Revelation Space

Uff! Cud się stał, udało mi się wreszcie skończyć pierwszy z trzech tomów powieści Alastaira Reynoldsa o tytule jak w tytule, czyli po naszemu "Przestrzeń objawienia" "Revelation Space" to powieść z gatunku SF. Napisana z wielkim rozmachem, z akcją rozciągającą się na miliony lat (chociaż gdyby trochę tę skalę naciągnąć, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że… Czytaj dalej Revelation Space

Opowieści ze świata Wiedźmina

Wstyd się przyznać, ale dopiero dziś rano skończyłem lekturę zbiorku opowiadań "Opowieści ze świata Wiedźmina" różnych autorów zza naszej wschodniej granicy. Dziś króciutka recenzja. Ocena ogólna... Nie, to by było niesprawiedliwe. Trzeba po jednym, bo zbiorek jest nierówny i jedne opowiadanka są genialne, inne takie sobie, a niektóre całkiem słabe. Na przykład parodia, w której… Czytaj dalej Opowieści ze świata Wiedźmina

Meekhańskie pogranicze – początki

Słucham sobie (tak, słucham, bo nijak ostatnio nie potrafię znaleźć czasu na czytanie óczmi) ostatnio "Opowieści z meekhańskiego pogranicza" - bardziej z obowiązku i nudy, niż z faktycznego zaciekawienia. Książka, która miała być objawieniem na miarę PLD okazała się być przeciętną opowieścią o ekipie żołnierzy, którzy rozrabiają na meekhańskim pograniczu (poniekąd logiczne, khem, nieprawdaż). Podkreślę:… Czytaj dalej Meekhańskie pogranicze – początki

Leopard

Tematy historyczne pojawiają się na tym blogu tak rzadko, że jak na razie nikomu nie udało się żadnego zaobserwować. "Leopard" to nazwa czołgu z czasów drugiej wojny światowej. Ale ponieważ tematy historii staramy się omijać najszerszym możliwym łukiem, dziś zamiast o czołgu będzie o książce. Książka pod angielskim tytułem "The Leopard", po polsku wabi się… Czytaj dalej Leopard

Axis – recenzji nie będzie

Z przykrością stwierdzam, że - przynajmniej chwilowo - recenzji "Axis" nie będzie. Książka nie przeszła mojej próby 50 stron. Sprawa jest tym bardziej smętna, że pierwsza część trylogii otrzymała ode mnie bardzo wysokie noty. Żeby było ciekawiej, czytałem sporo dobrych opinii o całej trylogii - ale reklama reklamą, a życie życiem. Po prostu zmęczyło mnie… Czytaj dalej Axis – recenzji nie będzie

Spin, Syn i Serce

Dzisiejsza recenzja będzie raczej nietypowa. Albowiem dotyczyć będzie trzech różnych książek, z których jedną już niedawno opisywałem, drugiej - nie dokończyłem, a trzecią ledwie co zacząłem. Zaczniemy od części słabszej, czyli "Syna" Jo Nesbo. Powieść okrzyknięta przez większość jedną z najlepszych pozycji tego pisarza, do mnie nie trafiła. I to do tego stopnia, że nie odsłuchałem… Czytaj dalej Spin, Syn i Serce

Jo Nesbo: Krew na śniegu

Przydarzyło mi się niedawno odsłuchać audiobooka o tytule jak powyżej. Dziś króciutka recenzja. Odczucia mam dwojakie. Książka jest bardzo "Nesbowa", norweskie klimaty, handlarze narkotykami, mróz i zabójstwa na zlecenie. Brakuje Harry-ego Hole (jest to pierwsza książka Nesbo spoza serii o Harrym, którą przeczy... tfu, odsłuchałem). Postać głównego bohatera - który jest też narratorem - jest… Czytaj dalej Jo Nesbo: Krew na śniegu

Recenzja: Spin

Trójka dzieciaków, Jason, Diane i Tyler, prowadzą beztroskie życie dziesięciolatków. Jason i Diane to dzieci E.D., giganta branży telekomunikacyjnej (i kilku innych branż), z kolei mama Tylera pracuje u E.D. jako sprzątaczka. Bariera społeczna jest doskonale widoczna (Tyler jeździ na starym, pordzewiałym rowerze, podczas gdy Diane i Jason mają zawsze najnowsze, błyszczące ścigacze i tak… Czytaj dalej Recenzja: Spin

Długi Mars: recenzji nie będzie…

Od czasu do czasu zdarza mi się, że książka, którą zaczynam czytać, okazuje się na tyle niestrawna, że przerywam czytanie przed końcem. Zazwyczaj staram się trzymać reguły pięćdziesięciu stron. A więc: jeżeli książka mnie nie porwie przez pierwszych pięćdziesiąt stron, to stwierdzam, że szkoda czasu na resztę. W przypadku "Długiego Marsa" dotarłem do jednej trzeciej.… Czytaj dalej Długi Mars: recenzji nie będzie…

Cyberiada po angielsku

Rozpoczynamy drugi tysiąc wpisów na blogu. Trzeba to opić! Alleluja! Dziś króciutko, bo mi się zmywak piętrzy pod niebiosa. Skończyłem kilka dni temu "The Cyberiad", czyli wspomniane już wcześniej tłumaczenie lemowej "Cyberiady" na język lengłidż. Ponieważ ochy i achy już padły, nie będę znów przypominał o nieokiełznanym geniuszu Michaela Kandela, który był w stanie nie… Czytaj dalej Cyberiada po angielsku

Recenzja: Marsjanin

Dziś, zgodnie z obietnicą, recenzja "Marsjanina" - pierwszej od dawna książki, którą przeczytałem w niecałe 24 godziny, chociaż do miniaturek nie należy (prawie 400 stron!). Książka, jak już wspominałem niedawno, jest bardzo, bardzo dobra. Wedle mojej prywatnej opinii zaliczam ją do nurtu SSF, czyli Sarcastic Science Fiction (po naszemu: Sarkastyczne Sajensfikszyn, czyli swojskie SS). Czemu… Czytaj dalej Recenzja: Marsjanin

Rozdarty

Zacząłem ostatnio czytać "Bajki robotów" mojego ukochanego Stasia od Lemów - tym razem jednak po angielsku. Muszę przyznać, z wielkim zdumieniem, że Michael Kandel (rodowity Amerykanin!) zrobił niesamowitą robotę tłumacząc te wszystkie lemowe neologizmy, poezje, dwu-trój- i pięcioznaczności, na język Szekspira. Przypuszczam, że musiał na jakiś czas naprawdę wcielić się w umysł Lema, wczuć się… Czytaj dalej Rozdarty

I am Pilgrim – recenzja

Uff, wreszcie udało mi się skończyć kolejną lekturę. "I am Pilgrim", książka, o której wspominałem niedawno, naprawdę - jak mawia jeden znajomy rzeźnik - urywa dupę. Świetny kawałek literatury. A dlaczego tak uważam? Po pierwsze, jest napisana bardzo, bardzo szczegółowo. Wersja drukowana ma ponad sześćset stron, głównie właśnie ze względu na niespieszne i bogate w… Czytaj dalej I am Pilgrim – recenzja