Wszystkownica idealna

Jako zapalony miłośnik technologii informatycznych subskrybuję kilka kanałów informacyjnych z nowinkami. Od ładnych paru lat strasznie dużo się narobiło wokół urządzeń przenośnych (głównie smartfony i tablety), co chwilę ktoś gdzieś wypuszcza jakąś nowinkę: a to gęściej upakowane piksele na ekranie lub megapiksele w aparacie, a to więcej rdzeni w CPU albo GPU, a to znowu jakieś sterowanie gestami lub wzrokiem… no groch z kapustą.

Zastanowiłem się chwilę i oto kilka moich (bardzo naiwnych) przemyśleń na temat tego, czym powinno charakteryzować się porządne PURKO (Przenośne Urządzenie Rozrywkowo-Komunikacyjno-Obliczeniowe, zwane dalej dla niepoznaki wszystkownicą):

  1. Duży ekran, składany do małego – albo na odwrót. W każdym razie co najmniej dwa rozmiary ekranów – musi się wygodnie mieścić do każdej kieszeni, a jednocześnie móc wyświetlać duży obraz, co najmniej 15 cali. Można wbudować rzutnik, ale to jednak nie to samo… A może jakaś całkowicie nowa technologia, niewymagająca wielkiego ekranu? Rzucanie obrazu bezpośrednio na siatkówkę oka nie jest nowym pomysłem…
  2. Gigantyczna pojemność baterii, ewentualnie niezwykle sprytnie zoptymalizowane zużycie prądu (a najlepiej jedno i drugie). Nie chcę ładować wszystkownicy codziennie. Raz na tydzień? A może raz na miesiąc, jak Kindle? A może wcale? Jakaś „wieczna” bateryjka na U235, ale bez ryzyka choroby popromiennej, i bez konieczności dźwigania parudziesięciokilogramowej walizki 🙂
  3. Jeżeli już musi być bateria wielokrotnego ładowania, to bez zewnętrznej ładowarki. Nie chcę pamiętać o zabieraniu ładowarki do każdej wszystkownicy, jeszcze mniej chcę odkryć na wakacjach, że takowej zapomniałem. Odkurzacze od dawna mają wysuwane („wyciągane”) przewody zasilające, coś analogicznego bardzo przydałoby się we wszystkownicach. Może to być króciutki kabelek USB wysuwany gdzieś z narożnika urządzenia, ewentualnie plecy z wbudowanym konwerterem ciepła (kładziemy wszystkownicę plecami na rozgrzaną kuchenkę i po półgodzinie jest naładowana) albo sprytnie wbudowana ładowarka słoneczna…
  4. Odporność na uszkodzenia. Chcę urządzenie, które będzie działać po pięciu latach, pomimo tego, że w międzyczasie wpadnie mi ono parę razy do wanny, w niemowlęcą kupkę albo spadnie ze schodów.
  5. Łatwość wprowadzania danych, bez dodatkowych, zewnętrznych urządzeń. Bardzo sobie chwalę zewnętrzną klawiaturę na Sinozębym, jednak tego typu rozwiązanie wymaga targania dwóch urządzeń, a ja jestem leniwy i roztargniony. A więc jakaś wbudowana, rozkładana (?) pełnowymiarowa klawiatura, ewentualnie obraz klawiatury z rzutnika (tylko że w tym przypadku nie czuć klawiszy, a więc dużo gorszy komfort pisania) albo jeszcze coś innego…
  6. Nieopłacalność kradzieży. Każda wszystkownica powinna mieć unikalny identyfikator (coś a’la IMEI w telefonie, tylko bez możliwości zmiany) oraz – odpowiednio zabezpieczoną – możliwość łatwego namierzenia w razie kradzieży / zagubienia. Kluczowe tutaj jest zabezpieczenie, bo to jest miecz o dwóch ostrzach (nie chcę, żeby haker mógł śledzić moje położenie znając mój IMEI)
  7. Frontem do użytkownika! Dużo współczesnych wszystkofonów / tabletów ma jakieś durne obostrzenia, uniemożliwiające (albo przynajmniej utrudniające) wykonywanie najprostszych czynności. Przykładowo, jeżeli na iPhone ściągnę za pomocą aplikacji DSFile folder z muzyką, nie jestem w stanie w prosty sposób odtworzyć go żadną inną aplikacją. Po cholerę taka izolacja?
  8. Uproszczona komunikacja z otoczeniem. Nie chcę za każdym razem włączać / wyłączać Sinozębego, wifi czy gps-a. Wszystko ma działać przez cały czas, ale bez znacznego wzrostu zużycia baterii ani spadku poziomu zabezpieczeń.
  9. Dostęp do Sieci na wszystkie możliwe sposoby. Tutaj akurat niewiele brakuje do ideału, większość tego typu urządzeń już dziś potrafi się podłączyć do netu na kilka sposobów, tudzież wystąpić w roli modemu / hotspotu wifi dla innych urządzeń w pobliżu.

Na siłę mógłbym jeszcze wymyślić ze dwa albo trzy podpunkty, ale mi się już nie chce. Zresztą mam wrażenie, że większość ww. idei jest na swój sposób naiwna. Podobnie kombinowali jajogłowi w siedemnastowiecznym Paryżu: fajnie by było, żeby każdy miał swoje cztery kółka, tylko co zrobić z tymi wszystkimi końskimi gównami?

Ech, rowy mi kopać i krowy wypasać, a nie jakieś głupoty wypisywać. Wracam na zmywak…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "Wszystkownica idealna"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
MiSzA
Gość

Piękne postulaty, choć numerek cztery to absolutna Utopia, zamek z piasku i perpetum mobile. Żadnego producenta nie stać, byś jego produkt kupował raz na pięć lat. Acz jako osoba, która straciła dwa cwane telefony w ciągu trzech miesięcy, nie miałbym zupełnie nic przeciwko.

bobiko
Gość
> Duży ekran, składany do małego – albo na odwrót. W każdym razie co najmniej dwa rozmiary ekranów – musi się wygodnie mieścić do każdej kieszeni, a jednocześnie móc wyświetlać duży obraz, co najmniej 15 cali. Można wbudować rzutnik, ale to jednak nie to samo… A może jakaś całkowicie nowa technologia, niewymagająca wielkiego ekranu? Rzucanie obrazu bezpośrednio na siatkówkę oka nie jest nowym pomysłem… Masz wyobraźnię ale od tego sie wszystko zaczyna – możliwe ze wkrótce i składane ekrany będą namacalną technologią do użytku codziennego. Póki co, trzeba rozdzielić fakt, ze smartfon !== laptop / pc, choć już teraz są… Więcej »
bobiko
Gość

zapomniałem dać follow dla komentarzy – i tutaj jest zaleta dla disqusa