I am Pilgrim – jeszcze nie recenzja

Jak już wiele razy wspominałem, wręcz do znudzenia, jeżeli książka nie jest o podróżach w czasie, przygodach w kosmosie czy też opowieścią o gnomach, krasnoludach i trollach, raczej niewielkie ma szanse na trafienie na mą półkę. Jestem bowiem dość beznadziejnie ukierunkowany na opowieści z naklejką „SF”.

Czytaj dalej >>I am Pilgrim – jeszcze nie recenzja

Łysoń

Jak każe rodzinna tradycja, raz na jakiś czas trzeba tatkę opier… tzn, ten, tego, ostrzyc na zero. Fryzura taka jest praktyczna, elegancka oraz nie wymaga zbyt dużych nakładów finansowych na jej utrzymanie. Miejsce grzebienia zajmuje gąbka. Przez pierwszych parę dni glaca może służyć jako niskiej jakości lustro. Nie widać szybko przybywającej siwizny. No same zalety.

Czytaj dalej >>Łysoń

Droga mleczna

Nie „Mleczna” tylko właśnie „mleczna”. A było tak:

Jakiś czas temu zaopatrzyliśmy się w takie małe głupiątko do parzenia kawy z kapsułek. Dobra rzecz, jak się chce rano strzelić szybką kawkę przed wyjściem do pracy. Głupiątko owo posiada osobny zbiorniczek na mleko, w razie gdyby ktoś znienacka chciał kawę z mlekiem.

Czytaj dalej >>Droga mleczna

Para w ruch: jeszcze jeden cytat

Tym razem o urokach bycia turystą w groźnych górach:

„[…]some possibly foolhardy tourists did come to Zemphis on their way to see the Paps of Scilla, a jagged mountain range which allowed the determined mountaineer an absolute smorgasbord of ways to be found upside down above a crevasse and hanging by one leg over white water that acted like the mother of all grinders.”

Czytaj dalej >>Para w ruch: jeszcze jeden cytat

Nowe szaty listonosza

W ramach odsapki od wpisów wakacyjnych tym razem króciutka wiadomość ze świata oprogramowania smartfonów: Wielki Gie w końcu uwolnił aplikację Inbox na domeny firmowe. Nie wiem tak naprawdę kiedy dokładnie się to stało, ale pamiętam, że jeszcze ze dwa miesiące temu próba uruchomienia Inboxa kończyła się komunikatem błędu – a dziś z głupia frant spróbowałem i zadziałało.

Czytaj dalej >>Nowe szaty listonosza

Wakacje 2015 – wpis drugi

Kolejny wpis o naszych niedawnych wakacjach dotyczyć będzie obietnicy.

Trzy lata temu kupiłem auto marki Kia. Jak wiadomo, marka ta tym się wyróżnia spośród konkurencji, że oferuje bardzo długą gwarancję – aż siedem lat (lub 150000 km). To bardzo dużo w porównaniu do większości konkurencji, która daje maksymalnie 2-3 lata gwarancji (w niektórych rzadkich przypadkach 5 lat) oraz maksymalnie 100000 km.

Czytaj dalej >>Wakacje 2015 – wpis drugi

Wakacje 2015 – wpis pierwszy

Na pomysł pojechania autem do Polski wpadliśmy z moją Żonką już w okolicach roku 2007. Jednak aż do kwietnia 2015 roku nie udało nam się go zrealizować, bo zawsze coś się po drodze pojawiało. A to nieprzewidziana dziura w budżecie, a to dziecko, a to znowu jakiś pogrzeb czy inna zmiana pracy – tak jakby Opatrzność (o której nb. wolę myśleć jako o „Opaczności”) się na ten nasz wyjazd uwzięła. Dlatego w okolicach końca stycznia podjęliśmy twardą decyzję – jedziemy, choćby się miało walić i palić.

Czytaj dalej >>Wakacje 2015 – wpis pierwszy

Po przerwie

Witam wszystkich moich siedmiu Czytelników po tej długiej, bo aż dwutygodniowej, przerwie w blogowaniu. Mam jednakowoż doskonałą wymówkę: wczoraj po południu wróciliśmy z rodziną z dwutygodniowych wakacji, na których intensywnie staraliśmy się unikać kontaktu z jęternetem, komiurkami i innymi ogłupiaczami.

Czytaj dalej >>Po przerwie