Blask fantastyczny – werdykt

Wspominałem niedawno o zakupionej za jedno euro książce „Blask fantastyczny”, w angielskim oryginale.

Pisałem też o swoich obawach związanych z potencjalnymi trudnościami konsumpcji tego dzieła, będącymi efektem mojej mizernej znajomości języka Yeats’a połączonej z wielowarstwowym i wielokulturowym poczuciem humoru, jaki reprezentuje Sir Terence.

Dziś, po lekturze pierwszych trzydziestu kilku stron, stwierdzam, że obawy te były bezpodstawne. Czyta mi się bardzo fajnie, od czasu do czasu parskam śmiechem – czyli wszystko w normie. Oczywiście ciągle trafiają się słówka, których nie znam, ale jest ich względnie niewiele. Obawiam się również, że umyka mi część gagów – jednak to, co pozostaje, w dalszym ciągu w zupełności wystarcza do zaspokojenia mojego głodu lektury.

Kolejna sprawa – bardzo dużo pomaga fakt, że czytałem to już po polsku, i kojarzę większość elementów fabuły (niezbyt istotnej zresztą, jak to u Pratchetta). To powoduje, że nie muszę aż tak bardzo skupiać się na kojarzeniu faktów (fabuła jest wielowątkowa, ale bez przesady) i mogę zamiast tego delektować się warstwą językową.

Całkowicie natomiast zachwyca mnie fakt, że – pomimo tego, że znam wersję polską – książka wydaje się być całkiem „świeża”. Odbiór dzieła w obcym języku mogę przyrównać do jazdy rowerem znaną trasą, którą do tej pory pokonywało się wyłącznie autem. Swojsko, ale zaskakująco.

Wracam do lektury. Dobranoc.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz