Chronos non penis, non erectus

… czyli jak mawiali starożytni: „Czas nie ch*j, nie staje”. Zamiast tego galopuje dziko do przodu, pozostawiając za sobą trupy i zniszczenie, ale też dużo fajnych wspomnień.

Na ten przykład okazało się całkiem niedawno, że nasz Młody, wydawałoby się ledwie chwilę temu wykluty z jajka (powiedzmy…), już nadaje się do przekazania w ręce machiny edukacji powszechnej. Na razie wyłącznie w roli przedszkolaka, ale i tak jestem zdumiony jak to szybko zleciało. Czytaj dalej Chronos non penis, non erectus

Nowy zakątek na blogu

Ponieważ Piotruś nieuchronnie wyrasta z wieku wczesnodziecięcego, a Madzia też ostatnio nie dostarcza zbyt wielu materiałów do sekcji „Kącik Piotrusia i Madzi„, czas nadszedł na Młodego, który mając już ponad 2.5 roczku zaczyna sadzić takie teksty, że grzechem byłoby ich nie udokumentować. Czytaj dalej Nowy zakątek na blogu

Maszyna po szynach

W ramach poświętopatrycznego wolnego od pracy wzięliśmy dziś dzieciaki pod pachę i pojeździliśmy sobie trochę pociągami. Młody po raz pierwszy w życiu zobaczył pociąg większy od samego siebie – ma w domu kilogramy kolejek z serii Thomas, a tu nagle ujrzał pociąg w skali 1:1 i się był zachwycił. Młoda z kolei dla zabicia nudy wzięła kostkę Rubika (ta malutką, 2x2x2) i ją męczyła przez większość czasu.

Jako przystanek docelowy upatrzyliśmy sobie Howth. Wyjechaliśmy z Sandymount, bo tam akurat jest nam względnie blisko z domu (względnie, znaczy się ze 20 minut jazdy) i parkingów nie brakuje w okolicy. Czytaj dalej Maszyna po szynach

Kолба

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce…

A nie, wróć, to nie ta bajka.

W każdym razie jakiś czas temu, w całkiem bliskiej galaktyce zwanej przez autochtonów „Drogą Mleczną”, była sobie planeta, na której żyli byli rozmemłani, parujący toksycznymi oparami diwodorku tlenu robacy zwący siebie dumnie (i bez wyraźnej przyczyny) „homo sapiens”.

Mieszkali na kawałku skały obracającym się wokół małego, lekko żółtego słońca gdzieś w zakurzonym i pełnym pajęczyn zakątku swojej galaktyki. Czytaj dalej Kолба

Wyzywająca jedenastka

Zostałem niedawno [z]wyz[y]wany od blogerów. Wyzw[isko]anie przyjmuję z dumą i pokorą. Rękawicę rzuconą podnoszę.

Tym razem chodzi (jak to zwykle w takich przypadkach bywa) o udzielenie odpowiedzi na jedenaście pytań. A następnie puszczenie własnych jedenastu pytań do kolejnych ofiar blogerów. Pytania wydają się być związane tematycznie z literaturą.

Poczynajmy, w imię boże! Czytaj dalej Wyzywająca jedenastka