Leopard

In Recenzje, Recenzje książek, RK 2015 by xpil4 Comments

Tematy historyczne pojawiają się na tym blogu tak rzadko, że jak na razie nikomu nie udało się żadnego zaobserwować. „Leopard” to nazwa czołgu z czasów drugiej wojny światowej. Ale ponieważ tematy historii staramy się omijać najszerszym możliwym łukiem, dziś zamiast o czołgu będzie o książce.

Książka pod angielskim tytułem „The Leopard”, po polsku wabi się „Pancerne serce” – jest więc też, jak widać, jakieś tam odniesienie do militarów, ale raczej symboliczne.

Autorem jest Jo Nesbo, którego – jak już zapewne moi stali Czytelnicy (są w ogóle tacy?) zauważyli – wielbię, a już zwłaszcza serię o Harym Hole.

„Pancerne serce” dorwałem w formie audiobooka. Dwadzieścia dwie godziny, trzydzieści pięć minut i dwie sekundy. Tyle czasu trwa cały audiobook. Ponieważ jednorazowy dojazd do pracy zajmuje mi około piętnastu – dwudziestu minut, w związku z tym dziennie nie byłem w stanie odsłuchać więcej, niż około pół godziny książki. Co oznacza, że słuchałem jej przez ponad miesiąc.

Nie był to jednak czas stracony. O, co to, to nie. „Pancerne serce” to – śmiem twierdzić – najlepsza ze wszystkich czytanych przeze mnie książek z serii o Harrym. A było tego niemało.

Uwaga: w dalszym ciągu ujawniam niektóre elementy fabuły, więc jeżeli chcesz mieć frajdę z lektury (a jest ona niewąska, daję głowę), lepiej zamknij teraz przeglądarkę i dyrdaj do biblioteki po książkę.

W „Pancernym sercu” Harry-ego znajdujemy w Bangkoku, gdzie próbuje zapomnieć o swoim dawnym życiu. Poprzednia część serii to „Pierwszy śnieg”, w której Harry zmierzył się z seryjnym zabójcą o pseudonimie „Bałwan”, którego co prawda na koniec unieszkodliwia, ale bardzo dużym kosztem. Traci środkowy palec lewej ręki, a także Rachel, która po tym, jak prawie zginęła z rąk Bałwana, postanawia się odciąć od Harry-ego i jego niebezpiecznej profesji.

Tak więc Harry jest w Bangkoku, gdzie ukrywa się przed Triadami, którym zalega paręset tysięcy dolarów za wyścigi konne. Wolny czas spędza na paleniu opium, jedzeniu najtańszego makaronu sojowego oraz włóczeniu się bez celu tu i ówdzie.

W takim stanie znajduje go Kaja, nowa koleżanka z Wydziału Zabójstw – i próbuje go ściągnąć do Oslo. Udaje jej się, Harry wraca do Norwegii – i tu zaczyna się samo gęste.

Otóż okazuje się, że w tajemniczy sposób giną z pozoru nie powiązani ze sobą ludzie. Jakaś turystka, jakaś polityk, jakiś młody chłopak. Harry wreszcie odkrywa wspólny mianownik: okazuje się, że wszystkie te osoby spotkały się ze sobą w górskim schronisku. Niestety, kartka z nazwiskami gości schroniska z tego dnia jest wyrwana, a kopii nie ma. Policja próbuje – za pomocą ogłoszeń w mediach – znaleźć ludzi, którzy tam wtedy byli, niestety morderca jest szybszy i za każdym razem policja znajduje trupa.

Śmierć jest za każdym razem bardzo okrutna. Dwie kobiety zostają zamordowane Jabłkiem Leopolda, metalową kulą, którą wkłada się ofierze do ust, następnie pociąga się za sznureczek, co sprawia, że kula się nieco powiększa (i nie da się jej wyjąć). Kolejne pociągnięcie za sznurek powoduje wysunięcie we wszystkie strony dwudziestu czterech kilkunastocentymetrowej długości grubych igieł, które sprawiają, że ofiara po kilku minutach, w strasznym bólu, topi się we własnej krwi.

W tle mamy rozgrywki polityczne między policją a Kripos, duże biznesy w Afryce, jest też wątek romantyczny między Harrym i Kają, jest mnóstwo chodzenia po ośnieżonych górach i po wulkanach (czynnych i nieczynnych) w afrykańskim Kongu.

O ile w poprzednich książkach z tej serii autor skutecznie zmylał czytelnika co do osoby mordercy (oraz jego motywów), o tyle w „Pancernym sercu” doprowadza tę sztukę do mistrzostwa. Za każdym razem, kiedy czytelnik myśli, że to już-już, potencjalny zabójca okazuje się być ofiarą. Gdzieś tam po drodze autor robi potrójnego Axla i najpierw odkrywa prawdziwą postać mordercy, potem jednak pozwala czytelnikowi znów zwątpić („skoro oszukano mnie już tyle razy, to teraz pewnie też”), sam motyw morderstw również wyjaśnia się dopiero pod koniec. Kilka scen naprawdę mrozi krew w żyłach. Całkiem na początku mamy szczegółowy opis śmierci za pomocą Jabłka Leopolda, i to z punktu widzenia ofiary. Potem mamy szczegółowy opis tego, co dzieje się z ludźmi zasypanymi lawiną. Gdzieś pod koniec książki Harry zostaje schwytany przez mordercę, który „częstuje” go Jabłkiem Leopolda – Harry musi złamać sobie szczękę i rozerwać policzek, żeby się uwolnić. I tak dalej, i tak dalej – sceny są naprawdę krwawe i okrutne, i opisane tak realistycznie, że aż się włos na głowie jeży.

Ogólnie rzecz ujmując, pomimo tego, że książka jest długa, nie nudzi się ani przez chwilę. Bardzo, bardzo polecam „Pancerne serce” wszystkim fanom dobrej literatury kryminalnej.

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Leopard"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Motylek
Gość

A ja właśnie jestem tak gdzieś w połowie słuchania, ale nie potrafię sobie az tak dawkować przyjemności (tylko pół godziny dziennie?!?), więc wczoraj znowu poszłam spać STANOWCZO za późno. Ale co tam…Wyśpię się jak dosłucham do końca…

wpDiscuz