Piątkowe rozważania luźne o blogowaniu i tożsamości

Dlaczego ludzie blogują?

  1. Bo się da. Ludzie blogują, bo mają taką możliwość. Są nas miliardy. Jeżeli coś się da zrobić, ktoś to prędzej czy później zrobi. Można jeździć tyłem na rowerze i równocześnie grać na skrzypcach? Można. Można wypić kufel piwa stojąc na głowie? Można. Można założyć spadochron dopiero po wyskoczeniu z samolotu? Można. No więc właśnie.
  2. Bo lubią. Niektórym ludziom blogowanie sprawia frajdę. Frajda jest w życiu ważna.
  3. Bo nie lubią. Idei, partii, branży, człowieka, kraju, firmy, wyliczać można długo. A jak się czegoś nie lubi, można o tym napisać. Bo tak.
  4. Dla pieniędzy. Moda, przepisy, recenzje, popieramy, nie popieramy, tworzymy opinię, tuszujemy opinię, oczerniamy, wygładzamy… Cokolwiek, o ile tylko znajdzie się chętny, żeby zapłacić za treść.
  5. Dla jaj. Bo śmiech jest zdrowy i nic nie kosztuje.
  6. Dla reklamy. Mam firmę, markę, produkt, nazwę… Potrzebuję dotrzeć tu i ówdzie, blog to fajne narzędzie reklamowe, więc właściwie dlaczego by nie?
  7. Tak po prostu, żeby się podzielić informacją. O czymkolwiek.

Czytaj dalej >>Piątkowe rozważania luźne o blogowaniu i tożsamości

Back to roots

Somewhen in June 2010 I got my very first smartphone. It was a Samsung Galaxy S.

OK, to be completely honest, I used to use one or two Windows Mobile based phones since around 2006 but let’s face the truth: Android is to Windows Mobile as is a Tyranosaurus Rex to a cow. Well, maybe except the fact that cows haven’t extincted yet but let’s not get diverged from the main topic…

Czytaj dalej >>Back to roots

Wszystkownica idealna

Jako zapalony miłośnik technologii informatycznych subskrybuję kilka kanałów informacyjnych z nowinkami. Od ładnych paru lat strasznie dużo się narobiło wokół urządzeń przenośnych (głównie smartfony i tablety), co chwilę ktoś gdzieś wypuszcza jakąś nowinkę: a to gęściej upakowane piksele na ekranie lub megapiksele w aparacie, a to więcej rdzeni w CPU albo GPU, a to znowu jakieś sterowanie gestami lub wzrokiem… no groch z kapustą.

Czytaj dalej >>Wszystkownica idealna

Apage!

Zazwyczaj nie wdaję się w dysputy polityczne, ponieważ nauczony wieloletnim doświadczeniem wiem, że zwykle kończą się one gorzej, niż się zaczęły. W skrajnych przypadkach, kiedy rozmówcy reprezentujący skrajnie odległe poglądy są nader krewcy, może nawet dojść do rękoczynów, nogoczynów lub (w wyjątkowych sytuacjach) zęboczynów.

Czytaj dalej >>Apage!

Prze rwa

Jeżeli któryś z moich dwóch Czytelników (ok, żarty na bok, tak naprawdę mam ich już co najmniej ze trzech) zastanawia się dlaczego od czterech dni na blogu jest cisza, śpieszę wyjaśnić, że wskutek rozmaitych wydarzeń przez ostatnie cztery dni spałem łącznie może ze dwanaście godzin, a może nawet i nie. W związku z tym nie bardzo było kiedy pisać.

Czytaj dalej >>Prze rwa

Maratończyk

Wiecie jak się biega maratony? Ja nie wiem, nigdy nie byłem orłem z wuefu – ale w rodzinnej wiosce miałem jednego znajomego maratończyka. Biegał sobie dla wprawy 20 kilometrów dwa razy w tygodniu. Wyobrażam sobie, że to jest tak: najpierw człowiek zaczyna trenować, potem albo mu sie odechciewa (to mój przypadek) albo wreszcie wpada w taki rytm, że w zasadzie żaden dystans mu nie straszny. I może biec, i biec, i pomimo narastającego zmęczenia czerpać przyjemność z pochłaniania podeszwami kolejnych kilometrów.

Czytaj dalej >>Maratończyk