Żyj kolorowo

Czy da się pomalować dom za pomocą kota? Sprawdźmy!

– …tylko zamknijcie drzwi, żeby zwierzaki wam nie wlazły!
– Dobrze, mamo.

Dziesięć minut później graliśmy już w najlepsze w Dixit (w sześć osób! Chyba napiszę o tym osobno, w jakimś napadzie grafomanii), idee zderzały się w powietrzu z trzaskiem elektrycznych wyładowań, karty i żetony przesuwały się chyżo po stole, a szeroka tabelka zapełniała się punktami poszczególnych graczy.

Pół godziny później…

Wierzycie w jednorożce?

A wierzycie w jednorożce pierdzące tęczą?

Nie?

Ja zasadniczo też nie, acz tamtego popołudnia moja wiara w ich nieistnienie na chwilę osłabła.

Zdumionym naszym oczom ukazała się bowiem niemożliwa do uzyskania naturalnymi metodami krzyżówka kota z tablicą Roscharcha.

Feeria barw biła z kociego grzbietu i boków, osiągając apogeum w okolicach… przeciwnych do głowy.

Krótko mówiąc, kotka wlazła do pokoju dzieciaków przez niedomknięte drzwi, po czym wytarzała się w rozłożonych na biurku i parapecie, jeszcze schnących dziełach sztuki wykonanych w technologii farby wyciskanej z tubki bezpośrednio na kanwę.

Warstwa świeżo położonej farby była – nie wstydźmy się tego słowa – gruba. I najwyraźniej bardzo wygodna, sądząc po obfitości ściekających z kociego zadka wielobarwnych gili.

(gilów?)

Szybka ocena strat: kotka po drodze zdążyła zaliczyć kanapę, przespacerować się po półpiętrze oraz poocierać się o niektóre ściany. A teraz, zdumiona nagłym zainteresowaniem zwykle ignorujących ją ludzkich mieszkańców, ukryła się szybciutko pod krzesłem.

Sprawna akcja całej rodziny ocaliła feng-shui domu. Okazało się, że farby ze ścian zmywają się całkiem nieźle, porcja chemii poradziła sobie z kanapą i dywanem na półpiętrze, problemu nie było również z kafelkami ani syntetycznymi panelami podłogowymi.

Najważniejsze jednak – oczyścić kota!

Jeżeli ktoś się chociaż odrobinę orientuje w kociej kotowatości ten wie, że stworzenia te zasadniczo uwielbiają być drapane po głowie i za uszami, czasem pozwalają (niechętnie) podrapać się po grzbiecie, natomiast brzuch oraz okolice przyogonowe to jest tabu, którego naruszenie grozi wydrapaniem oczu oraz fochem co najmniej dwugodzinnym.

Tym razem nie było wyjścia. Podjęcie ryzyka było absolutnie konieczne.

Uzbrojony w wielką, grubą, kuchenną rękawicę do podnoszenia gorących naczyń postawiłem nieświadomą nadciągającej sromoty kotkę na kuchennym blacie, tuż przy zlewie. Ująłem ją solidnie za kark i głowę, a wtedy moja Lepsza Połówka zabrała się za dekoloryzację kociej rufy.

Efekt był zgodny z oczekiwaniami. Początkowe wściekłe burczenie przeobraziło się natychmiast w głośny miauk, pazury w ramach protestu próbowały zagłębić się najpierw w powierzchni blatu, potem w przytrzymujących kotkę rękawicach, wreszcie zamiast kota pojawiło się w mych rękach monstrum uzbrojone w co najmniej osiemnaście łap machających ostrymi jak brzytwy pazurami na wszystkie możliwe (i niektóre całkiem niemożliwe) strony z prędkością, przy której światło mogłoby uchodzić za chorego na uwiąd starczy ślimaka. Kotka dostała takiego kociokwiku, że trzeba było procedurę przerwać.

Potem zamieniliśmy się z Żonką miejscami – teraz ona przytrzymywała biednego futrzaka, a ja podjąłem walkę z coraz-mniej-ale-jednak-jeszcze-trochę tęczowym odwłokiem.

I co?

I udało się! Tylko potem kot miał na nas focha aż do wieczora, kiedy to wreszcie przyszła z cichym mruczeniem i zażyczyła sobie podrapania. TYLKO PO GŁOWIE, WY DURNE CZŁOWIEKI.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "Żyj kolorowo"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Andrzej
Gość

A nie lepiej było kota wrzucić do pralki?

Kasia
Gość

Kota sie nie pierze, chociaż jak mawiaja gorale pierze się, pierze, ino się nie wyżyma.

mRufa1408
Gość

Ja bym uwazalam na obuwie jeszcze przez pare tygodni, bo znajac kocie charakterum to podziekowanie za sesje spa moze sie jeszcze pojawic… 😉

Ania
Gość

Biedny kotełek! Ale jak mus, to mus 😉

Uwielbiam Dixit!

Zielona Małpa
Gość

Lubisz Dixit? Bo ja tak szczerze to średnio. Może dlatego, że mam dość zróżnicowane towarzystwo do giercowania i odgadnięcie zamysłu innej osoby często graniczy z cudem!

Co do kota – sam się ubrudził, niech się sam wyczyści. A nie fochać się potem na człowieków!

wpDiscuz