“Zazdrość”. Recenzja książki.

Po niedawnych wakacjach w Polsce zostało mi kupę pozytywnych wspomnień oraz książka, która do niedawna tkwiła na kupce wstydu i przypominała o sobie białą okładką.

Skończywszy “The Stars My Destination” oraz “Citadel” stwierdziłem, że dobrze byłoby od czasu do czasu poczytać coś w rodzimym języku. Sięgnąłem więc po “Zazdrość” Jo Nesbø…

swoją drogą za każdym razem kiedy piszę o Jo Nesbø muszę go najpierw wyguglać tylko po to, żeby skopiować to nieszczęsne ø 🙂

… Jo Nesbø, zbiór opowiadań o wspólnym temacie jak w tytule, czyli o zazdrości.

Co mi się w książce podoba?

  • Jest zbiorem opowiadań. Niektóre dłuższe, niektóre krótsze, każde da się połknąć w kilka kwadransów, nawet przy dość wolnym czytaniu.
  • Nie jest powieścią kryminalną. Uwielbiam Nesbø za Harry-ego Hole (i inne kryminały), ale fajnie czasem odsapnąć i poczytać coś bardziej obyczajowego. Są tam wprawdzie wątki kryminalne tu i ówdzie, ale nie przesłaniają większej całości.
  • Każde opowiadanie kończy się przewrotką zmieniającą zbudowany pracowicie w głowie czytelnika obraz sytuacji. Całkiem jak w opisywanych niedawno “Echach” Cholewy. Niektóre mają tych przewrotek więcej – Autor genialnie sprowadza nas na manowce raz, drugi i trzeci, żeby dopiero na końcu odkryć karty.

Co mi się w ksiące nie podoba?

  • Jest za krótka.

Żeby zachęcić, a nie zdradzić zbyt wiele, przedstawię z grubsza sam początek pierwszego opowiadania:

Leci sobie samolotem facet. Obok, przy oknie, siedzi kobitka ze smętną miną. Zaczynają rozmawiać. Od słowa do słowa okazuje się, że on jest psychologiem, a ją niedawno zdradził mąż, i to z najlepszą psiapsiółą, postanowiła więc popełnić samobójstwo. Ponieważ boi się śmierci, zapłaciła firmie, która zajmuje się wykonywaniem “samobójstw na zlecenie” – wie, że umrze w ciągu najbliższych trzech tygodni, ale nie wie jak, gdzie ani kiedy. Firma gwarantuje jedynie, że śmierć będzie bezbolesna, nieoczekiwana i natychmiastowa – i bez możliwości anulowania zlecenia. Facet się w babce momentalnie zakochuje, i to ze wzajemnością, postanawiają więc spróbować uciec przeznaczeniu.

Więcej nie napiszę – dodam tylko, że narracja jest tu prowadzona częściowo w pierwszej, częściowo w drugiej osobie, całkiem interesujący zabieg.

Prywatnie oceniam książkę na 10/10 – bardzo przyjemna lektura. Polecam!

Zapisz się
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
1
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x