Stare szaty listonosza

Mniej więcej trzy tygodnie temu pisałem o alternatywnym (do GMail-a) kliencie poczty elektronicznej na Androida. Inbox – o nim bowiem mowa – na początku zachwyca prostotą, jednak po dłuższym używaniu tak naprawdę nie wnosi żadnych rewolucji do sposobu, w jaki używamy poczty elektronicznej.

Dlatego też dzisiaj podjąłem męską decyzję i pozbyłem się Inbox-a, przywracając tym samym do łask oryginalnego klienta.

Nie, żebym miał do Inbox-a jakieś konkretne zarzuty – jest tak samo szybki i bezawaryjny, jak jego starszy brat. Jedyna „poważna” różnica to możliwość odkładania rzeczy na później, jednak odkryłem, że równie dobrze mogę trzymać te „odłożone” rzeczy w skrzynce odbiorczej, dopóki ich nie załatwię. W ten sposób mam ciągły wgląd w rzeczy „do zrobienia”, podczas gdy w Inbox-ie często miałem pozornie pustą skrzynkę, tymczasem zadania „do zrobienia” piętrzyły się cichaczem i wyskakiwały hurtowo w najbardziej niechcianym momencie 😉

Sprawdź też

Mamma Mia! HWGA. Recenzja filmu.

Musical z piosenkami Abby - druga odsłona. Dziesięć lat później.

Evan Curie: On Silver Wings (recenzja książki)

Recenzja książki otwierającej serię z gatunku Space Opera.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: