Email vs RSS: werdykt

Jakiś czas temu wrzuciłem tu otwarte zapytanie do mojej czytelniczej Gawiedzi, o mniej więcej takiej treści: email czy RSS? Jak wolisz czytać blogi?

Okazało się, jak to zwykle z Gawiedzią bywa, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Ja osobiście stoję twardo murem za RSS. Jest to technologia naprawdę stara (21 lat - to w świecie komputerów ładnych parę eonów), a mimo to ciągle intensywnie używana. I - wbrew narzekaniom pesymistów - nadal bardzo, bardzo popularna.

Zaleta RSS jest głównie jedna: nic się człowiekowi nie pcha na siłę do skrzynki pocztowej. Jeżeli więc ktoś dba o "czystość" swojej poczty, dzięki RSS może odciążyć swego e-maila.

Inna, nieco mniejsza, ale równie atrakcyjna zaleta RSS to standaryzacja. Format danych RSS został ustalony dawno temu, zmienił się od tamtej pory nieznacznie. Powstała alternatywa (ATOM), równie dobra. Jeżeli chcesz konsumować treści typu blog, newsy czy jakieś inne, w miarę powtarzalne informacje, RSS jest do tego celu idealny.

Wyżej wymieniona zaleta RSS jest zarazem "wadą" tej technologii. Ponieważ jest to bardzo konkretny format danych, nie ma się za bardzo gdzie "rozbujać" jak kogoś fantazja poniesie. W RSS można umieścić tytuł, treść i obrazek, może jeszcze jakieś tagi / kategorie. I tyle. Jeżeli więc chcemy dostarczać naszym czytelnikom treści bogatsze niż wyżej wymienione, być może skorzystamy z alternatyw.

Alternatyw jest jak się okazuje całkiem sporo. Najpopularniejsza to powiadomienia e-mail. Czyli: Czytelnik zapisuje się do subskrypcji naszego blogu i od tej pory kiedy tylko coś napiszemy, zostanie to wysłane temu Czytelnikowi na e-mail. Zaleta: Czytelnik dostaje wiadomość natychmiast (aczkolwiek można wprowadzić niewielkie sztuczne opóźnienie, co czasem ma spory sens marketingowy). Wiadomość trafia Czytelnikowi do skrzynki pocztowej, lampka w smartfonie zaczyna mrugać, wibracja wibrować i tak dalej. Mamy "szybki" kontakt z Czytelnikiem. Niestety ponieważ w dzisiejszej dobie ilość powiadamiaczy i przypominaczy jest ogromna, wielu Czytelników nie lubi tej metody. Ale niektórzy lubią.

Inną alternatywą, jak się okazuje całkiem popularną, jest zaprzęgnięcie do pracy jakiegoś zewnętrznego "pracownika" typu Inoreader, Feedly, NewsBlur czy nawet kombajn typu IFTTT.

Z odpowiedzi Czytelników pod tamtym wpisem wniosek nasuwa się - z grubsza - taki, że większość stałych bywalców korzysta z RSS, bo dba o "czystość" swojej skrzynki pocztowej. Całkiem sporo z Was używa narzędzi firm trzecich (które "karmią" się danymi on-line i prezentują je potem w ujednoliconej, strawnej formie), natomiast pojedyncze, całkiem nieliczne osobniki subskrybują wpisy na e-mail lub nawet - o zgrozo - przychodzą na blog, otwierają go w przeglądarce i przeglądają wpisy własnoręcznie (własnomysznie).

Wnioski końcowe? Brak! Zostawiam wszystko jak jest, RSS działa, strona działa, powiadomienia e-mail działają, nie ma co kombinować.

O.

18 komentarzy

  1. Film czy plik audio też w RSS się zmieszczą. Nie jest tak źle. I dziwię się, że blogerzy czy wydawcy serwisów
    nie przywiązują wagi do tej formy publikacji. Niektórzy wręcz wyłączają RSSy na swoich stronach!

    A co do publikowania skróconej wersji wpisu w RSS, to raz jeszcze podkreślę, że wolałbym cały wpis.
    Jak ktoś nie jest zainteresowany wpisem, to dla niego bez różnicy czy jest tam cały wpis czy tylko urywek.

    Zrozumiałbym jeszcze gdybyś publikował tzw zajawkę (excerpt). A gdy wpis urywany jest z automatu,
    to średnie to jest 🙂

    1. No to proszę bardzo, zmieniłem ustawienie. Teraz w RSS idzie treść całego wpisu zamiast samej zajawki. Smacznego.

    1. Nie mam pojęcia. Post był bardziej pod dyskusję, ewentualnie pod dodanie jakichś nowych (ale jakich? nie wiem) ficzerów. Niczego nie kasuję.

  2. A czemu w RSS są obrazki, a nie ma ich na stronie? (Znaczy wiem czemu dajesz do RSS, bo pisałeś o tym, ale czemu nie ma ich na stronie?)

    1. A bo obrazków używam wyłącznie do pokazywania wpisu w RSS (czyli również w serwisie zBLOGowani).

      Na stronie mi one zaburzają moje wewnętrzne feng-shui 😉

    2. Dodam jeszcze, że jak już opanuję tajemną sztukę ograniczania wielkości obrazków na głównej (zarówno w pionie jak i w poziomie) bez zmiany proporcji (czyli mówiąc prosto opanuję CSS na poziomie niedorozwiniętego przedszkolaka z ADHD), być może przywrócę obrazki na liście wpisów na głównej.

            1. Metoda na CLIP mi nie zadziałała, ale poradziłem sobie jakoś dookoła. Póki co zostawiam jak jest, może jakiś fachowiec od CSS mi kiedyś coś lepszego doradzi.

      1. cud nad cuda. I to w piątek, 13go.
        Używam opcji wstawiania obrazka – nie działa
        Wklejam sam link – działa.

        I sam sobie odpowiadam… Czy to dobrze? Chyba tak 😉

        1. Tak. Porzuciłem poprzedni sposób wstawiania obrazków na rzecz linków. Mniej miejsca mi zajmują na serwerze 🙂

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]