Tag Archives: blog

Porządki na blogu – wyniki ankiety, wnioski itd.

Ankieta trwa na razie zaledwie kilka godzin, ale w przypadku tak tłumnie obleganego bloga to jest cała epoka i większość stałych Czytelników już zagłosowała. Głosowanie odbyło się za pomocą ankiety on-line, która niestety sporadycznie generowała jakieś błędy. Nie udało mi się żadnego z nich potwierdzić organoleptycznie, ale dostałem kilka e-maili …

Czytaj dalej »

Porządki na blogu – ankieta

Kilka dni temu postanowiłem nieco uporządkować wpisy na blogu. Żadnych drastycznych zmian, proszę się nie obawiać. Ponieważ jednak ilość wpisów zrobiła się już całkiem spora… Czytelnik mógłby użyć określenia „przygnębiająco duża”, ale ponieważ Czytelnik jest dobrze wychowany, nie zrobi tego, przynajmniej nie głośno … spora, powiadam, postanowiłem uwypuklić i wypunktować …

Czytaj dalej »

Blogito czy nie?

Hasło przewodnie mojego bloga brzmi „Blogito ergo sum„, co jest parafrazą kartezjuszowego „Myślę, więc jestem”. Bloguję, więc jestem – mam swoją trąbę, którą dmę w cyfrowe odmęty internetowej giga-puszczy, naiwnie licząc na to, że ktoś, gdzieś, kiedyś, wiadomo. Nie zawsze tak było. Pierwsza wersja bloga miała tytuł „xpil.eu”, a „Ignormatyk …

Czytaj dalej »

Postmodernistyczna szafa grająca z polskim akcentem

Jeżeli ktoś czytuje mojego bloga częściej niż raz, być może kojarzy odkrycie, jakiego dokonałem jakiś czas temu w ramach poszerzania swoich muzycznych horyzontów. Dobra muza nie jest zła, czyli Pi-Dżej Pełna nazwa zespołu brzmi „Scott Bradlee’s Postmodern Jukebox”, ale dla uproszczenia sami nazywają siebie PMJ. Kapela specjalizuje się w przerabianiu …

Czytaj dalej »

Zmiana adresu blogu

UWAGA, UWAGA, UWAGA Ważne ogłoszenie parafialne! Od dnia dzisiejszego adres blogu uległ nieznacznej acz istotnej zmianie: usunąłem zeń fragment „/blog/”. Innymi słowy, od dziś blog działa pod adresem: xpil.eu (poprzednio: http://xpil.eu/blog/) Wszystkie „stare” odnośniki powinny nadal działać poprawnie, więc jeżeli masz u siebie jakieś linki do moich starych artykułów, nie …

Czytaj dalej »

Ankieta www: wyniki

Uruchomiłem niedawno wśród swoich Czytelników krótką ankietę na temat adresów www. Pytanie brzmiało: czy adres bloga powinien zaczynać się od www, czy nie? W ciągu zaledwie miesiąca trzech dni w ankiecie wziął udział ogromny tłum ludzi! Głos oddało aż 15 osób! To oznacza jakieś pół człowieka pięć człowieków dziennie!

Czytaj dalej »

Ankieta: z www czy bez?

Trafiłem niedawno na dyskusję, czy używać w adresie URL prefiksu „www.”, czy nie używać. Zwolennicy używania prefiksu twierdzili, że to jest standard Internetu, że ludzie się przyzwyczaili, że adresy www zaczynają się od www, i że adresy bez tego prefiksu mogą zostać nie rozpoznane (czy „xpil.eu” to adres www czy …

Czytaj dalej »

SSL, TLS, HTTPS i tak dalej

Udało mi się dziś, po paru dniach walki, w końcu poprawnie skonfigurować certyfikat SSL. Od teraz cały blog jest dostępny pod adresem https://xpil.eu/ (poprzednio: http zamiast https) Istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że {niektóre / wszystkie / lub czasopisma} {strony / podstrony / wpisy / widgety / lub sąsiad} {przestaną działać / …

Czytaj dalej »

Coś wisi w powietrzu

Wizja lokalna wykazała, że zawinił – jak to zwykle bywa – człowiek. Ale zacznijmy od początku. Kilka dni temu zauważyliśmy, że w schowku… Schowek to pomieszczenie z założenia mające służyć jako skrzyżowanie garderoby z, dajmy na to, spiżarnią, ale z upływem lat ewoluuje w dżunglę najrozmaitszych zaskakujących artefaktów.

Czytaj dalej »

Rikudo: recenzja

Jeden z Czytelników niniejszej podróbki bloga podesłał mi niedawno link do gry logicznej, o której dziś napiszę. Mowa o Rikudo. Zadanie jest niby proste: trzeba wypełnić sześciokątny plaster miodu liczbami od jeden do maksimum (36 albo 60 albo 90 – w zależności od stopnia trudności). Należy to zrobić tak, żeby …

Czytaj dalej »

Bez celu

Z pisaniem bloga jest tak, że albo się wie, o czym się będzie pisało – ma się w głowie taki jakby szkielet fabularny, który trzeba, jak by to pieszczotliwie ujął stryj Zenon, opierdolić mięchem fleksyjno-składniowym, albo się nie wie – i wtedy trzeba albo odłożyć pisanie na później, albo iść …

Czytaj dalej »

Bohater – kulisy

Opowiadanko „Bohater”, które niedawno opublikowałem na łamach niniejszej namiastki pseudobloga, jest kolejnym z serii opowiadań ukazujących naszą wspaniałą, ziemską cywilizację we właściwej perspektywie. Jesteśmy tylko maleńkim ziarenkiem piasku dryfującym losowo przez niepojętą przestrzeń.

Czytaj dalej »

Cuda się zdarzają

Jak wszyscy doskonale wiedzą, współczesna fizyka rozróżnia cztery podstawowe rodzaje oddziaływań: słabe, silne, elektromagnetyczne oraz grawitacyjne. Spośród nich grawitacyjne ma kilka unikalnych właściwości: oddziałuje na dowolnie wielkie odległości, działa tylko w jedną stronę (nie ma grawitacyjnego odpychania), nie da się grawitacji w żaden sposób ekranować, no i działa „uczciwie” na …

Czytaj dalej »

Nieznajomość prawa szkodzi…

… podobnie jak nieznajomość nazw potraw w obcych językach. W zasadzie angielski nie jest już dla mnie taki całkiem obcy, skoro czytam sobie w miarę swobodnie książki Pratchetta w oryginale, ale jednak czasem zdarzają się wpadki, których efekty warte są osobnego wpisu na blogu.

Czytaj dalej »

Elementary OS

Kilka dni temu pisałem o nieudanych próbach zainstalowania linuksa na moim nowym laptopie. Nieudanych, bo wszystkie bez wyjątku poległy na braku sterowników do karty sieciowej. A że bez karty sieciowej w dzisiejszych czasach raczej trudno… Wiadomo. Jednakże niezrażony niepowodzeniem poszukiwałem dalej – aż natrafiłem na ElementaryOS.

Czytaj dalej »

A jednak Wiedźmin

Niedawno zamieściłem na łamach niniejszej namiastki bloga ankietę, w której poprosiłem Czytelników, aby wybrali kolejną książkę, którą mam przeczytać, jak już skończę odsłuchiwać pierwszy tom „Opowieści z Meekhańskiego pogranicza”.

Czytaj dalej »

Przerwania przerywane

Dość dawno temu (ponad cztery lata, jak dobrze policzyć) pisałem o tym, jak różne współczesne „przeszkadzacze” prowadzą do degradacji wydajnościowej naszej codziennej pracy. Mówię tu o wszelkich powiadomieniach ze smartfonów, kolegach dzwoniących z sąsiedniego działu z jakimś banalnym pytaniem i tak dalej.

Czytaj dalej »

Rybka lubi latać

Mniej więcej cztery lata temu miałem małą przygodę z latającym keczupem. O, tutaj można poczytać: http://xpil.eu/srrrru/ Nie dalej jak kilka dni temu miałem natomiast całkiem, za przeproszeniem, analogiczną przygodę z latającą rybą.

Czytaj dalej »

Kombinator

Raz na jakiś czas powtarzam, że mój blog powinien trafić na listę leków dotowanych przez NFOZ, ponieważ fantastycznie leczy bezsenność. Oczywiście nie dorastam do pięt profesjonalistom – hipnotyzerom, którzy potrafią uśpić najbardziej zatwardziałego pacjenta za pomocą zaledwie pięcio-dziesięciominutowego seansu telewizyjnego (prym wiodą obrady Sejmu o planowanych podatkach na rozrzutniki gnoju, …

Czytaj dalej »