Wreszcie tom drugi

Po lekturze pierwszego tomu trylogii Reynoldsa miałem (mimo przesuper-hiper-giga-trans-cis-mnóstwo-wypas recenzji) ambiwalentne odczucia: z jednej strony książka faktycznie niesamowita, pełna oryginalności i porządnie napisanej akcji SF. Z drugiej – nie byłem tak do końca przekonany, czy jestem gotów na kolejny tom. No bo mam przecież jakąś tam pojemność tego swojego niby-móżdżku, a ta trylogia jest napisana z takim rozmachem, że jakbym ją już miał w całości przeczytać, mogłaby mi się nie zmieścić. I bym potem kretyńsko wyglądał, z wystającymi w tę i we w tę kawałkami fabuły. Głupio by się było w pracy pokazać, czy, bo ja wiem, u znajomych.

Kosztowne pomyłki

Dostałem dziś pismo z IBTS (lokalny odpowiednik polskiego HDK), z którego dowiedziałem się, że bardzo, ale to bardzo mnie przepraszają…

Ki czort? No nic, czytam dalej…

…, ale między czerwcem 2014 a listopadem 2015 używali wadliwego sprzętu do badania poziomu hemoglobiny i w związku z tym mogli nieprawidłowo – uwaga, niespodzianka – zmierzyć mi poziom hemoglobiny.

W efekcie mogli niechcący przeoczyć u mnie anemię.

Owtyczkowany

Jakiś czas temu popełniłem wpis dotyczący wszystkich używanych przeze mnie wtyczek WordPress. Tymczasem jednak blog przeszedł dość znaczne przeobrażenia, a w związku z tym również zestaw używanych przeze mnie wtyczek zmienił się diametralnie – dziś rzucimy sobie okiem na listę wszystkich aktywnych wtyczek. Od razu uprzedzam, ten wpis jest głównie dla ludzi zainteresowanych techniczną stroną WordPress-a, więc czuj się ostrzeżony…

Bij Go Fan Hui

Jakkolwiek kretyńsko by ów tytuł wpisu nie wyglądał, zapewniam, że ma on jakieś tam namiastki sensu.

Szeroko pojętego…

Chodzi o sztuczną inteligencję.

Ale zanim zaczniemy, najpierw chwila głębszej zadumy. Chodzi o różnicę między inteligencją a świadomością. W moim prywatnym mniemaniu między tymi dwoma pojęciami istnieje dość wyraźne rozróżnienie. Jajogłowi do dziś nie mają ujednoliconego zdania na ten temat, więc postanowiłem ich tym razem zignorować i polegać na własnym osądzie.

A więc tak:

Inteligencja wg mnie to umiejętność intelektualna umożliwiająca rozwiązywanie problemów. Przy czym „problemem” może tu być cokolwiek wymagającego jakiegoś wysiłku umysłowego: wykombinowanie jak trafić do kibelka albo jak wygrać partię szachów, albo w jakiej kolejności wykonywać wdechy i wydechy, żeby było ok. Krótko mówiąc, inteligencję rozumiem jako „moc obliczeniową” układu umożliwiającą „radzenie sobie” z otoczeniem. Ponadto układ wyposażony w inteligencję powinien też mieć możliwość samouczenia się, zwiększając w ten sposób zarówno spektrum rozwiązywalnych przez siebie problemów jak też ilość i jakość rozwiązań problemów już znanych.

Pierwsze i 24

Udowodnimy sobie dzisiaj pewne dość proste (aczkolwiek całkiem na pierwszy rzut oka nieoczywiste) twierdzenie matematyczne dotyczące liczb pierwszych.

Pokażemy mianowicie, że jeżeli weźmiemy dowolną liczbę pierwszą większą od 3, podniesiemy ją do kwadratu, a od wyniku odejmiemy jedynkę, dostaniemy liczbę podzielną przez 24.

Zbiegi okoliczności

Dawno, dawno temu zdarzyło nam się pomieszkiwać w miejscu zwanym Beacon South Quarter. Jest to kilkupiętrowy kompleks bloków mieszkalnych zlokalizowany praktycznie w samym centrum Sandyford Industrial Estate. Bardzo poręczna lokalizacja, o ile tylko pracuje się w Sandyford, ewentualnie gdzieś przy zielonej linii dublińskiego Luasa. Trochę głośno, bo to w końcu Industrial Estate, ale nie na tyle, żeby nie dało się komfortowo mieszkać.

Coś wisi w powietrzu

Wizja lokalna wykazała, że zawinił – jak to zwykle bywa – człowiek.

Ale zacznijmy od początku.

Kilka dni temu zauważyliśmy, że w schowku…

Schowek to pomieszczenie z założenia mające służyć jako skrzyżowanie garderoby z, dajmy na to, spiżarnią, ale z upływem lat ewoluuje w dżunglę najrozmaitszych zaskakujących artefaktów.

The Humans: recenzja

Udało mi się niedawno skończyć „The Humans”, powieść SF autorstwa Matta Haiga.

Książka okazała się wielkim zaskoczeniem. Kilka pierwszych akapitów „pachniało” Douglasem Adamsem oraz pure-nonsensowną komedyjką o głupich Obcych nawiedzających matulę Ziemię i nie potrafiących się znaleźć w naszych ludzkich realiach. Tymczasem czym dalej w las, tym…

Nie, wróć, to przysłowie tu nie pasuje, zupełnie.

Słów kilka o programowaniu obiektowym

Nie śmiem się nazywać Prawdziwym Programistą, bo nigdy tak naprawdę nie brałem udziału w jakimś większym (wieloosobowym) projekcie IT w charakterze programisty. No chyba, że uznać SQL za „język programowania”, ale w moim prywatnym słowniku SQL językiem programowania nie jest. W każdym razie nie takim „prawdziwym”. Język programowania powinien, według mnie, mówić komputerowi JAK ma coś zrobić. A w SQL-u mówimy tylko CO chcemy uzyskać, natomiast JAK jest już poza naszym zasięgiem. Nawet biorąc pod uwagę tzw. ‚query hints’ dostępne w większości dialektów. Ale to już temat na kiedy indziej.

Algo-rytm prze-stęp-NY

Co cztery lata luty jest o dzień dłuższy, niż zwykle. Czy aby na pewno?

Pytanie takie zadał mi niedawno kolega implementujący logikę daty w jednym z procesów. Ja mu na to, że nie do końca. Trzeba sprawdzić podzielność przez cztery, owszem, ale potem jeszcze przez sto albo czterysta.

Kolega się zdziwił wielce, ale zaraz potem zasiadł do gugielnicy i okazało się, że prawie miałem rację.

Czemu prawie?