Fruwające pachołki

Tym razem nie chodzi o pachołków reżimu (pamięta jeszcze ktoś ten skecz z Rewińskim?) tylko o zwykłe, czerwonobiałe plastikowe stożki przydrożne. Tak dziś wiało od rana, że pachołki zamiast – jak pambuk przykazał – grzecznie stać, turlały się radośnie wzdłuż chodników, wzbudzając niepokój stojących w pobliskich korkach kierowców. Taki pachołek to nie pchełka, jak przyp… tego, ten, uderzy w autko, może zrobić małe kuku. Zabić nie zabije, ale wgnieść blachy może.

10 minut później wracałem tą samą drogą, pachołków już nie było. Właściciel pobliskiego zakładu (i najwyraźniej pachołków też) pozbierał je. Tłoczyły się smętnie za płotem, poukładane w równą stertę.

Jakim cudem sam płot jeszcze nie odfrunął, nie mam pojęcia. Dmucha dziś bowiem okrutniście, drzewa przyginają się ku ziemi.

“…wiatr gwiżdże w nieszczelnych futrynach…”

A jeżeli wierzyć jajogłowym meterool… metrolo… metereo… meotere… jajogłowym specom od pogody, od czwartku ma się zrobić mróz. Taki prawdziwy, ujemny. Oj, będzie się działo.


Liczba słów w tym wpisie: 200

Sprawdź też

Problem plecakowy

Jakiś czas temu zachciało nam się nowego ogródka. Wezwaliśmy więc ekipę, która wśród zgiełku i …

Aktywnie z rana

Doszedłem do wniosku, że przez to siedzenie w domu strasznie mało się ruszam. Normalnie przynajmniej …

Zapisz się
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
3
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x