Jakość, psiakość

Jakiś czas temu zachciało mi się nabyć w drodze kupna laptopa popularnej firmy handlującej laptopami. Dzisiaj podjąłem próbę dowiedzenia się o cenę ewentualnego upgrade-u twardego dysku w tymże laptopie, bo ten fabrycznie wstawiony ma „tylko” 128GB. Co prawda SSD, ale jednak malutki. Jest tam też drugi, terabajtowy, ale taki zwykły, 5400 rpm, więc demonem szybkości to on nie jest. A ja się lubię bawić w duże tabelki i zależy mi na tym, żeby było i dużo, i szybko. Czytaj dalej Jakość, psiakość

Pół litra pękło a ja dalej trzeźwy

vampireNie dalej jak godzinkę temu odwiedziłem po raz kolejny przybytek zła i rozpusty zwany dla niepoznaki stacją krwiodawstwa. Skończyło się tak jak zawsze: wylało się ze mnie prawie pół litra krwi, w zamiast za to wcisnęli mi z litr wody (ale przez otwór gębowy, nie dożylnie) a także paczkę chipsów, dwie paczki herbatników i herbatę. Bardzo zdrowe jedzenie, bez dwóch zdań. Czytaj dalej Pół litra pękło a ja dalej trzeźwy

Spolszczony Irys

Spotkałem wczoraj Irlandczyka, który – dowiedziawszy się, że jestem z Polski – zaczął do mnie rozmawiać całkiem zaawansowaną (jak na dorosłego Irlandczyka rzecz jasna) polszczyzną. Spokojna głowa, Mickiewicz i Lem mogą spać spokojnie, żadne tam imiesłowy czy narzędniki. Ale dogadać się potrafił.

Zdumiewające. Czytaj dalej Spolszczony Irys