop_poll id=”52″]

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Nowa plaga"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Nosferat
Gość

Dzięki, podałeś mi kolejny pożeracz czasu, wracam do swipeowania ;P

wpDiscuz