Niby jeden, a jednak dwa

Wbrew tytułowi, nie będziemy dziś udowadniać, że 1 = 2. Zamiast tego będzie o śpiewaniu.

Otóż od kilku miesięcy, będzie z pół roku albo i dłużej, dzień w dzień śpiewam Młodemu kołysankę na dobranoc. Codziennie tą samą.

Wczoraj wpadłem na dziwny pomysł i nagrałem swój siedemnastej kategorii wokal na smartfonie, po czym odśpiewałem kołysankę w duecie z samym sobą.

Mina Młodego – bezcenna.

No bo tak: co wieczór słyszy na dobranoc tę samą melodię i słowa, a tu nagle kombosik x 2. Obawiam się, że może mu się spodobać i będę teraz musiał miksować coraz to ciekawsze wersje. Póki co jeszcze nie śpiewam w kanonie ani na dwa głosy, ale kto wie?

W każdym razie ubaw mam po pachy.

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Niby jeden, a jednak dwa"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Iwa
Gość

To jak już masz nagranie, to czekamy posłuchać i my 🙂

Motylek
Gość

A ja nagrałam Małą jak urządzała awanturę i potem jej to puściłam – mina tez była bezcenna!