Obserwacja

Znacie ten kawał o Australijczyku, który sobie kupił nowy bumerang i nie mógł wyrzucić starego? Otóż to. Bumerang. Temat powracający na łamy tego bloga z częstotliwością porządnie rozregulowanego, starego, pokrytego centymetrową warstwą kurzu, niepokojąco skrzypiącego, ale z niepojętych przyczyn wciąż działającego zegara z upiorną kukułką.

Stuka wciąż

Mniej więcej dwa tygodnie temu zaobserwowałem dziwne stukanie wydobywające się spod maski mojego Srebrnego Szerszenia. Wziąłem je zrazu za dzięcioła, ale się wrychle zorientowałem, że dzięcioł stukałby w mniej lub bardziej losowy sposób, a nie tylko powyżej 120 km/h.

Migawka zza kierownicy

Kolejny fantastyczny pokaz kreatywności w zakresie interpretacji przepisów o ruchu drogowym dał dziś kierowca kremowego Mercedesa. A było tak:

Jadę sobie potulnie w sznurze aut, lewym pasem. Jakieś piętnaście aut przede mną – rondo. Prawy pas puściutki, wszyscy jadą lewym, bo na rondzie zjeżdżają od razu w lewo na M50. Jadę koło za kołem, średnia prędkość w okolicach pół kilometra na godzinę. Jedynka, półsprzęgło, leniwie o pół metra do przodu, luz, jedynka, półsprzęgło…

Trzy migawki weekendowe

Ostatnio nastąpił wysyp wydarzeń, które obserowane z boku są prawdopodobnie niezwykle zabawne, jednak dla mnie jako obserwatora „od środka” są nad wyraz irytujące i powodują, że temperatura skacze mi momentalnie do sześciuset milionów stopni, i tylko wbudowane w uszy zawory bezpieczeństwa z głośnym gwizdem ratują mnie przed eksplozją (a moją rodzinę przed zostaniem ochalapanymi resztkami substancji szarej, zwanej umownie mózgiem).

Wściebcy i szykli, trzustka

Zachciało nam się ostatnio z Żoną zakosztować trochę multimedialnej rozrywki – sprzedali my dziecko do sąsiadów i udali my się szykiem zwartym ku najbliższemu kinu, w którym akurat grali wściebkich i szykłych. A może szybkich i wściekłych? Jakoś tak… W każdym razie chodzi o szóstą już część filmu o koleżkach, którzy jeżdżą fajnymi brykami (stąd szybcy), i zmagają się z przeciwnościami losu w postaci rozmaitych bandziorów (to by wyjaśniało człon „wściekli”, jak sądzę).

Piraci

A konkretnie: jeden pirat, ale za to bardzo skuteczny.

Akcja – jak to z piratami bywa – na rondzie. Dojeżdżam do ronda, trzy pasy: lewy do zjazdu od razu w lewo pierwszym zjazdem, środkowy do zjazdu w lewo albo prosto (czyli pierwszy albo drugi zjazd) i prawy do jazdy prosto albo zawracania (z ronda są w sumie trzy zjazdy). Wszystkie pasy wyraźnie oznakowane dobre sto metrów przed wjazdem.

Szybki Bill

Koledze zdarzyła się wczoraj niemiła przygoda na M50. Na szczęście miał więcej szczęścia niż rozumu i – chociaż wydarzyło się to w okolicach 100 km/h – skończyło się na rozerwanej oponie, paru rysach na zderzaku i ogromnej dawce adrenaliny w krwiobiegu.

Przesrane

Pendragon napisał dziś na swoim blogu jak to udało mu się wygrać w sądzie i uniknąć zapłacenia mandatu. Sędzia, o dziwo, wykazał się być człowiekiem, i stwierdził, że ciągła linia swoją drogą, a parkowanie na końcu ślepej uliczki (co prawda na ciągłej) po to, żeby mieć blisko do lekarza, bo dziecko chore, swoją.