Osiem krótkich form na przedwiosenny spleen

Obejrzałem ostatnio kilka jutubowych miniaturek, którymi pędzę się dziś podzielić. Większość jest względnie leciwa (przynajmniej jak na internetowe standardy) - najstarsza pochodzi z 2017 roku, są też dwie z 2021 oraz kilka spomiędzy.

1Zaczniemy od trwającego nieco ponad 20 minut całkiem wzruszającego filmu "The Neighbor's Window". Główna para bohaterów, Alli i Jacob, to mieszkające w bloku małżeństwo z dwójką dzieci i trzecim w drodze. Pewnego dnia zauważają, że nowi sąsiedzi z bloku naprzeciwko kompletnie nie zasłaniają okien i widać wszystko co robią. Zaczyna się z grubej rury, bo sąsiedzi - młoda, bezdzietna, świeżo pobrana para - oczywiście uprawiają seks w biały dzień. Alli i Jacob zgodnie twierdzą, że to zawstydzające i że nie powinni się tak na tamtych gapić, ale jak to w ludzkiej naturze bywa jednak się gapią.

To tylko początek. Potem fabuła się rozkręca i jeżeli jeszcze tego nie znasz - ogromnie polecam. Film jest świetnie zrobiony i ma głębsze przesłanie (a przynajmniej tak mi się wydaje, że ma).

2 "Alternative Math" to miniaturka z miniaturki - trwa zaledwie 9 minut z niedużym hakiem. Fenomenalny moim zdaniem pastisz na płaskoziemców, antyszczepionkowców, fanów homeopatii, radiestezji, urynoterapii i innych geniuszów. Zaczyna się niewinnie: na oko ośmio-, może dziewięcioletni chłopiec ma w szkole kłopoty z matematyką. Na teście napisał, że 2+2=22 i teraz odbywa pogadankę z nauczycielką, która próbuje mu wyjaśnić dlaczego 4 a nie 22 jest prawidłowym wynikiem.

Ów z pozoru niegroźny początek skutkuje lawiną wydarzeń, w wyniku których... A, sami sobie obejrzyjcie. Powiem tylko, że w trakcie oglądania tego filmiku skojarzył mi się od razu tekst Lema o Trurlu, Klapaucjuszu i najgłupszej maszynie rozumnej na świecie, której nijak nie dało się wyperswadować, że dwa razy dwa to nie jest siedem.

Końcówka - moim zdaniem fenomenalna 🙂

3Przezabawna animowana opowieść świąteczna z 2017 roku o reniferze, który codziennie odśnieża przed swoim domem (dużo tego, coś jakby północna Kanada, śniegu po pachy), co zajmuje mu cały dzień, potem idzie spać, a rano znów zasypane i trzeba odśnieżać, i tak w koło Macieju.

Zaskakująca końcówka (uważny obserwator może wywnioskować co się dzieje już od samego początku), niezwykła szczegółowość detali oraz detaliczność szczegółów, wreszcie mnóstwo optymizmu bijącego z każdej klatki filmu to zdecydowane atuty.

4Kojarzycie tę bardzo już dziś starą animację od Pixara, o starszym panu, który gra w parku w szachy? Bohater kolejnego filmu, który dziś przedstawiam, trochę mi się z wyglądu kojarzy z tamtym dziadkiem. Siedmiominutowe dziełko Francuzów pt. "Le Boite" ("Pudełko") zaczyna się od tego, że starszemu panu udaje się w końcu złapać nieznośną mysz, której następnie próbuje się pozbyć.

Opowieść dość wzruszająca, zwłaszcza dla młodszego pokolenia. Karykaturalna postać starszego pana z cienkimi niby u Burtona nogami oraz dynamicznie zmieniające się obrazy z wielu "kamer" sprawiają, że filmik chociaż nie powala, to jednak ogląda się całkiem sympatycznie.

5W dzisiejszym zestawieniu znajdzie się też coś dla fanów science fience, czyli jak mówią lokalni starego dobrego sajfaj. Trochę ponad siedmiominutowa opowieść o robocie, który się popsuł (chyba?) a tajny agent (chyba) jakiejś rządowej (chyba?) agencji przychodzi żeby go zabrać, a może zlikwidować? Naprawić? No nie wiem tak do końca, w każdym razie robot podszywa się pod panią, która umie ładnie tańczyć, a na koniec i tak okazuje się, że zabił fryzjer.

Jeżeli lubisz sobie popatrzeć na panie, które umieją ładnie tańczyć, niewykluczone, że spodoba ci się C600:

6Z marca zeszłego roku pochodzi filmik "The Crush", czyli na kwadrans długa opowieść o chłopcu z późnej podstawówki, który był się zakochał w swojej nauczycielce i co z tego wynikło. Film w tonie dość poważnym, z nieoczekiwanymi przewrotkami po drodze. Bardzo przyjemne oglądadło patrzadło z nie całkiem przewidywalną, acz bardzo satysfakcjonującą końcówką. Szczerze polecam!

7Moohyun Jang to południowokoreański twórca filmów animowanych - jego "Project Alarm" jest dziewięciominutową opowieścią o młodym człowieku, który nie znosi pobudek. Jest on jednak człowiekiem sumiennym i zna swoje słabości, dlatego poustawiał sobie więcej budzików różnego rodzaju - okazuje się, że z tak banalnego pomysłu da się wyrzeźbić całkiem zabawną animację.

8Ostatni film na dzisiejszej liście jest jednocześnie - przynajmniej według mnie - najsłabszy z całej ósemki. Animowana opowieść o chudym jak portfel polskiego przedsiębiorcy w Polskim Ładzie lisie, który próbuje ukraść rybę bobrom, a kiedy mu się nie udaje, próbuje zjeść znalezione w pniu pobliskiego drzewa niebieskie jajo. Z jaja w ostatniej chwili wykluwa się niebieskie pisklę... no i się zaczyna.

Całość jest zrobiona bardzo ładnie od strony graficznej. Sama zaś fabuła... no nie wiem. Autorom chyba bardziej zależało na pokazaniu, że się da takie cudeńka zrobić przy użyciu animacji, niż na wymyśleniu wciągającej fabuły. Mnie trochę znudziło, w dodatku końcówka kompletnie bez puenty (jak w życiu!). Wyobrażam sobie, że filmik może mieć swoich fanów, ale ja do nich nie należę.

3 komentarze

  1. Niestety film o alternatywnej matematyce niedługo może nie być już fikcją.

    Taki oto ustęp z podręcznika “Etnomatematyki” dla nauczycieli:
    “The concept of mathematics being purely objective is unequivocally false, and teaching it is even much less so. Upholding the idea that there are always right and wrong answers perpetuate objectivity as well as fear of open conflict.”

    Także tak.

    Co do innych filmów, nie widziałem, to się nie wypowiem 🙂

    1. Z tą matematyką to faktycznie ciężki orzech, bo jak tu udowodnić że 2+2=4 nie używając w tym celu matematyki…

      Co do innych filmów to możesz się wypowiedzieć po ich obejrzeniu… Chociaż biorąc pod uwagę trendy wypowiadania się w Sieci w zasadzie wystarczy przeczytać tytuł albo streszczenie i już można być fachowcem 🙂

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.