Indie IX: Na zadupiu

Ten wpis jest częścią serii „Moja wyprawa do Indii”. 

Mniej więcej w połowie mojego pobytu w Śrinagar poprosiłem Manzu, żeby zabrał mnie gdzieś za miasto. W mieście jest fajnie – zwłaszcza w takim jak Śrinagar – ale chciałoby się też zobaczyć kawałek Indii poza miastem.

Indie VI: Rozmaitości

Ten wpis jest częścią serii „Moja wyprawa do Indii”.

A więc udało mi się dotrzeć szczęśliwie (transportem powietrzno-lądowo-wodnym) do hotelu, w którym miałem mieszkać przez kolejnych 10 dni. Domek na palach, z niedużym pomostem, z pięcioma malutkimi pokojami (jak się potem okazało, był jeszcze szósty, większy pokój dla Michaela, ale o tym później). Do tego jeszcze mnóstwo powierzchni użytkowej na dachu – tam się jadało śniadania, żeby się nie kisić pod dachem. Na dach wchodziło się po drewnianych schodkach niewiele bardziej zaawansowanych technologicznie od zwykłej drabiny.

Indie V: Delhi => Śrinagar

Ten wpis jest częścią serii „Moja wyprawa do Indii”.

Tak więc, przenocowawszy w domu rodzinnym mojego indyjskiego gospodarza, następnego dnia rano zostałem przez niego zawieziony na lotnisko (lokalne, nie międzynarodowe) w Delhi i – z biletem w ręku – czekałem na samolot do Śrinagar. Nie pamiętam tu żadnych szczegółów, musiałem jednak zapewne nadać bagaż oraz jakoś wsiąść do samolotu.

Indie IV: Wreszcie się wysypiam

Ten wpis jest częścią serii „Moja wyprawa do Indii”.

Na czym to ja ostatnio skończyłem… aha, już pamiętam. Ugadałem się z właścicielem „agencji turystycznej” na 10-dniowe wakacje w Śrinagar. Zapłaciłem żelazkiem po czym zapytałem go gdzie mogę w miarę niedrogo i w miarę bezpiecznie przenocować. Zaoferował mi gościnę u siebie w domu, bez żadnych dodatkowych opłat. Niewiele myśląc zgodziłem się, dzięki czemu miałem okazję spędzić jedno popołudnie oraz jeden poranek w mieszkaniu indyjskiej rodziny.