Archiwa tagu: cztery kółka

Dmie i duje

Wieje coraz mocniej, od dobrych kilku dni. W dodatku kontrolka termometru na desce rozdzielczej codziennie przypomina mi, żebym uważał, bo 3°C to już może być ślizgawka.

Czytaj dalej »

W tę i z powrotem

Jak już znudzony Czytelnik (a obecnie podobno jest ich już czterech – czworo?) zapewne raczył zauważyć, dość często zdarza mi się jeździć pod różnymi pretekstami do Donegal.

Czytaj dalej »

Out of juice

It happens to me every now and then to drain my car’s battery simply by leaving it overnight with some electrical device powered on.

Czytaj dalej »

Kółko graniaste

Pisałem już kilkukrotnie o wadach i zaletach ruchu lewostronnego, a także o tym, jak jazda autem w Irlandii ma się do jazdy autem w kraju Orła Kaczki i dlaczego.

Czytaj dalej »

Turlamy się

Wspominałem jakiś czas temu, że miałem groźny wypadek samochodowy, z którego – na szczęście – wyszedłem bez większego szwanku. Przypomniał mi się on przy okazji pisania wczorajszego Sen 4, więc dziś napiszę bardziej szczegółowo co się wtedy stało.

Czytaj dalej »

Autokoszty

Znów, jak co roku, dostałem pocztą dwa przypominacze: jeden, że trzeba auto ubezpieczyć na kolejny rok, oraz drugi, że trzeba zapłacić podatek drogowy.

Czytaj dalej »

Jak stracić na Fordzie

W domu rodzinnym zawsze był jakiś środek transportu. Albo motorynka, albo samochód, albo chociaż rower 😉 Swoje pierwsze prawdziwie własne cztery kółka (a więc: kupione za własne pieniądze) udało mi się dorwać dopiero w wieku 30 lat. Przymierzałem się do kupienia auta już wcześniej, ale pomny przestróg różnych mądrych podpowiadaczy, …

Czytaj dalej »

Dojazdy

Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia. Nie wiem ile prawdy jest w tej części o uszlachetnianiu, na pewno jednak pracować trzeba, czy człowiek chce czy nie. A ponieważ tylko nieliczni szczęściarze mogą pracować zdalnie, większość (w tym i ja) jest skazana na codzienne docieranie do pracy, w ten czy inny sposób.

Czytaj dalej »

Lewizna

Lubię jeździć, o czym już tutaj niedawno pisałem. Prawo jazdy mam już dłużej niż połowę życia i jeżdżę regularnie. Chociaż nie jestem zawodowym kierowcą, a o samochodach wiem niewiele więcej niż to, gdzie mają przód, gdzie tył a gdzie wlew paliwa, o prowadzeniu mógłbym napisać całkiem sporo.

Czytaj dalej »