Back to roots

Somewhen in June 2010 I got my very first smartphone. It was a Samsung Galaxy S. OK, to be completely honest, I used to use one or two Windows Mobile based phon...

Wszystkownica idealna

Jako zapalony miłośnik technologii informatycznych subskrybuję kilka kanałów informacyjnych z nowinkami. Od ładnych paru lat strasznie dużo się narobiło wokół u...

Apage!

Zazwyczaj nie wdaję się w dysputy polityczne, ponieważ nauczony wieloletnim doświadczeniem wiem, że zwykle kończą się one gorzej, niż się zaczęły. W skrajnych p...

Z górki

W domu zaczyna się robić coraz bardziej dzidziowo. Podobnie jak siedem lat temu, przygotowujemy się pomalutku na przyjęcie nowego członka rodziny (tym razem fak...

Prze rwa

Jeżeli któryś z moich dwóch Czytelników (ok, żarty na bok, tak naprawdę mam ich już co najmniej ze trzech) zastanawia się dlaczego od czterech dni na blogu jest...

Maratończyk

Wiecie jak się biega maratony? Ja nie wiem, nigdy nie byłem orłem z wuefu – ale w rodzinnej wiosce miałem jednego znajomego maratończyka. Biegał sobie dla...

Wstałem rano…

… zjadłem śniadanie, umyłem zęby… Tak, to ten rodzaj wpisów na blogu, od których się ucieka niczym od złej zarazy. Jednakowoż każdego czasem przypil...

Po krótkiej przerwie

Kilka osób zapytało mnie ostatnio dlaczego blog ucichł. Otóż ucichł, ponieważ nie dalej jak wczoraj wróciłem z tygodniowego urlopu, w trakcie którego miałem bar...

Port Fel

Lubicie grzebać w cudzych portfelach? Bo ja lubię. Dziś zajrzymy do portfela autora niniejszego bloga i zobaczymy co tam mieszka.

Rodzeństwo

Czy ktoś jeszcze pamięta Kręcioła? Otóż, proszę mi wierzyć lub nie, Kręcioł ma teraz młodsze rodzeństwo! Lub starsze…

Cogito ergo zum

Czyli po naszemu: myślę, więc jezdem. Przytrafił mi się nieudowadnialny cud świadomości. Z setek miliardów żywych stworzeń na Ziemi załapałem się do Homo Sapien...

Maruda

Jestem osobnikiem na ogół pogodnym, z lekką inklinacją do melancholii. Jednak, jak już nadmieniałem niejednokrotnie, mierzi mnie głupota, tępota i umysłowe leni...

Wiara w niewiarę

Ostrzeżenie. Niniejszy wpis dotyczy religii. Nie gwarantuję, że fabuła nie wymknie mi się spod kontroli, tak więc osoby o nadmiernej wrażliwości religijnej pros...

Uczta się, uczta

Umiałem czytać w wieku lat czterech. W drugiej klasie podstawówki czytałem już płynniej niż większość ośmioklasistów. Moim ulubionym trickiem było dosiadanie si...

Pomalutku, do jamy

Nawiązując do cytatu, który jeden z moich czytelników umieścił w komentarzu do tego wpisu, zauważam u siebie umiarkowany optymizm jeśli chodzi o turlanie się do...

Przerwa

Od przyszłego tygodnia zaczynam pracę w nowym miejscu. W związku z tym mogę mieć trochę mniej czasu na prowadzenie bloga… Żeby jednak zapobiec przestojom ...

Drzewko cytrynowe

Moja miłość do kuchni chińskiej sięga jeszcze późnych czasów studenckich. Na przednówku ciężko było znaleźć jakąś strawę, którą udźwignąłby mój chudy naówczas p...

Szóstka

Moją ulubioną liczbą jest sześć. Na samym początku mojej pasji numerycznej (nie mylić z numerologiczną) założyłem sobie, że moją ulubioną liczbą będzie trzy. Ro...

Goniąc własny ogon

Drugą najnudniejszą rzeczą pod słońcem (zaraz po emisji obrad Sejmu) jest blog, w którym autor opowiada o blogowaniu zamiast skupić się na jakichś konkretach.

N3 – M50

Mieszkając w Dublinie nie da się ominąć M50. Obwodnica miejska otacza stolicę Irlandii od północy, zachodu i południa, tworząc nieregularny kształt trochę przyp...

Wiorsta na zdrowaśkę

Jednostki miar można podzielić, z grubsza, na trzy klasy: metryczne, anglosaskie i dziwne 😉 Metryczne są nudne jak flaki z olejem, wszystko ma 10, 100 albo 1000...