Home / Samo życie / Hafenałer

Hafenałer

Dwa dni temu zdechło mi tylne lewe światło stopu …

…bo przednie lewe działa wprost świetnie…

… a więc dziś rano odstawiłem autko do warsztatu z prośbą, żeby mi wymienili. Pan w warsztacie zapytał mnie czy poczekam, bo zrobią mi od ręki – ja na to, że nie bardzo mogę czekać, bo praca i w ogóle – i że odbiorę auto przy lunchu. Facet na to, że na pewno będzie gotowe i w zasadzie to mogę odebrać za 20 minut, maksymalnie za pół godziny.

Wróciłem do biura, trochę popracowałem, zeżarłem obiad, znów popracowałem, minęły ze cztery godziny, myślę – czas jechać po auto.

W międzyczasie pogoda wróciła do irlandzkiej normy, czyli rozpadało się rzęsiście. Proszę więc kolegę, żeby mnie podrzucił do warsztatu bo nie chcę zmoknąć (piechotą z pół godziny, a autem niecałe pięć minut), po drodze dzwonię zapytać się ile mam naszykować kapusty. Okazuje się – jakże by inaczej – że autko jeszcze nie tknięte stoi sobie i czeka na wymianę żarówki. Będzie do odebrania po piątej.

W ten oto sposób ja, Polak w Irlandii, siedząc w niemieckim aucie hinduskiego kolegi, dowiedziałem się po angielsku (przez koreański telefon) o tym, że to było takie raczej rosyjskie pół godziny.

Ech.


About xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Check Also

Pas

O zaletach grania w planszówki.

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
mRufaGabrielaxpilSosq Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sosq
Gość

a nie lepiej było samemu 😉 a poza tym to 1szy maja, święto pracy 😉

Gabriela
Gość

Sie ciesz, ze nie wymieniałeś tej żarówki w Afryce Południowej, bo tam wprawdzie taniej jeszcze, ale za to; za godzinę, znaczy za tydzień, jutro to za miesiąc … . I … tak sobie żyją.

mRufa
Gość
mRufa

Historyczny wpis mi sie trafil, ale mi sie przy okazji przypomnialo, jak to w minionej dkadzie polecialam z Wawy do Bostonu, USA skad pojechalam do Melbourne na Florydzie gdzie w irlandzkim pubie, o nazwie Irish Pub zjadlam z moim amerykansko-irlandzko/irlandzko-portorykanskim (wowczas) lubym, apple pie pod francuskim ciastem 😉 Nie dorasta Twojej ruskiej polgodzince do piet, wiem, ale klimat zblizony ;), a takze jak are lat temu wiozlam dla Fadera, do Stolycy, niemieckie ciasteczka bezcukrowe, kupione przez znajoma na Slasku i przywiezione mi na Wyspe.

%d bloggers like this: