Stieg Larsson pośmiertnie

Zabrałem się za 4 tom trylogii Millenium – jest moc.

Stieg Larsson był pechowcem, który zmarł „młodo” (miał 50 lat) tuż przed tym, jak jego trylogia Millenium zyskała światową sławę i uznanie.

Doskonałego ten kryminał doczekał się dwóch ekranizacji (jednej rodzimej, szwedzkiej, i jednej amerykańskiej), obydwu całkiem niezłych, chociaż niektórzy oczywiście twierdzą , że szwedzka/amerykańska jest lepsza/gorsza/lub czasopisma.

Całkiem niedawno trzytomowe przygody Mikaela Blomkvista oraz Lisbeth Salander doczekały się kontynuacji. David Lagercrantz dopisał najpierw tom czwarty („Co nas nie zabije”, sierpień 2015), a potem jeszcze piąty („Mężczyzna, który gonił swój cień”, premiera 7 września 2017, czyli za pięć dni).

Słucham sobie właśnie audiotekowej wersji tomu czwartego i jest całkiem nieźle. Udało się zachować swojski klimat, jest ponury główny bohater, jest tajemnica, a wszystko to pięknie malowane słowem.

Jak już dosłucham do końca, nie omieszkam wrzucić recenzji.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz