Rozwijamy się

Zapędziłem się ostatnio na blogu głęboko w różne tematy technologiczne, całkiem po macoszemu traktując Młodego, który w międzyczasie osiągnął już poważny wiek…

<wiek>2 lata 5 miesięcy i 3 tygodnie</wiek>

… i zainstalował sobie w międzyczasie mnóstwo nowych opcji.

Najbardziej w oczy… nie, wróć. W uszy. Najbardziej w uszy rzuca się stale ewoluująca trajkotka. Młody potrafi już opowiadać, co mu się wydarzyło poprzedniego dnia i potrafi taką opowieść ciągnąć przez dobrą godzinę. I jeżeli tylko spróbuje się na sekundę oderwać od niego oczy lub w jakikolwiek inny sposób okazać brak uwagi, natychmiast dostaje się od Młodego opieprz:

– Hej, tata, ale ty patrz na mnie. Tata!

Inna sprawa, że opowieści Młodego słucha się z rozrzewnieniem i jest to (przynajmniej na razie) czysta frajda.

W dalszym ciągu nie udało nam się wytresować u Młodego prawidłowych końcówek rodzajowych – ponieważ większość dnia spędza w kobiecym towarzystwie, w czasie przeszłym używa ciągle żeńskich końcówek. „Przeczytałam”, „zrobiłam”, „zbudowałam”. Jak mu się zwróci uwagę, że mówi się „-łem”, to oczywiście natychmiast się poprawia, dodając „przecież jestem chłopcem”, ale poprawka działa tylko do następnego razu. No ale nic to, będemy próbować do skutku. Młoda w jego wieku mówiła już płynną angielszczyzną, on tymczasem jeszcze po angielsku ani me, ani be. Młodzi rodzice martwiliby się już srodze, że sobie później nie poradzi, że się nie dogada i takie tam, ale my już wiemy z autopsji, że językiem angielskim polskie dzieciaki nasiąkają jak gąbka w kilka dni; dużo ważniejsze jest zachowanie poprawnej polszczyzny, niż przedwczesna anglicyzacja.

***

Oprócz tego, że dużo gadam, umiem już wdrapać się samodzielnie na kibelek i równie samodzielnie wykonać jedynkę lub dwójkę, rodzicom pozostawiając jedynie końcówkę (kwestie higieniczne). Umiem też podstawić sobie taborecik pod umywalkę, odkręcić kran i umyć łapki, używając wyciskanego z butelki mydła w płynie. Mycie łapek trwa na ogół dobry kwadrans i jeżeli zapomnę przedtem poprosić rodziców, żeby mi zdjęli ubranie od pasa w górę, kończy się przebieraniem w suche ciuszki.

Samodzielne jedzenie i picie nie przysparza mi już żadnych problemów. Grzecznie siadam do stołu, uważnie operuję łyżką lub widelcem, staram się nie przewrócić kubeczka z soczkiem (i na ogół się to nawet udaje). Prześmiesznie dmucham na gorące.

Umiem posługiwać się magicznymi słowami typu „proszę” i „dziękuję”. Często jednak bywam zdumiony, że ich magia nie jest tak uniwersalna, jak bym tego chciał. Na przykład choćbym nie wiem ile razy użył słowa „proszę”, rodzice na niektóre rzeczy się nie chcą zgodzić i koniec. Próbuję wtedy trochę płakać i marudzić, ale ponieważ i tak nie daje to zamierzonych efektów, odpuszczam sobie i zabieram się do innej zabawy.

Uwielbiam bawić się kolejką elektryczną. Rozłożenie torów zostawiam rodzicom (uwielbiają składać i rozkładać tory na środku salonu, czasem nawet trzy razy dziennie! chociaż ostatnio bywa, że trzeba ich o to poprosić kilkakrotnie…), a potem ustawiam wszystkie lokomotywki na torach, przekładam zwrotnice, włączam silniczki i patrzę, jak wszystko jeździ, czasem się zderza, czasem przyciągnie uwagę Kota i wtedy trzeba Interweniować.

Z Kotem lubimy się bardzo. Kot jest bardzo Cierpliwy i daje się Nosić, Głaskać i czasem nawet mruczy, chociaż bywają takie dni, że stara się ode mnie uciekać na drugi koniec mieszkania, najlepiej gdzieś wysoko. Czym wyżej, tym lepiej. Ale to tylko czasami.

Mam doskonałą pamięć. Umiem powtórzyć słowa wszystkich kołysanek, które Rodzice mi śpiewają. Umiem wymienić wszystkie Przypadki (a więc: Janownik, Bubełniacz, Cejownik, Jernik, Aziędnik, Cownik i Wołacz). Umiem policzyć do czterech, a jak mi się chce, to nawet do siedmiu.

Jedną z moich ulubionych zabaw jest chodzenie z linijką po domu i Mierzenie wszystkiego. Większość rzeczy ma długość trzy-sześć-i-cztery, a czasem chechnaście albo pięć. Linijka jest fajna. Tylko Kota jeszcze mi się nie udało Zmierzyć, ale kiedyś mi się uda.

Nie lubię chodzić spać i codziennie staram się to wytłumaczyć rodzicom, ale oni chyba nie rozumieją. No bo spanie jest takie nuuuudne, tylko trzeba leżeć i potem się otwiera oczki i jest rano.

Mam już taki fajny fotelik w aucie. Bardzo lubię jeździć autem. Patrzę sobie wtedy za okno i opowiadam rodzicom, co widzę. Albo patrzę, jak tata kieruje. Czasem tata wyciąga mnie z auta, żeby mi pokazać, gdzie auto ma koła, dziurkę do picia paliwa, silnik i baterię. A czasami tata pozwala mi nacisnąć Guziczek w Pilocie i wtedy auto się samo zamyka. Albo otwiera. I to jest Fajne.

Lubię układanie wuzli. Czasem, gdy wuzle są za duże, proszę o pomoc mamę albo tatę. Tata chyba nie lubi układać wuzli, czasem trochę ułoży i dalej muszę układać sam. I czasami mi się udaje, a czasami nie i wtedy muszę znowu wołać mamę. Albo tatę.

Co wieczór wchodzę do Wandy. Wanda jest fajna, można w niej siedzieć, można chlapać, można wkładać zabawki do miski, a potem je wyciągać. W Wandzie są takie fajne literki i już prawie wszystkie umiem nazwać. Jest ce-jak-cebula i em-jak-mama i be-jak-banan i dużo innych. Przyklejam czasem te literki do Wandy albo do kafelków na  ścianie i jest Fajnie.

***

Z bardziej zabawnych przygód, jakie nam się ostatnio przytrafiły podczas obsługi Młodego, to kiedy zasnął siadając późnym popołudniem na nocnik. Nie spał w ciągu dnia i był tak skonany, że zamiast klapnąć na nocnik, klapnął na podłogę tuż obok. Potem oparł się o kanapę i momentalnie zasnął. Zanim się zorientowaliśmy, co się dzieje… No, mniejsza o drastyczne szczegóły natury higieniczno-hydraulicznej. Nic się nikomu nie stało w każdym razie.

Młody jak na razie wygląda na osobnika wybitnie szczęśliwego. Mam nadzieję, że mu tak zostanie na dłużej. Lada miesiąc trzeba będzie pomyśleć o jakimś przedszkolu, bo jak na razie rówieśników ma jak na lekarstwo – raz na parę tygodni wpadną jacyś znajomi z małym dzieckiem, ale przydałoby się coś bardziej regularnego. No i czas najwyższy zapoznać Młodego z angielszczyzną, w nieskończoność tego odkładać nie można…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz