Coś jakby tornado

Wracaliśmy niedawno z wycieczki z okolic Howth. Okolice godziny osiemnastej. I nagle ni z tego ni z owego córka z tylnego siedzenia zakrzyknęła:

– Tata, patrz, tornado!

„Tornadem” okazała się na szczęście niezwykle wypiętrzona chmura, która towarzyszyła nam aż do lotniskowego grzybka, gdzie leniwie przesunęła się poza pole widzenia. Ale zdążyliśmy juchę opstrykać – jak widać poniżej:

20161008_175741

20161008_180212

20161008_180422

W dzieciństwie mieszkałem głównie z dziadkami. Dziadek był w młodości pilotem (oraz instruktorem) szybowcowym, w związku z czym musiał mieć meteorologię (w tym również rodzaje chmur) w małym paluszku i moja skorupka za młodu nasiąkła łacińskimi nazwami chmur. To, co widzimy na zdjęciu, to chyba cumulus congestus, czyli solidnie (czasem nawet na kilka kilometrów) wypiętrzona chmura o kłębiastej budowie. Co prawda tej kłębiastości mi tu trochę brakuje (może nie widać, bo słońce świeci z drugiej strony, a może po prostu to jakaś inna chmura jest), nie ma też charakterystycznego „kalafiora” na górze. Może to tylko jakiś daleki kuzyn ww. cumulusa? A może wcale nie?

Czy jest na sali meteorolog?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: