I am Pilgrim – jeszcze nie recenzja

Jak już wiele razy wspominałem, wręcz do znudzenia, jeżeli książka nie jest o podróżach w czasie, przygodach w kosmosie czy też opowieścią o gnomach, krasnoludach i trollach, raczej niewielkie ma szanse na trafienie na mą półkę. Jestem bowiem dość beznadziejnie ukierunkowany na opowieści z naklejką “SF”.

Zdarzają się od tej reguły – rzadkie, bo rzadkie, ale jednak – wyjątki. Jednym z takich wyjątków jest powieść “I am Pilgrim”. Autorem jest Terry Hayes (wygląda na to, że “Terry” to uniwersalne imię dla światowej klasy pisarza) i jest to jego debiut literacki. Książka jest trochę jakby dramatem, trochę thrillerem, ale przede wszystkim świetnie napisaną powieścią kryminalną.

Póki co przeczytałem dopiero dziesięć rozdziałów (łącznie jest ich pięćdziesiąt dwa), ale wciągnęło mnie jak radziecki odkurzacz.

Na razie nic więcej nie powiem – proszę się jednak spodziewać pozytywnej recenzji za (miejmy nadzieję!) kilka dni.

Tymczasem z wielkim bólem odrywam się od lektury i wracam na zmywak. Takie życie, Moiściewi, trzeba trochę pozmywać, żeby potem ukraść z raju godzinkę czy dwie na lekturę.


Zapisz się
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
2
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x