Monthly Archives: Kwiecień 2014

Jakość, psiakość

Jakiś czas temu zachciało mi się nabyć w drodze kupna laptopa popularnej firmy handlującej laptopami. Dzisiaj podjąłem próbę dowiedzenia się o cenę ewentualnego upgrade-u twardego dysku w tymże laptopie, bo ten fabrycznie wstawiony ma "tylko" 128GB. Co prawda SSD, ale jednak malutki. Jest tam też drugi, terabajtowy, ale taki zwykły, …

Czytaj dalej »

nginx

Niedawno pisałem o przesiadce niniejszego słitaśnego blogaska z MySql-a na MariaDB. Tymczasem wczoraj udało mi się dokonać kolejnej modyfikacji: podmieniłem Apache na nginx. Dzięki temu moja LAMP-a jest teraz tak zmodyfikowana, że zaczyna przypominać skrzyżowanie dzwonu Zygmunta z latawcem. Niemniej jednak działa i serwuje strony szybciutko i bezbłędnie.

Czytaj dalej »

Durny system

Wydawałoby się, taka prosta sprawa. A jednak, już któryś raz z rzędu przytrafia mi się kretyńska sytuacja ze znalezieniem transakcji na koncie.

Czytaj dalej »

Pół litra pękło a ja dalej trzeźwy

Nie dalej jak godzinkę temu odwiedziłem po raz kolejny przybytek zła i rozpusty zwany dla niepoznaki stacją krwiodawstwa. Skończyło się tak jak zawsze: wylało się ze mnie prawie pół litra krwi, w zamiast za to wcisnęli mi z litr wody (ale przez otwór gębowy, nie dożylnie) a także paczkę chipsów, …

Czytaj dalej »

Achaja, ale jaja

Skończyłem jakiś czas temu trzeci tom "Pomnika cesarzowej Achai". I co? I nic, zdziwiony jestem. Byłem bowiem święcie przekonany, że tu się wszystko wyjaśni i zakończy, tymczasem autor pozostawił tyle wątków niepodokańczanych, że bez kolejnego tomu albo dwóch się nie obejdzie.

Czytaj dalej »

Spolszczony Irys

Spotkałem wczoraj Irlandczyka, który - dowiedziawszy się, że jestem z Polski - zaczął do mnie rozmawiać całkiem zaawansowaną (jak na dorosłego Irlandczyka rzecz jasna) polszczyzną. Spokojna głowa, Mickiewicz i Lem mogą spać spokojnie, żadne tam imiesłowy czy narzędniki. Ale dogadać się potrafił. Zdumiewające.

Czytaj dalej »

Robodance

Honda zaprezentowała niedawno robota (o wdzięcznym imieniu Asimo), który potrafi na jednej baterii przepracować ponad godzinę. W czasie tej godziny będzie mógł chodzić, kopać piłkę oraz odkręcać termosy i przelewać ich zawartości do papierowych kubeczków.

Czytaj dalej »

W okamgnieniu

Jakiś czas temu dałem się namówić mojej sympatycznej Żonie na srajfona. No bo tak, stary telefon rozwalony (jak zwykle), Nokii ośmioletniej jakoś głupio używać, umowa się akurat skończyła... No i dałem się namówić. Podobnie jak kiedyś dałem się namówić na lekturę Biblii. Po prostu trzeba poznać wroga od środka 🙂

Czytaj dalej »

Zapętlony

Przytrafiło mi się niedawno, że cieć, u którego aktualnie zamiatam, pogonił mnie w inną część miasta (pardon, Dublina), bo się tam dużo liści nazbierało. Ta inna część mieści się na terenie East Point Business Park.

Czytaj dalej »

Długość ma znaczenie

Naiwnie liczę na to, że część moich Czytelników przeczyta dzisiejszy wpis skuszona tym filuternym tytułem. Niestety, naga prawda jest taka, że po pierwsze primo będe dziś promował krótkość a nie długość, a po drugie primo nie wiem o czym tam sobie jeden z drugim myśli, w każdym razie chodzi dziś …

Czytaj dalej »

Posolić

Piotruś, w drodze na spacer (nad morze): Piotruś: A czy w morzu pływają rekiny? Tata: Tak, ale w naszym morzu nie ma rekinów, bo jest za zimne i za mało słone Piotruś: A to czemu nie możemy posolić? Ukradzione z http://lacusie.blogspot.ie/2014/04/z-solniczka-na-plaze.html

Czytaj dalej »

Zabezpieczenia czasowe

Od dość dawna znana jest gatunkowi ludzkiemu idea DMS czyli Dead Man's Switch, czyli po naszemu Przełącznik Truposza. Urządzenie, które reaguje na naszą śmierć i coś robi (wysyła wiadomość, włącza hamulce itd). Niedawno powstała nawet osobna witryna, oferująca usługę pośmiertnego wysłania wiadomości wybranym przez nas osobom: http://deadmansswitch.org/

Czytaj dalej »

Kwadraty, reszty i pierwszość

Próbuję od jakiegoś czasu zrozumieć jak to się dzieje, że jeżeli jakaś liczba pierwsza daje przy dzieleniu przez cztery resztę jeden, to da się tę liczbę przedstawić w postaci sumy dwóch kwadratów liczb całkowitych dodatnich (jednej parzystej, jednej nieparzystej), i to w dodatku na dokładnie jeden sposób.

Czytaj dalej »

Siedem!

Jakiś czas temu nieżyjący od czterech lat amerykański matematyk Martin Gardner zadał sobie interesujące pytanie: czy da się ustawić siedem papierosów w taki sposób, żeby każdy z nich stykał się z każdym z sześciu pozostałych?

Czytaj dalej »

Statek, tymianek, seler etcetera

Mam znajomego o dźwięcznym, polskim, szlacheckim imieniu Tadeusz. Kolega ów od wczesnych lat młodzieńczych ma ksywę Statek. No bo "Jedziemy gdzieś z Tadkiem", prawda? Inna zabawna historia to ulica Janka Wiśniewskiego. Można nią jechać w różne miejsca. No i "jedziesz tym Jankiem w stronę estakady..." - i już mamy ulicę …

Czytaj dalej »

Zero do zerowej

Zastanawiałeś się kiedyś (bądź też, jeżeli jesteś samiczką, zastanawiałaś), ile to jest zero podniesione do zerowej potęgi?

Czytaj dalej »

Geniusz zła

Historii primaaprilisowych ostatnio nie brakowało. U nas w domu pierwszy kwietnia przeszedł raczej bez echa. Ot, powiedziałem z samego rana córce, że ma pająka we włosach, ta się wystraszyła i obraziła na mnie śmiertelnie na całe 15 minut, więc dałem sobie spokój z dalszymi hecami.

Czytaj dalej »

Pomnik raz jeszcze

Moje starsze dziecko robi coś, czego mi w dzieciństwie bardzo brakowało (chociaż zupełnie nie byłem tego wówczas świadom), mianowicie uczy się pływać. Ja sam pływam głównie w pionie, i to głównie w kierunku ku dołowi. Efekt jest taki, że bez ratownika mój oczekiwany czas przeżycia na powierzchni wody jest krótszy …

Czytaj dalej »

Jeszcze jeden polski blogger

Natrafiłem niedawno na kolejnego bloga prowadzonego przez nieudacznika, który ponad siedem lat temu wyemigrował z nadwiślańskiego raju na ziemi, żeby zamiast ambrozji, świerzopa i dzięcieliny pały zakosztować za minimalną krajową zmywaka bądź też miotły na niegościnnej, wiecznie zalanej deszczami i zadmuchanej wiatrami, ponurej irlandzkiej ziemi.

Czytaj dalej »

O, Mario!

Wbrew pozorom tytuł dzisiejszego wpisu nie jest peanem do niczyjej matki, nie jest również okrzykiem radości na widok odnalezionej na strychu pradziadka starożytnej konsoli do gier.

Czytaj dalej »