Jak przyspieszyć blog na WordPress?

In Techniczne by xpil0 Comments

Zauważyłem niedawno, że blog zaczął mi działać powoli. Wpisy otwierały się po 2-3 sekundy, strona startowa czasem powyżej 5 sekund…

Po pierwsze, poeksperymentowałem przez chwilę z CDN. Jako osobnik leniwy założyłem sobie konto na Amazon.com i tam skonfigurowałem usługę NetFront. Po 48 godzinach zrezygnowałem – przyspieszenie było żadne, bo mój blog to głównie tekst, a CDN z założenia ma przyspieszać dostarczanie treści multimedialnych. No ale przynajmniej umiem teraz skonfigurować CDN w razie gdybym kiedyś potrzebował. Kosztowało mnie to dokładnie 3 centy. CDN w Amazon.com jest względnie tani, coś ze 12 centów za 10 GB transferu, a przy większych transferach można zaoszczędzić nawet sześciokrotnie (ale to już trzeba przesyłać petabajty informacji…)

Potem pokombinowałem z wtyczkami przyspieszającymi działanie blogu. Czyli: cache treści, cache zapytań do bazy oraz minifikacja („Asteriksie, Obeliksie… Minifiksie…„) kodu JS i CSS. Efekty były mizerne.

Potem, przewaliwszy zylion stron o tym jak przyspieszyć blog na WP, znalazłem ciekawy artykuł, którego autor sugerował, że większość skórek do WordPressa ma zakodowanych mnóstwo niepotrzebnych odwołań do bazy danych, które można zastąpić wartościami statycznymi, tym samym redukując obciążenie bazy do minimum. Przykład:

Zamiast:

<meta http-equiv="Content-Type" content="<?php bloginfo('html_type'); ?>; charset=<?php bloginfo('charset'); ?>" />

Wpisać na stałe:

<meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=UTF-8" />

Funkcja bloginfo(…) odwołuje się do bazy – a więc powyższa zmiana zaoszczędzi dwóch odwołań do bazy na każde otwarcie strony.

Jednak trochę za bardzo się zapędziłem w redukowaniu ilości zapytań i w efekcie totalnie skitwasiłem motyw graficzny. Ponieważ znam się na php jak kura na pieprzu (jak w tej piosence: „…programuję w dotnecie już trzecie stulecie bo kto się w pehapie połapie…„), wróciłem do źródeł.

Czyli: wywaliłem wszystkie wtyczki, zainstalowałem najprostszy możliwy motyw graficzny, następnie zainstalowałem (jedna po drugiej, testując szybkość otwierania stron za każdym razem) tylko najbardziej niezbędne wtyczki: Akismet (przeciw spamowi), Counterize (Wielki Brat Czuwa), DB Cache Reloaded Fix (buforowanie zapytań do bazy danych), Hyper Cache (buforowanie dokumentów) oraz WP Minify (scala wszystkie pliki CSS do jednego, podobnie z JS – dzięki temu zaoszczędza się na ilości odwołań do serwera www).

Aha, w międzyczasie założyłem sobie jeszcze darmowe konto na pingdom.com i co minutę testuję stamtąd czas otwierania strony głównej blogu – przedtem miałem średnie czasy w okolicach półtora do dwóch sekund, a od wczoraj mam poniżej pół sekundy.

Na samym końcu zapuściłem jeszcze WinHTTrack-a i ściągnąłem kopię blogu na dysk lokalny, testując w ten sposób wszystkie możliwe odnośniki – a także szybkość otwierania poszczególnych treści.

Na chwilę obecną mam więc (wreszcie!) A) szybko działający blog na B) porządnym hostingu (a propos, mój poprzedni hosting padł kilka dni temu – wygląda na to, że uciekłem od nich w ostatniej chwili). Wygląda trochę jak za Króla Ćwieczka, ale przynajmniej działa jak ta lala.

I to by było na tyle.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz