Monthly Archives: Marzec 2015

Moja trucizna codzienna, odsłona druga

Ciąg dalszy mojej króciutkiej seri recenzji gier na Androida. Tym razem zręcznościówka pt. Hill Climb Racing. Gierka jest typowym zabijaczem czasu do tramwaju czy toalety – jeździmy najróżniejszymi pojazdami po dwuwymiarowych planszach (z lewej w prawą) i staramy się nie przewrócić. Dotknięcie głową ziemi lub sufitu (w przypadku tuneli) kończy …

Read More »

Moja trucizna codzienna, odsłona pierwsza

Z braku lepszego pomysłu postanowiłem w najbliższym czasie wrzucić tutaj recenzje gier na Androida, w które grywam najczęściej i najchętniej. Recenzje będą subiektywne i niekompletne, proszę więc bez większych zahamowań wieszać psy tudzież innych przedstawicieli fauny. Albo flory. Co kto lubi.

Read More »

Policja, Upiory – krótka recenzja zbiorcza

Dziś wielki dzień, rano mieliśmy zaćmienie słońca, czemu dałem upust w swym poprzednim wpisie. Niestety, zaćmienie owo okazało się kompletnie zachmurzone, więc jedyny jego obserwowalny objaw był taki, że na parę minut zrobiło się szaro (nie tak całkiem ciemno, jak w nocy, po prostu szaroburo, jakby ktoś przykrył niebo starą …

Read More »

41

Od niedawna ilość okrążeń, które niewielka, mało istotna planeta wykonała wokół niedużej, żółtej gwiazdy siódmej kategorii gdzieś w jakiejś zapyziałej galaktyce, od chwili, kiedy pojawiłem się na tejże planecie pod postacią małego, rozwrzeszczanego przedstawiciela gatunku Homo Sapiens Sapiens, przekroczyła 41.

Read More »

Nie od parady

Córa moja, dziecię ośmioipółletnie, bardzo lubi tańczyć. Większość dziewczynek w jej wieku lubi, nic dziwnego. No a skoro tak bardzo to lubi, zapisaliśmy ją (zresztą na jej własną prośbę) do lokalnej szkółki tańca.

Read More »

Jaskinia Rozpusty – wizyta pierwsza

Żółte, lekko odrapane drzwi były zamknięte na klucz. Zamiast klamki na zewnątrz wystawała tylko bezużyteczna, za to całkiem duża gałka. Próbowałem za nią szarpać, ale równie dobrze mógłbym siłować się z górą.

Read More »

Już nie będzie kolejnych części „Świata Dysku”

Szanowni Czytawce, drogie Czytawki, smutek i żałość zapanowały nam dziś na świecie. Terry Pratchett dokonał swego żywota. Młody był, ledwie sześćdziesiąt sześć wiosen. Prędzej czy później każdego to czeka. Ale jednak niektórzy, zwłaszcza ludzie tego kalibru, powinni być z tego ponurego obowiązku zwolnieni. Tak czy siak, będzie mi teraz przez …

Read More »

Na zielono

Znacie jakichś fajnych blogerów? Bo ja znam, kilku nawet osobiście. Już o tym kiedyś pisałem, zdaje się. Ale dziś napiszę jeszcze raz, bo lista znanych mi osobiście blogerów właśnie powiększyła się o M., prowadzącego blog „Życie na zielono”.

Read More »

Pierdzące ręczniki

Farty Towels – taką nazwę nosi „Hotel Zacisze” w ostatnim odcinku. Stąd taki a nie inny tytuł dzisiejszego wpisu… Proszę mi wierzyć lub nie (ja bym nie wierzył), ale chociaż jestem wielkim fanem grupy Monty Python, dopiero niedawno odkryłem ten serial.

Read More »

Twierdzenie Green-Tao: porażka na całego

Jak być może co poniektórzy czytelnicy tego bloga zdążyli już boleśnie zauważyć, od czasu do czasu próbuję wykazywać zainteresowanie gałęziami matematyki nieco wykraczającymi poza to, co od lat wtłacza się w łby ofiar systemu edukacji powszechnej.

Read More »

Jeden-zero nasi

Dziś króciutko pokażę różnicę między podejściem do klienta między bankiem polskim a irlandzkim. Sytuacja jest o tyle symetryczna, że w obydwu bankach próbowałem załatwić dokładnie tę samą sprawę – a więc i porównanie jest uczciwe. Co się dzieje, kiedy umiera klient banku?

Read More »