Klęska urodzaju

Marudziłem niedawno, że nie mam co czytać. Jak na zawołanie pojawiły się na horyzoncie trzy książki na raz.

Orlińskiego skończyłem wczoraj (recenzja się pisze).

Na tapecie Przybyłek („Orzeł Biały”, z Audioteki)

Równolegle zaczynam drugi tom powieści szpiegowskiej z lat 80. autorstwa kolegi z byłej pracy. Facet dzielnie próbuje wydać tom I, a w międzyczasie naskrobał ciąg dalszy i dał mi do przeczytania (i wstępnej oceny) pierwopis rękopisu, co przyjąłem ze wzruszeniem. Fajnie jest być pierwszym (po Autorze) człowiekiem na świecie, który czyta jakąś książkę.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz