Di, ale R – 1

Uwaga: poniższy tekst zdezaktualizował się z okolicach połowy czerwca 2019 roku. Aplikacja Dialer One zniknęła ze sklepu Google Play. Świeć Billu nad jej cyfrową duszą.

Przewrotny miał być tytuł dzisiejszego wpisu i trochę zabawny, ale wyszło jak zawsze. 3/4 Czytelników pomyśli, że chodzi o jakiegoś robota z Gwiezdnych Wojen czy inne cóś matematyczne – i ucieknie. No nic, dla pozostałego jednego Czytelnika warto jednak pisać dalej 😉

Tym razem recenzja aplikacji na smartfony, którą (aplikację, nie recenzję) polecił mi niedawno jeden znajomy, i która (w dalszym ciągu aplikacja…) okazała się strzałem w dziesiątkę.

Dialer One jest jednym z mnóstwa programów klasy Dialer, czyli takich, które mają zastąpić domyślną apliakcję Telefon.

Próbowałem przedtem różnych dialerów i zawsze wracałem do standardowego, fabrycznie wbudowanego Telefonu. Do czasu odkrycia Dialera One. Od kilkunastu dni nie używam już w ogóle standardowej aplikacji Telefon, tylko  właśnie Dialer One.

Cóż takiego ma ów Dialer w sobie, że o nim piszę?

Po pierwsze, należy wiedzieć, że został napisany przez Rosjanina, co z automatu zwiększa szanse na wysokiej jakości produkt. Może oni tam za dużo chleją i mają dziwne władze, ale programistów mają świetnych.

Po drugie, aplikacja jest prosta, a dzięki temu bardzo, bardzo szybka (nawet na starszych lub mniej wyposażonych aparatach).

Po trzecie, Dialer One “rozumie” ogonki, dzięki czemu szukając Łukasza nie musimy wklepywać “Łukasz” tylko wystarczy “lukasz”.

Po czwarte, wyszukiwarka Dialer One działa na zasadzie starożytnego T9. Zamiast wpisywać nazwę ofiary na standardowej klawiaturze Androida, wpisujemy ją na klawiaturze numerycznej, a wbudowany algorytm już “wykuma” które kontakty pasują.

Wreszcie po piąte (i ostatnie), wyszukiwanie jest wykonywane na wszystkich możliwych polach kontaktu, a nie tylko na niektórych, jak to ma miejsce w przypadku standardowej aplikacji do dzwonienia.

Jeżeli ktoś lubi sobie grzebać (wciąż mówimy o telefonach…), niech spróbuje. Link do aplikacji na samym końcu  wpisu. Aha, tylko proszę się nie sugerować komunikatem, że aplikacja nie jest już utrzymywana, i że jest nowsza, lepsza wersja pod inną nazwą. Ta “lepsza” nowa wersja jest tak naprawdę gorsza, przeładowana zbędnymi opcjami itd.


Liczba słów w tym wpisie: 378

Sprawdź też

Broadchurch: szybka recenzja

Jeżeli lubisz dobre kryminały oraz Davida Tennanta, ale nie oglądałeś jeszcze “Broadchurch”, to polecam. Serial …

Toy Wars: recenzja

“Toy Wars” czytałem już kiedyś, dawno temu, z jakiejś pirackiej kopii. Tak, wstydzę się. Dlatego …

Zapisz się
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
1
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x