Chronos non penis, non erectus

… czyli jak mawiali starożytni: „Czas nie ch*j, nie staje”. Zamiast tego galopuje dziko do przodu, pozostawiając za sobą trupy i zniszczenie, ale też dużo fajnych wspomnień.

Na ten przykład okazało się całkiem niedawno, że nasz Młody, wydawałoby się ledwie chwilę temu wykluty z jajka (powiedzmy…), już nadaje się do przekazania w ręce machiny edukacji powszechnej. Na razie wyłącznie w roli przedszkolaka, ale i tak jestem zdumiony jak to szybko zleciało. Czytaj dalej Chronos non penis, non erectus

Nowy zakątek na blogu

Ponieważ Piotruś nieuchronnie wyrasta z wieku wczesnodziecięcego, a Madzia też ostatnio nie dostarcza zbyt wielu materiałów do sekcji „Kącik Piotrusia i Madzi„, czas nadszedł na Młodego, który mając już ponad 2.5 roczku zaczyna sadzić takie teksty, że grzechem byłoby ich nie udokumentować. Czytaj dalej Nowy zakątek na blogu

Trzy córki

Sąsiadom niedawno urodziły się bliźniaczki. Dwie dziewczynki. Ponieważ dwójka poprzednich dzieci to chłopaki, mają teraz doskonałą równowagę. No i – jak mawia moja Żona – fajnie jest mieć starszego brata. A te dziewczynki będą miały aż dwóch 😉

W związku z tym dziś zagadka. Dosyć łatwa, ale nie całkiem banalna. Trzeba będzie odrobinę natężyć mózguły. Czytaj dalej Trzy córki

Maszyna po szynach

W ramach poświętopatrycznego wolnego od pracy wzięliśmy dziś dzieciaki pod pachę i pojeździliśmy sobie trochę pociągami. Młody po raz pierwszy w życiu zobaczył pociąg większy od samego siebie – ma w domu kilogramy kolejek z serii Thomas, a tu nagle ujrzał pociąg w skali 1:1 i się był zachwycił. Młoda z kolei dla zabicia nudy wzięła kostkę Rubika (ta malutką, 2x2x2) i ją męczyła przez większość czasu.

Jako przystanek docelowy upatrzyliśmy sobie Howth. Wyjechaliśmy z Sandymount, bo tam akurat jest nam względnie blisko z domu (względnie, znaczy się ze 20 minut jazdy) i parkingów nie brakuje w okolicy. Czytaj dalej Maszyna po szynach

Kolejno odlicz

Na blogu, który regularnie czytuję, pojawił się niedawno wpis o literkach alfabetu. Każda litera jest potraktowana z należytą jej uwagą i rewerencją. Całkiem fajnie się to czyta, chociaż długie.

Zerżnę więc dziś ów pomysł, ale żeby nie było, że tak całkiem na bezczelnego, literki zastąpię liczbami. Dlaczego? Bo jestem leniwy i mam plan zakończyć na dziesiątce. A liter jest więcej. Czytaj dalej Kolejno odlicz

Usypianie

Przypuszczam, że każdy Tfurca (a jako bloger śmiem się zaliczać do tego grona – póki co cały czas przez wielkie Tfu, gdzie mi tam do Wielkich) miewa takie chwile, że bardzo by chciał Tforzyć, ale nie bardzo wie co. Znaczy się, jest chęć, ale nie ma pomysłu. W takich chwilach trzeba albo opanować chęć (i poczekać na pomysł, co może zająć pięć minut albo pięć lat), albo znaleźć pomysł zastępczy. Ja dziś wybrałem bramkę numer dwa i z braku laku zapodaję temat zastępczy, czyli technologie usypiania jednorocznego bobasa. Czytaj dalej Usypianie