Piętnaście blogów, na które zaglądam

Blogosfera to zwierzę przedziwne. Wedle niektórych ponurych Nostradamusów XXI wieku miało paść trupem już ładnych kilka lat temu. Media masowego rażenia, czyli - za przeproszeniem - socjalne (typu Fejsik, Gugiel z krzyżykiem czy inne Diaspory) miały przejąć rolę platform blogerskich, blablabla, wiadomo. Ale, jak się okazało, zwierzę nadal żyje i miewa się całkiem niczego sobie.… Czytaj dalej Piętnaście blogów, na które zaglądam

Piątkowe rozważania luźne o blogowaniu i tożsamości

Dlaczego ludzie blogują? Bo się da. Ludzie blogują, bo mają taką możliwość. Są nas miliardy. Jeżeli coś się da zrobić, ktoś to prędzej czy później zrobi. Można jeździć tyłem na rowerze i równocześnie grać na skrzypcach? Można. Można wypić kufel piwa stojąc na głowie? Można. Można założyć spadochron dopiero po wyskoczeniu z samolotu? Można. No… Czytaj dalej Piątkowe rozważania luźne o blogowaniu i tożsamości

Wszystkownica idealna

Jako zapalony miłośnik technologii informatycznych subskrybuję kilka kanałów informacyjnych z nowinkami. Od ładnych paru lat strasznie dużo się narobiło wokół urządzeń przenośnych (głównie smartfony i tablety), co chwilę ktoś gdzieś wypuszcza jakąś nowinkę: a to gęściej upakowane piksele na ekranie lub megapiksele w aparacie, a to więcej rdzeni w CPU albo GPU, a to znowu… Czytaj dalej Wszystkownica idealna

Apage!

Zazwyczaj nie wdaję się w dysputy polityczne, ponieważ nauczony wieloletnim doświadczeniem wiem, że zwykle kończą się one gorzej, niż się zaczęły. W skrajnych przypadkach, kiedy rozmówcy reprezentujący skrajnie odległe poglądy są nader krewcy, może nawet dojść do rękoczynów, nogoczynów lub (w wyjątkowych sytuacjach) zęboczynów. Niemniej jednak czasami coś mnie podkusi, tak jak miało to miejsce… Czytaj dalej Apage!

Z górki

W domu zaczyna się robić coraz bardziej dzidziowo. Podobnie jak siedem lat temu, przygotowujemy się pomalutku na przyjęcie nowego członka rodziny (tym razem faktycznie członka, ha!). Kołyska już czeka, wózek też, zestaw ubranek wszelakich, zaczynamy gromadzić pieluchy (będą znikać szybciutko, lepiej mieć dobry zapas na start), chusteczki, śliniaczki i inne pierdółki 🙂 Oprócz tego przeorganizowaliśmy… Czytaj dalej Z górki

Prze rwa

Jeżeli któryś z moich dwóch Czytelników (ok, żarty na bok, tak naprawdę mam ich już co najmniej ze trzech) zastanawia się dlaczego od czterech dni na blogu jest cisza, śpieszę wyjaśnić, że wskutek rozmaitych wydarzeń przez ostatnie cztery dni spałem łącznie może ze dwanaście godzin, a może nawet i nie. W związku z tym nie… Czytaj dalej Prze rwa

Picasso, wersja dla ubogich

Oto garść obrazków, które narysowały mi się przez ostatnich parę tygodni na rozmaitych spotkaniach, mityngach i zbiegowiskach. Zaczniemy od szlaczka. Litery S oraz odwrócone S symbolizują odwracalność liter, a powiewające nad nimi faliste kreski niosą spokój i ukojenie gnieżdżącym się pomiędzy nimi ziarenkom. Ten z kolei szlaczek to feeria żarówek powiązanych sznurkiem. Nic nie symbolizuje.… Czytaj dalej Picasso, wersja dla ubogich

Dlaczego ignormatyk?

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego zatytułowałem tego bloga "Ignormatyk"? Czemu nie na ten przykład informatyk albo ignorant? Trochę dla hecy. A trochę nie. Jeden mądrala mi dawno temu wyjaśniał, że prędzej czy później większość ludzi dociera w swojej karierze zawodowej do magicznego "progu niekompetencji", powyżej którego zaczyna podejmować decyzje oparte na własnym widzimisię albo dobrych chęciach,… Czytaj dalej Dlaczego ignormatyk?

Maratończyk

Wiecie jak się biega maratony? Ja nie wiem, nigdy nie byłem orłem z wuefu - ale w rodzinnej wiosce miałem jednego znajomego maratończyka. Biegał sobie dla wprawy 20 kilometrów dwa razy w tygodniu. Wyobrażam sobie, że to jest tak: najpierw człowiek zaczyna trenować, potem albo mu sie odechciewa (to mój przypadek) albo wreszcie wpada w… Czytaj dalej Maratończyk

Wstałem rano…

... zjadłem śniadanie, umyłem zęby... Tak, to ten rodzaj wpisów na blogu, od których się ucieka niczym od złej zarazy. Jednakowoż każdego czasem przypili codzienność i ciężko się wtedy powstrzymać przed szczegółowym wyliczeniem ilości pryszczy na nosie albo składem porannej owsianki 😉 Dzisiejszy wpis będzie trochę taki właśnie. Po pierwsze primo, wczoraj w Dublinie odbyło… Czytaj dalej Wstałem rano…

Po krótkiej przerwie

Kilka osób zapytało mnie ostatnio dlaczego blog ucichł. Otóż ucichł, ponieważ nie dalej jak wczoraj wróciłem z tygodniowego urlopu, w trakcie którego miałem bardzo ograniczony dostęp do Sieci (nie, żebym z tego powodu narzekał). Tak więc lada dzień wszystko wróci do normy i nadal będę pisał te pigułki nasenne. Tymczasem dobranoc. Zmywaki czekają.

Port Fel

Lubicie grzebać w cudzych portfelach? Bo ja lubię. Dziś zajrzymy do portfela autora niniejszego bloga i zobaczymy co tam mieszka. Sam portfel jest skórzany, brązowy. W środku ma 14 kieszonek rozmiaru karty kredytowej, sześć kieszonek wielkości dwóch kart kredytowych (z czego jedna z przezroczystego materiału - na zdjęcia - plus jedna zapinana na zatrzask) oraz… Czytaj dalej Port Fel