Nie ma na to rady

Raz staruszek, spacerując w lesie
Ujrzał listek, przywiędły i blady
I pomyślał: znowu idzie jesień.
Jesień idzie. Nie ma na to rady.

Tym słynnym (i nieco zakurzonym) cytatem zacznę ten króciutki wpis o pogodzie.

Skończę go innym, równie zakurzonym (i równie słynnym) cytatem. Ale to za chwilę.

Lato w Irlandii zazwyczaj zaczyna się w okolicach trzeciej środy czerwca rano i trwa do popołudnia. W skrajnych przypadkach – do wieczora.

Tak twierdzą złośliwi.

Realiści zaś cieszą się nawet na tę jedną środę – korzystają z niej, ile wlezie, biorą chorobowe, chodzą na wagary i tak dalej – byleby tylko maksymalnie wykorzystać tych kilka cennych godzin lata.

W tym roku jednak panel sterowania pogodą musiał się zaciąć tym na górze i zanim zdążyli wyłączyć lato, minęło dobrze ponad tydzień. Prawdopodobnie będzie to podstawą do legend, przekazywanych w irlandzkich rodzinach z pokolenia na pokolenie. Loreena McKennitt zrobi o tym piosenkę, która trafi na szczyty lokalnych list przebojów. Dermatolodzy zanotują wzrost obrotów o jakieś 500%. Historycy za sto lat będą mówić o Wielkim Lecie 2015. Słowem: będzie się działo.

Poprzedni tydzień był upalny. Temperatura u nas dochodziła do 23 stopni, a w niektórych regionach wyspy nawet podobno pod 30, chociaż wiadomość tę ciężko zweryfikować, bo stacje meteorologiczne nie dysponują termometrami wyskalowanymi powyżej 23 stopni. Równie dobrze można by wstawić do Trabanta obrotomierz od ścigacza. Marnotrawstwo.

Stety-niestety, dziś rano wszystko wróciło do normy i mamy teraz standardową, irlandzką jesień, która trwa tutaj zwykle około 360 dni w roku. Plus-minus pięć.

Za oknem deszcz dzwoni,
deszcz dzwoni jesienny,
I pluszcze jednaki,
miarowy, niezmienny

Dżdżu krople padają
I tłuką w me okno
Jęk szklany, płacz szklany,
A szyby w mgle mokną.

I światła szarego
blask sączy się senny
O szyby deszcz dzwoni.
Deszcz dzwoni
Jesienny.

Plusk!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz