Nad morzem

Wybraliśmy się dzisiaj z rodzinką nad morze. Tym razem nie jakaś podróbka plaży typu Killiney tylko prawdziwa, normalna, pełnometrażowa plaża.

Miejscowość nazywa się Brittas Bay. Trzeba pojechać jakieś 60 km na południe od Dublina (albo 50 albo 70, zależy skąd konkretnie się jedzie), potem skręcić w lewo przy znaku z napisem (uwaga, niespodzianka!) „<===== Brittas Bay” i po mniej więcej trzech kilometrach dociera się do parkingu. Stamtąd do plaży już tylko parędziesiąt metrów, przejściem przez wydmę.

Mieszkając w Irlandii już ponad sześć lat, nie widziałem dotychczas plaży tak bardzo przypominającej „prawdziwe”, polskie plaże, jak ta w Brittas Bay. Po pierwsze, plaża jest piaszczysta (a nie kamienista lub wręcz skalna), po drugie piasek jest suchy (a nie namoknięty jak na oceanicznych plażach na zachodnim wybrzeżu), po trzecie plaża jest szeroka (od wydm do wody jest ładnych parędziesiąt metrów), wreszcie po czwarte, są wydmy! Może nie takie jak w Łebie, może mniej na nich wrzosów a więcej jakichś lokalnych chwastów, może nie są ruchome (kwestia względna, z punktu widzenia milionletniego morza to te wydmy pewnie ganiają się ze sobą jak króliki w rui), ale jednak co wydma to wydma.

Wiem co mówię, przemieszkałem kilka lat swojego żywota w sąsiedztwie Słowińskiego Parku Narodowego, więc plaże między Rowami a Łebą mam, jak to się mówi, „obcykane”.

Zachwyciwszy się pięknem plaży przeleniuchowaliśmy na niej dobrą godzinę – szkoda, że było już popołudnie, zaczęło dmuchać, słońce mocno już ukośne, uciekliśmy z zimna. Ale przy najbliższej nadarzającej się okazji zamierzamy tam wrócić i przebimbać cały dzień.

Córa miała zabawę na całego, budowała zamki, kopała dziury, zbierała muszelki, nawiązywała przyjazne stosunki z okolicznymi dziećmi, skakała, turlała się, no ubaw po pachy.

Tak więc wirtualna mapa naszych ulubionych miejsc w Irlandii wzbogaciła się właśnie o kolejną szpilkę: plaża w Brittas Bay.

A przedtem byliśmy w Glendalough, gdzie kopaliśmy, rzucaliśmy i turlaliśmy piłkę, spacerowaliśmy, piknikowaliśmy, a także zaobserwowaliśmy (na parkingu) auto z naklejką AktywnaWyspa.pl. Niestety, żadnych znajomych z tego zacnego portalu zaobserwować nam sie nie udało. Pewnie poszli na jakieś wspinaczki…

Oby więcej takich ciepłych weekendów. Ileż można pisać o generowaniu permutacji 🙂

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz