Stare szaty listonosza

Mniej więcej trzy tygodnie temu pisałem o alternatywnym (do GMail-a) kliencie poczty elektronicznej na Androida. Inbox - o nim bowiem mowa - na początku zachwyca prostotą, jednak po dłuższym używaniu tak naprawdę nie wnosi żadnych rewolucji do sposobu, w jaki używamy poczty elektronicznej.

Dlatego też dzisiaj podjąłem męską decyzję i pozbyłem się Inbox-a, przywracając tym samym do łask oryginalnego klienta.

Nie, żebym miał do Inbox-a jakieś konkretne zarzuty - jest tak samo szybki i bezawaryjny, jak jego starszy brat. Jedyna "poważna" różnica to możliwość odkładania rzeczy na później, jednak odkryłem, że równie dobrze mogę trzymać te "odłożone" rzeczy w skrzynce odbiorczej, dopóki ich nie załatwię. W ten sposób mam ciągły wgląd w rzeczy "do zrobienia", podczas gdy w Inbox-ie często miałem pozornie pustą skrzynkę, tymczasem zadania "do zrobienia" piętrzyły się cichaczem i wyskakiwały hurtowo w najbardziej niechcianym momencie 😉


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: