Stagnacja w blogosferze?

Oczywiście nie w *całej* blogosferze - ta miewa się wciąż całkiem dobrze, chociaż wielu mędrców wróżyło jej gównianą przyszłość już dawno temu. Myślę bardziej o stagnacji w wąskim wycinku blogosfery, czyli blogi polskojęzyczne ludków mieszkających w Irlandii. Szukałem niedawno czegoś nowego do poczytania - i słabo to wygląda. Naprawdę słabo.

Swego czasu próbę skatalogowania tych blogów popełnił Tomek Kaplan, prowadzący portal podatki.ie. Niestety, większość blogów tam wymienionych albo się już zamknęła, albo zamilkła. Zaglądam tam od czasu do czasu, kiedyś nawet próbowałem przekonać Autora, żeby tę listę odświeżył, ale wiadomo jak to jest. Utrzymywanie tego na bieżąco pochłania czas, a Tomek z pewnością ma dużo bardziej ciekawych zajęć niż ściganie dinozaurów 🙂

Wpisując w Google frazę "polskie blogi w Irlandii" dostaję bazylion linków, owszem, ale większość z nich prowadzi albo do blogów już nieaktywnych (najwyraźniej wielkiemu G też się nie chce sprawdzać które blogi żyją a które nie), albo do jakichś komercyjnych straszydeł.

Jeżeli więc znasz, Czytelniku, jakiś interesujący polskojęzyczny blog o Irlandii (ewentualnie o dupie Maryny, ale prowadzony przez mieszkającego w Irlandii Polaka), daj znać w komentarzu. Ewentualnie prywatnym gołębiem.

7 komentarzy

  1. Stagnacja – zdecydowanie stagnacja. Albo – żeby było bardziej dramatycznie – nawet upadek. Kolejni blogerzy z naszego środowiska wykruszają się niczym topniejące lodowce na Antarktydzie, nad czym osobiście szczerze ubolewam.

    Miałam/mam swoją ulubioną grupkę blogowych znajomych, ale z każdym rokiem robi się ona coraz mniejsza. Podobnie jak Ty, szukałam więc jakichś nowych i ciekawych blogów do poczytania, ale to orka na ugorze… Łatwo nie jest – nie dość, że jest ich tyle, co kot napłakał, to do tego jestem wybredna i nie zadowalam się byle czym.

    Aż chciałoby się sparafrazować Gąssowskiego – gdzie się podziały tamte blogi niezapomniane…? Niestety – to już nie wróci. Polska blogosfera emigracyjna przeżywała swój boom kilkanaście lat temu. Aż mi się łezka zakręciła w oku na wspomnienie Onetu doszukującego się sensacji w naszych postach emigracyjnych, tak często polecanych przecież na głównej stronie portalu i jakże często atakowanych przez najazd trolli…

    Cud, że sami przetrwaliśmy tyle czasu! No cóż, ktoś musi nieść ten blogowy kaganek, więc… do roboty! 😉

    1. Najbardziej chyba bolesne dla polskojęzycznej blogosfery w Irlandii było zlikwidowanie portalu polskidublin.com, w którym się spotykały całkiem spore zastępy braci blogującej.

      Nadajemy.ie było kiedyś fajnym miejscem spotkań blogerów on-line, ale już od kilku lat zamieniło się w portal randkowo-reklamowy.

      Tak że ten.

      1. Jeśli dobrze pamiętam, to w życiu z tych portali nie korzystałam. Mnie akurat najbardziej dotknęło zniknięcie zaprzyjaźnionych blogerów z Irlandii i paru innych krajów. Czytelnicy niestety też odchodzą (w przenośni i dosłownie).

        1. Mi tam czytelników nie ubywa. Jak miałem trzech na krzyż na samym początku tak dalej mam trzech na krzyż 🙂

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]