Moja trucizna codzienna, odsłona trzecia

W trzeciej części serii „Moja trucizna codzienna” opiszę dziś polską grę „Słowotok”. Gra jest bardzo podobna do angielskiego „Boggle”. Jedyna istotna różnica między tymi dwiema grami to sposób liczenia punktów, cała reszta jest w zasadzie identyczna. Czytaj dalej Moja trucizna codzienna, odsłona trzecia

Moja trucizna codzienna, odsłona druga

Ciąg dalszy mojej króciutkiej seri recenzji gier na Androida. Tym razem zręcznościówka pt. Hill Climb Racing.

Gierka jest typowym zabijaczem czasu do tramwaju czy toalety – jeździmy najróżniejszymi pojazdami po dwuwymiarowych planszach (z lewej w prawą) i staramy się nie przewrócić. Dotknięcie głową ziemi lub sufitu (w przypadku tuneli) kończy grę. Wpadnięcie do dziury kończy grę. Koniec paliwa, zanim złapiemy kolejny czerwony kanisterek kończy grę. Czytaj dalej Moja trucizna codzienna, odsłona druga

Moja trucizna codzienna, odsłona pierwsza

Z braku lepszego pomysłu postanowiłem w najbliższym czasie wrzucić tutaj recenzje gier na Androida, w które grywam najczęściej i najchętniej. Recenzje będą subiektywne i niekompletne, proszę więc bez większych zahamowań wieszać psy tudzież innych przedstawicieli fauny. Albo flory. Co kto lubi. Czytaj dalej Moja trucizna codzienna, odsłona pierwsza

Policja, Upiory – krótka recenzja zbiorcza

Dziś wielki dzień, rano mieliśmy zaćmienie słońca, czemu dałem upust w swym poprzednim wpisie. Niestety, zaćmienie owo okazało się kompletnie zachmurzone, więc jedyny jego obserwowalny objaw był taki, że na parę minut zrobiło się szaro (nie tak całkiem ciemno, jak w nocy, po prostu szaroburo, jakby ktoś przykrył niebo starą szmatą do podłogi). Czytaj dalej Policja, Upiory – krótka recenzja zbiorcza

41

Od niedawna ilość okrążeń, które niewielka, mało istotna planeta wykonała wokół niedużej, żółtej gwiazdy siódmej kategorii gdzieś w jakiejś zapyziałej galaktyce, od chwili, kiedy pojawiłem się na tejże planecie pod postacią małego, rozwrzeszczanego przedstawiciela gatunku Homo Sapiens Sapiens, przekroczyła 41. Czytaj dalej 41

Jaskinia Rozpusty – wizyta pierwsza

Żółte, lekko odrapane drzwi były zamknięte na klucz. Zamiast klamki na zewnątrz wystawała tylko bezużyteczna, za to całkiem duża gałka. Próbowałem za nią szarpać, ale równie dobrze mógłbym siłować się z górą. Czytaj dalej Jaskinia Rozpusty – wizyta pierwsza

Już nie będzie kolejnych części „Świata Dysku”

Szanowni Czytawce, drogie Czytawki, smutek i żałość zapanowały nam dziś na świecie. Terry Pratchett dokonał swego żywota. Młody był, ledwie sześćdziesiąt sześć wiosen.

Prędzej czy później każdego to czeka. Ale jednak niektórzy, zwłaszcza ludzie tego kalibru, powinni być z tego ponurego obowiązku zwolnieni.

Tak czy siak, będzie mi teraz przez jakiś czas smutno.

Ech. Czytaj dalej Już nie będzie kolejnych części „Świata Dysku”

Pierdzące ręczniki

Farty Towels – taką nazwę nosi „Hotel Zacisze” w ostatnim odcinku. Stąd taki a nie inny tytuł dzisiejszego wpisu…

Proszę mi wierzyć lub nie (ja bym nie wierzył), ale chociaż jestem wielkim fanem grupy Monty Python, dopiero niedawno odkryłem ten serial. Czytaj dalej Pierdzące ręczniki