Przechrzczona

Ha. Udało mi się kilka dni temu przechrzcić moją Żonkę na Androida. Wreszcie, po tylu latach błąkania się w ciemnościach i potykając się o ponadgryzane jabłka, dała się przekonać na porzucenie sił Złego i wstąpienie na ścieżkę oświaty i szczęścia wiekuistego.

Pretekst był po temu całkiem niezły, koniec kontraktu z operatorem, a więc możliwość jego przedłużenia w zamian za nową słuchawkę (prawie) za darmo.

Słuchawką, po dłuższej dyskusji, okazał się Szajsung Galaxy S5, bardzo zacny telefonik. Żonka używa go od mniej więcej trzech tygodni i jest (odpukać!) na razie bardzo zadowolona.

W odróżnieniu ode mnie, lubiącego zmieniać wszelakie możliwe ustawienia i sprawdzać „co by było, gdyby…”, Żona jest użytkownikiem raczej „typowym”, a więc głównie dzwoni, sesemesuje, konsumuje treści on-line, pstryka fotki oraz gra.

Pierwsza rzecz, która rzuciła jej się w oczy od razu po paru minutach użytkowania, to większa elastyczność w docieraniu do różnych akcji. Na przykład po znalezieniu numeru telefonu na stronie internetowej, dodanie go do lokalnych kontaktów wymaga mniejszej ilości kroków i jest bardziej intuicyjne, niż u końkurencji.

Powiadomienia są bardziej widoczne i łatwiejsze w obsłudze (zwłaszcza po niedawnej aktualizacji do Androida L).

Ekran jest odrobinę większy. Ten akurat czynnik nie był decydujący w momencie zakupu (espiątka wygrała z Alfą tylko dzięki wodoszczelności), ale czym dłużej telefon jest używany, tym bardziej ujawnia się przewaga wielkości ekranu nad tym srajfonowym. Oczywiście tu natychmiast pojawia się argument, że nowe Srajfony też są produkowane w wersji makro, więc zostawmy temat rozmiarów. Albowiem oprócz rozmiaru liczy się też, jak wiadomo, technika. A tej w espiątce nie brakuje. Czasami używam tego telefonu i stwierdzam z lekką zazdrością, że działa odrobinę płynniej, niż mój Note 4 – przypuszczam, że głównie dzięki temu, że espiątka ma mniej pikseli do obsłużenia, co przekłada się od razu na płynność działania. Jednak ekran, chociaż niby ciut gorszy niż w Note 4, wygląda identycznie ostro i żywo. To uświadamia mi, jak bezsensowna jest dalsza wojna producentów na piksele – przecież powyżej pewnej gęstości dalsze jej zwiększanie w żaden sposób nie poprawi obrazu (ludzkie oko nie widzi różnicy między 220 PPI a, dajmy na to, 450 PPI), za to procesor się musi napracować za cenę wydajności – no i baterii.

Żonie bardzo podoba się opcja łączenia kontaktów z różnych kont w jeden, dzięki czemu jak ktoś ma konto na FB, LinkedIn, Viber i WhatsApp, wszystko jest dostępne pod jednym kontaktem. Mniej szukania i przewijania.

Oczywiście lepiej działa też synchronizacja kontaktów z kontem Gmail, ale to akurat zrozumiałe w smartfonie z systemem od Google. Nie było natomiast żadnych problemów z zaimportowaniem danych z iPhone – samsungowa aplikacja Switch zapytała tylko o dane logowania do chmury Applowej, po czym zaimportowała ze starego telefonu wszystko, włącznie z historią połączeń, sms-ami i zdjęciami. Muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem (Apple, przyznaję uczciwie, również wykonał kawał dobrej roboty, udostępniając to wszystko w chmurze).

Telefon jest – jak już wspomniałem – wodoszczelny. Nie testowaliśmy go jeszcze pod tym kątem (Młody nie miał okazji utopić go w toalecie), ale wszystko przed nami. W każdym razie można przez espiątkę gadać w czasie najsroższej ulewy bez obawy o uszkodzenie.

Cała reszta… no cóż, wszystko po prostu działa, szybko i sprawnie. Telefon został zaopatrzony w kondoma OtterBox (wesja z porftelikiem), dzięki czemu jest w zasadzie pancerny – dajemy go Młodemu do zabawy, czasem bywa, że Młody w ferworze zabawy sprawdza, który telefon poleci dalej, Note czy espiątka, a więc obydwie słuchawki zaliczają po kilka gleb dziennie i nic im się nie dzieje (odpukać).

Zdjęcia robi całkiem fajne, aparat startuje w pół sekundy. Selfiki można wyzwalać czujnikiem pulsu, identycznie jak w mojej patelni.

Nie jestem jakimś tam fanboyem marki i uważam, że ludzie powinni używać takich telefonów, jakie im pasują. Byle tylko były to Samsungi z Androidem 😉

Końcowy werdykt: polecam, jak najbardziej. Espiątka nie jest żadną nowością, lada miesiąc na rynek wejdzie zapewne S6, ale jest to zdecydowanie dobry telefon.

A teraz biorę paczkę chipsów, flaszkę wody gazowanej i czekam na gromy od Czytelników 😉

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Przechrzczona"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Przemek
Gość

Na moje, to telefon jest wodoodporny, a nie wodoszczelny. Wodoszczelne może być wiadro albo garnek 🙂

wpDiscuz