Irlandzka myśl techniczna: prund

Nudna opowieść o bezpiecznikach.

Jakiś czas temu, mniej więcej w lutym tego roku, ulegliśmy z całą rodzinką pokusie przeprowadzenia się do nowego domu. Pisałem zresztą o tym tutaj, stali Czytelnicy blogu pewnie kojarzą.

Mieszka się calkiem sympatycznie. Główne założenia zostały spełnione: więcej miejsca dla dzieciaków, własny ogródek (jest gdzie robić grilla!), bezpieczna okolica, młode można wypuszczać na łąkę przed domem, żeby się pasły w towarzystwie mniej-lub-bardziej-rówieśniczym. Sielanka.

Aczkolwiek, rzecz jasna, od czasu do czasu trafiają się perełki.

Mniej więcej tydzień temu wywaliło nam bezpiecznik. Wedle rozpiski – podłączony do panelu słonecznego.

Bezpieczniki już od dobrych kilkunastu lat są automatyczne, nie trzeba wykręcać korków, drutować ich gwoździem, żeby potem wzywać straż pożarną czy pogotowie. Nic z tych rzeczy. Bezpiecznik robi PSTRYK z góry na dół i tyle. Po usunięciu przyczyny problemu można go potem PSTRYK z dołu do góry i wszystko znów działa.

No więc zrobiłem na próbę PSTRYK do góry – nic się nie stało, więc zapomniałem o sprawie.

Jednak po tygodniu ten sam bezpiecznik znów zrobił PSTRYK na dół. Tym razem próba odpstryknięcia go do góry skończyła się wywaleniem bezpiecznika głównego, tego na zewnątrz budynku. Kłopot niewielki, trzeba tylko potem poustawiać od nowa datę i godzinę w kuchence.

Zadzwoniłem więc do dewelopera. Opisałem sytuację, a deweloper na to, że już wysyłają elektryka.

„Już” trwało dwa dni, co jest wynikiem całkiem niezłym jak na irlandzkie realia (na fachowca czeka się tu czasem miesiącami). Po dwóch dniach dzwoni do mnie elektryk i pyta, o który korek chodzi. Mówię mu, że ten od paneli słonecznych, całkiem po prawej. A on mi na to, żeby się upewnić, czyli wyłączyć zasilanie paneli słonecznych (na górze tj. na piętrze) i wtedy spróbować jeszcze raz z bezpiecznikiem. Wieczorem testuję – faktycznie, po wyłączeniu solara bezpiecznik przestał wariować. Wysyłam SMS-a do elektryka, że miał rację i że to coś z samymi panelami słonecznymi musi być.

Gość odpisuje, że w takim razie kogoś przyśle jutro, żeby to dokładniej sprawdzić.

Facet przyszedł następnego dnia, ale oczywiście byłem wtedy w pracy, więc gadałem z nim przez telefon.

– Więc wywala panu bezpiecznik, tak?
– No tak, tak, ten całkiem po prawej, od solara.
– Dobra, zaraz to obejrzę i do pana oddzwonię.

Minął kwadrans.

– Wie pan co, jak próbuję ten korek włączyć to wywala się ten główny, na zewnątrz domu.
– No wiem, właśnie dlatego wezwałem fachowca, żeby mi z tym pomógł.
– OK, obejrzę to dokładniej w takim razie i oddzwonię.

10 minut później, kolejny telefon:

– Wie pan co, to chyba faktycznie korek od solara jest, bo jak wyłączam solar przełącznikiem na górze, przy solarze, to bezpiecznika już nie wywala.
– Tak, wiem, też to już sprawdziłem. To co robimy w takim razie?
– Będę musiał zadzwonić po elektryka.
– Yyyy…
– No bo ja jestem hydraulikiem, wie pan, akurat miałem robotę u sąsiadów i kolega mnie poprosił, żebym podszedł. Ale tu jednak elektryka potrzeba.

Kurtyna.

Panele słoneczne nadal nie działają. Strata niewielka, bo ostatnio sporo chmur i pada.

Pożyjemy – zobaczymy…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Irlandzka myśl techniczna: prund"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
mRufa1408
Gość

Pierwsza mysl byla, ze jakis wybuch na sloncu byl i solara przeladowalo ;), ale jak poczytalam dalej to padlam na kolana, bo tez takie rozmowy przerpowadzam od czasu do czasu. I na Wyspie i czasem na Planecie Ojczystej… jedyny plus Planety Ojczystej jest, ze zawsze mozna znalezc elektryka do wody który przyjedzie od reki… Na Wyspie (mojej) bez prywatnego znajomego hydraulika, z którym czyjs maz pracuje w szpitalu przy konserwacji powierzchni plaskich, zapomnij o czyms takim jak „od reki” 😉 No chyba ze mowimy o sladach na twarzy od facepalmów lol

wpDiscuz