Nasza przygoda z rent-to-buy, odcinek trzeci: z górki

Zacznę od tego, że chociaż nie napisałem dotychczas zbyt wiele o rent-to-buy (ledwie dwa wpisy, ten jest trzeci), zadziwiająco dużo ludzi szukających informacji o tym sposobie robienia zakupów trafia do mnie z Google. Przypuszczam, że to głównie dlatego, że w Sieci jest niezbyt wiele materiałów na ten temat, a chętnych sporo.

Tak czy siak, nasza przygoda z rent-to-buy ma się już powoli ku końcowi. I, jeżeli żadne czarne chmury się nad nami nie zbiorą, będzie to happy end.

Więcej na razie nie napiszę, żeby nie zapeszyć. Jak się już wszystko wyjaśni (a jest to kwestia tygodnia, może dwóch… chociaż tutaj rzeczy dzieją się tak pomału, że może nawet trzech), postaram się wrzucić obszerny wpis dla wszystkich zainteresowanych.

Tymczasem kawał na zakończenie:

– Andrzej, ty bzykałeś swoją żonę przed ślubem?
– Tak, a ty?
– Ja też, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, że się hajtacie…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz