Cztery róże dla Lucienne

Jeżeli ktoś lubuje się w makabreskach, książki Rolanda Topora będą dlań strzałem w dziesiątkę. Dawno temu, zanim jeszcze ogóle myślałem o wyjeździe z Kaczystanu, kolega namówił mnie na lekturę Czterech Róż i pamiętam, że wtedy pochłonąłem książkę w błyskawicznym tempie, i z zachwytem.

Ostatnio dostałem w prezencie tąż samąż książkęż w wersji audio (empetrzy, na płycie). Wrzuciłem do auta żeby sobie odświeżyć – i odpuściłem sobie po odsłuchaniu pierwszego opowiadania i połowy drugiego. Z pewnym zdumieniem próbowałem bezskutecznie przywołać swój dawny zachwyt nad tym rodzajem „tfurczości” – nie wiem, albo zdziadziałem, albo się znieczuliłem, w każdym razie dzisiaj nie bawi mnie to ani trochę.

Pierwsze opowiadanie (i jedyne, o którym zamierzam dziś napisać) jest o trzech facetach, którzy wybrali się na wycieczkę w góry i utkwili gdzieś na jakiejś przełęczy bez możliwości powrotu, zdani na łaskę i niełaskę pogody. W czasie, gdy gdzieś na horyzoncie latają helikoptery francuskiego odpowiednika GOPR, trzej panowie przez kilka (kilkanaście?) dni walczą z głodem. Ponieważ jest mróz, jednemu z nich udaje się odmrozić nogę. Facet nic w tej nodze nie czuje, więc dwaj pozostali, ponaglani głodem, po cichu odkrawają w nocy spory plasterek łydki, pieką go nad ranem i jedzą (we trójkę). Ten z odmrożeniem szybo się orientuje w tym co się stało, trochę się najpierw awanturuje, ale potem stwierdza, że nogę i tak by stracił, a tak przynajmniej ma szansę uratować kolegów i siebie przed pewną śmiercią głodową.

Noga się niestety po kilku dniach kończy – całej trójce znów głód zaczyna zaglądać w oczy. Co gorsza, odmrożeniec ma drugą nogę jak najbardziej zdrową więc wygląda na to, że umrą tam z głodu na tej przełęczy. Ostatni akapit opowiadania ujawnia nam mroczną tajemnicę – otóż ten odmrożony umiejętnie ukrywał odmrożenie drugiej nogi, i w nocy, po kawałku, podjadał tę nogę w tajemnicy przed kolegami. Opowiadanie kończy się narzekaniem na nieuczciwość koleżeńską.

Rzecz jest napisana spokojnym, rzeczowym językiem, nadającym całości dość niesamowitej atmosfery. Puściłem to potem drugi raz w obecności mojej lepszej Połówki. Odsłuchała dzielnie pierwszego opowiadania do końca po czym – uprzejmie acz stanowczo – poprosiła o wyłączenie 🙂

🙂

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz