Tag Archives: dzieci

Konichiwa

„Konichiwa” (wym: koni-cziwu-a albo koni-cziuła) po japońsku oznacza „dzień dobry”, a konkretnie „dobre popołudnie”. Nie bez kozery pozostaje fakt, że pierwsze dwie sylaby brzmią po polsku dość końsko – takie też bowiem było nasze niedawne sobotnie popołudnie.

Czytaj dalej »

W szponach irlandzkiej służby zdrowia

Wczoraj zdarzyło nam się odbyć wycieczkę do NMH celem przeglądu brzuszka mojej od ponad pięciu miesięcy ciężarnej Żonki. Wizytę mieliśmy umówioną na dziewiątą rano; za dziesięć dziewiąta zameldowaliśmy się na recepcji, dostaliśmy pokaźny stos makulatury, z którym przykazano nam siedzieć i czekać aż nas wywołają.

Czytaj dalej »

Trzy migawki weekendowe

Ostatnio nastąpił wysyp wydarzeń, które obserowane z boku są prawdopodobnie niezwykle zabawne, jednak dla mnie jako obserwatora „od środka” są nad wyraz irytujące i powodują, że temperatura skacze mi momentalnie do sześciuset milionów stopni, i tylko wbudowane w uszy zawory bezpieczeństwa z głośnym gwizdem ratują mnie przed eksplozją (a moją …

Czytaj dalej »

Kaczy brzydal

Dwa dni temu moja zdolna córka przeczytała samodzielnie – po raz pierwszy w życiu – całą książkę, od początku do końca. Całe pięćdziesiąt jeden stron!

Czytaj dalej »

Chłopiec z gitarą

… byłby dla mnie parą, jak śpiewała Karin Stanek. Dla mojej Żonki chłopcem z gitarą okazałem się być ja we własnej osobie. Niestety, gitara widywała lepsze dni – stoi w kąciku, używana raczej sporadycznie. Czasem jednak nadchodzi taki dzień…

Czytaj dalej »

Pobudka

Budziki mamy ponastawiane na okolice siódmej rano. Ja mam w zwyczaju wstawać od razu (nawyk z dzieciństwa, dodatkowo wsparty ponadczteroletnią służbą w wojsku, co prawda nie w takim „prawdziwym” wojsku tylko na wojskowej uczelni, ale wstawać trzeba było wcześnie). Natomiast reszta rodziny wychodzi z założenia, że dodatkowe dwie czy trzy …

Czytaj dalej »

Mam trzy latka…

Wczoraj syn znajomych skończył trzy lata. Wiek to, jak na trzylatka, dość poważny, a więc trzeba to było odpowiednio uczcić. Od wczesnego popołudnia, przez bite trzy godziny (z hakiem!) imprezowaliśmy więc z bandą innych dzieciaków (rozpiętośc wieku: 2-7) oraz ich rodziców.

Czytaj dalej »

Mnożymy się

Futraki niedawno się chwalili, że im w maju przybędzie nowy członek rodziny (tak naprawdę to nie wiadomo czy konkretnie członek, bo płeć póki co nieznana, ale tak czy siak: mnożą się).

Czytaj dalej »

Prawie na piątkę

W ostatni weekend, jak co tydzień, odbierałem swoje dziecko z polskiej szkoły. Już z daleka widzę, że coś nie gra. Córa cała zapłakana, zasmarkana i ogólnie nieszczęśliwa. Już się miałem brać za rękoczyny, że mi ktoś dziecko martyrologizuje, gdy wtem pani nauczycielka tak do mnie przemawia:

Czytaj dalej »

Fortelem, moiściewi!

Jak mawiał Onufry Zagłoba: „Nie ma co! Tu trzeba fortelu zażyć.” Takoż i fortelem zażyliśmy my wczoraj z moją Małżonką dziecię nasze, ażeby chętniej czytać zaczęła.

Czytaj dalej »

Czwarty poziom

Blogi o słitaśnych fociach są nudne i nikt ich nie czyta. Blogi o własnych dzieciach są na ogół jeszcze bardziej nudne i jeszcze bardziej nikt ich nie czyta. Niemniej jednak, jak już wiele razy wspominałem, mój blog jest najmojszy, i jak mi się zachce, będę tu pisał o życiu na …

Czytaj dalej »

Narnia

Jakiś czas temu moje dziecko dostało w prezencie od swojej cioci „Opowieści z Narnii” autorstwa C.S. Lewisa. Bajka ta karmi umysły kolejnych pokoleń maluchów już od ponad sześćdziesięciu lat, no i dziś trafiło na moją córę.

Czytaj dalej »

Imaginosity

Po prawie siedmiu latach mieszkania w Irlandii, wreszcie wybraliśmy się z naszą pociechą do osławionego Imaginosity! Imaginosity mieści się w Beacon South Quarter, Dublin 18 – w samym środku kompleksu mieszkaniowego The Cubes, tuż obok położonego kondygnację niżej Dunnes Stores.

Czytaj dalej »

Trójkątura koła

Wczoraj przydarzyła mi się historia na tyle zabawna, że ją zapamiętałem aż do dziś, a zarazem na tyle nudna, że z powodzeniem nadaje się na łamy tego tu oto bloga.

Czytaj dalej »

Szach, mat!

Kilka tygodni temu wpadłem na pomysł, żeby namówić kolegę z pracy na partyjkę szachów. Przechwalał się, że umie grać, wziąłem więc swoje turniejowe szachy do biura i… przeleżały tam one bezczynnie ponad dwa miesiące. Kolega w międzyczasie przeszedł do innego działu i tyle tego grania było.

Czytaj dalej »

Magia dwóch kółek

Pisałem swego czasu (tutaj i tutaj) o próbach nauczenia mojej pięcioletniej latorośli jazdy na dwukołowym rowerze. Dzisiaj, w późnych godzinach porannych, moje niekończące się, zasapane biegania za dwukołowym potworem zakończyły się wreszcie sukcesem.

Czytaj dalej »

Zbieramy owoce

Wczorajszy dzień wpisał się złotymi literami w naszą rodzinną historyję. Otóż, po niezliczonych popołudniach prób, tłumaczeń, próśb, gróźb i frustracji, nasza córa wreszcie załapała jak łączyć literki w słowa. Po czym z dumą przeczytała nam od razu dwa akapity z Falskiego – o Ali, która ma Asa, o latającej w …

Czytaj dalej »