Rzucamy ekranem #2

Pod koniec grudnia zeszłego roku, kiedy wąsate janusze dosiorbywały wigilijny barszcz i zabierały się ze śwarnymi szwagrami za czwartą połówkę, z braku śwarnego szwagra napisałem krótki tekst o oprogramowaniu do wykonywania zrzutów ekranu:

Rzucamy ekranem

Od tamtej pory nieco się u mnie pozmieniało w tej kwestii.

Wówczas uważałem, że najlepszy do tego celu jest OneNote pod warunkiem jednakże, iż zatikujemy ficzer pod tytułem automagiczne kopiowanie zaznaczonego obszaru do schowka.

Pod tamtym wpisem pojawiło się kilka komentarzy, głównie chwalących duet PrtScr + Paint. No bo faktycznie większości zjadaczy bitów w zupełności to wystarcza. Nie mi.

Jeden z komentujących tam Czytelników, nota bene prywatnie mój dobry znajomy, zasugerował jakoby GreenShot był tym jedynym słusznym.

Ponieważ chłopu w kwestiach oprogramowania raczej ufam, spróbowałem tego całego GreenShota – no i wsiąkłem.

Okazało się, że GreenShot, aplikacja kompletnie darmowa, jest zdecydowanie najlepszym programem do tegoż właśnie celu.

Czemu tak uważam?

Bo jest prosty i uniwersalny. Można za jego pomocą:

  1. Wykonać zrzut wybranego obszaru, aktywnego okna, a w przypadku stron WWW także zawartości bieżącej strony (nawet jeżeli jest ona wyższa od naszego ekranu – innymi słowy możemy wykonać zrzut całej strony a nie tylko tego, co aktualnie widać) – chociaż to ostatnie działa akurat tylko w Internet Explorerze.
  2. Zdefiniować dowolne skróty klawiaturowe dla każdego rodzaju zrzutu osobno.
  3. Wybrać dowolną akcję docelową wykonanego zrzutu (wśród akcji docelowych jest np Imgur – apliakcja automatycznie wyśle nasz obrazek do serwisu, a potem skopiuje do schowka url imgur do wklejenia).
  4. Skonfigurować praktycznie każdy aspekt dzialania i wyglądu aplikacji

I to wszystko za darmo.

W moim przypadku używam jedynie zrzucania wybranego obszaru (a więc muszę “narysować” prostokąt, którego zawartość ma być zrzucona), a spośród akcji docelowych używam tylko Paint.Net, schowka lub sporadycznie wspomnianego wyżej Imgur. I tu pojawia się jedna z dwóch jak na razie znalezionych przeze mnie “wad” aplikacji: nie da się w ustawieniach zdefiniować, które akcje docelowe mają być dostępne, a które nie. Innymi słowy – zawsze są dostępne wszystkie, co nieco wydłuża i “zabałagania” okienko z tymi akcjami, które pojawia się zaraz po wykonaniu zrzutu.

Drugą “wadą” jest brak wersji linuksowej co mi akurat kompletnie nie przeszkadza, ale komuś, kto używa systemu z pingwinem w tarczy już może.

Innych wad póki co nie znalazłem.

A jak u konkurencji?

Przetestowałem kilka innych tego typu programów i wszystkie okazały się albo (a) zbyt ubogie albo (b) przeładowane niedającymi się wyłączyć opcjami, które sprawiają, że wykonanie zrzutu ekranu wydłuża się niepotrzebnie o cenne sekundy. Pół biedy, jeżeli mamy do zrobienia pojedynczy zrzut. Gorzej, gdy musimy zrobić dziesięć albo sto zrzutów jeden po drugim (na przykład przy tworzeniu dokumentacji do jakiegoś projektu) – wtedy te dodatkowe sekundy i kliknięcia myszą są nad wyraz drażniące.

Jedna z konkurencyjnych aplikacji ma nawet wbudowany dość zaawansowany edytor, który “wyskakuje” zaraz po wykonaniu zrzutu. Można w nim dołożyć do grafiki różne opisy, strzałki, podkolorować czy wyblaknąć zadane obszary i tak dalej. W moim przypadku jednak wolę starego, sprawdzonego Paint.Net, który daje się uruchomić bezpośrednio z menu GreenShot jeżeli zachodzi taka potrzeba.

Różnica różniccarum… a nie, wróć. Summa summarum bardzo GreenShot-a polecam.


Liczba słów w tym wpisie: 609

Sprawdź też

Potrójna recenzja: Lem (x1) + Kloos (x2)

Niedawno zachciało mi się przeczytać jeszcze raz moją ulubioną książkę Wieszcza czyli “Kongres futurologiczny”. Ponieważ …

Cyberpunk. Odrodzenie. Recenzja powieści.

Skończyłem niedawno najnowszą powieść Andrzeja Ziemiańskiego pod wielce obiecującym tytułem “Cyberpunk. Odrodzenie”, czas więc podzielić …

Zapisz się
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
5
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x