Przeprowadzka #65498723

Ponieważ lubię gmerać tu i ówdzie, dogmerałem się ostatnio do informacji, że mój dostawca usługi VPS wypuścił niedawno nową serię serwerów, które nie dość że są szybsze i mają więcej miejsca, to jeszcze kosztują mniej od tych z 2018 roku.

Różnica w działaniu samego serwera jest spora: dwa razy więcej rdzeni procesora do dyspozycji, ciut więcej RAM-u, prawie dwa razy większy dysk (fajnie, bo na starym powoli zaczynało mi się kończyć miejsce) oraz – co najważniejsze – dysk ów jest cholernie szybki. Nie wiem co tam pod spodem biega, ale na poprzednim serwerku transfer z dysku i na dysk był w okolicach 30-40 MB/s a tutaj mam ponad 400 MB/s, a więc ponad dziesięciokrotnie szybciej (tak, upewniłem się, że to nie cache). No i tam było łącze stumegabitowe, a tu mam gwarantowane pół gigabita, symetrycznie i bez limitów. Ogólnie maszynka dość wypasiona w porównaniu do poprzedniej.

Niestety firma nie oferuje automatycznej przeprowadzki z jednego serwera na drugi, musiałem więc pracowicie wydziergać serwer od zera, po czym przenieść ręcznie wszystkie zera i jedynki ze starego serwera na nowy (ucząc się przy tym od nowa jak używać tar i scp), poukładać je we właściwej kolejności oraz upewnić się, że nie pouciekają jak sobie pójdę.

Nie pouciekały.

Na koniec wysłałem do obsługi klienta mesydż, żeby zamknęli stary serwer, a pozostały na nim czas wynajmu – około sześciu miesięcy, nie w kij dmuchał – przenieśli na konto tego nowego. Dwa dni później miałem już odpowiedź: wszystko gra, mam hosting opłacony do maja 2022.

Czy blog działa szybciej?

Odrobinkę.

Pod maską jest teraz nowsze Ubuntu (20.04 zamiast 18.x) z nowszym MySQL-em (8.0 zamiast starego 5.x) i na dwóch rdzeniach zamiast jednego. Trochę było siłowania się, bo większość poradników on-line dotyczy nieco starszych wersji WordPressa / Ubuntu (nawet ta oficjalna, od producenta), więc można się potknąć na paru drobiazgach, ale jakoś mi się znów udało.

Z jednym wyjątkiem: z jakiegoś tajemniczego powodu blog przestał mi się wyświetlać na smartfonie.

Okazało się bowiem, że Android zapamiętał sobie poprzedni adres IP i ni czorta nie chciał go zapomnieć, choćbym włączał i wyłączał sieć bezprzewodową i co tam jeszcze.

Skończyło się restartem telefonu.

Pomogło.

Dziwny świat.

Zapisz się
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
5
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x