Tag Archives: irlandia

Nieoczekiwane spotkanie

Z racji wakacji, a także z racji posiadanego chwilowo na stanie osobowym rodziny dodatkowego gościa, postanowiliśmy wczoraj zawieźć owego gościa w jakieś fajne miejsce. Ponieważ pogoda była słoneczna i bezwietrzna, uznaliśmy, że plaża w Brittas Bay (opisywana przeze mnie niedawno, o, tutaj) nadaje się do tego niecnego celu znakomicie.

Czytaj dalej »

Nad morzem

Wybraliśmy się dzisiaj z rodzinką nad morze. Tym razem nie jakaś podróbka plaży typu Killiney tylko prawdziwa, normalna, pełnometrażowa plaża.

Czytaj dalej »

Na plażę!

W dni robocze, po pracy, robię rundkę po okolicznych hutach, fabrykach i zmywakach, zbieram (za przeproszeniem) członków rodziny do swego wehikułu i uderzamy do domu. Czasem zdarzy nam się potem jakiś spacer po okolicznych spacerniakach, ale na ogół spędzamy resztę dnia w domowych pieleszach.

Czytaj dalej »

Wrong Turn

Wracałem niedawno od znajomych. Znajomi mieszkają w Co. Kildare, wraca się M7, zachciało nam się po drodze chińszczyzny – a że do Lemon Tree stamtąd względnie blisko, ustawiłem w giepeesie, żeby poprowadził nas przez Blessington.

Czytaj dalej »

Dmie i duje

Wieje coraz mocniej, od dobrych kilku dni. W dodatku kontrolka termometru na desce rozdzielczej codziennie przypomina mi, żebym uważał, bo 3°C to już może być ślizgawka.

Czytaj dalej »

Deszcz pada, czyli przesrane

Dżdżu krople padają i tłuką w me okno – tzn. chyba tłuką, bo w biurze mam nieszczęście siedzieć w części centralnej – nie tylko nie siedzę przy oknie, ale nawet nie widzę żadnego w promieniu parunastu metrów.

Czytaj dalej »

Brrrr

Jeden post o tym tytule już był (być może z nieco inną ilością „r”). Wygląda na to, że zimne zimy zaczynają stawać się w tym kraju normą.

Czytaj dalej »

Szybki Bel

W zeszły weekend odwiedził mnie na mojej irlandzkiej obczyźnie kolega, którego po raz ostatni widziałem w okolicach matury (a więc pi x oko ciut ponad 20 lat temu).

Czytaj dalej »

Jeszcze o pracy

Tym razem krótka pogadanka na temat różnicy między różnymi formami zatrudnienia w Irlandii. Niby nic nowego, sporo materiałów na ten temat można znaleźć w necie – ale inna rzecz suche przepisy a inna – indywidualne doświadczenie.

Czytaj dalej »

Ring of Kerry

Ostatni weekend zjeździłem z rodzinką i znajomymi Co. Kerry i jestem zachwycony. Główna atrakcja okolicy polega na tym, że wszędzie jest mnóstwo gór oraz wijących się między nimi dróg.

Czytaj dalej »

W górach

Zrobiłem w ostatnią sobotę rzecz dla mnie niebywałą – zamiast spędzić kolejny bezproduktywny dzień przy komputerze, namierzyłem ekipę na portalu Aktywna Wyspa i dałem się namówić na spacer po górach Wicklow.

Czytaj dalej »

Terminy gonią

Dziś odrobina o irlandzkim podejściu do terminowości. Dawnymi czasy, kiedy dopiero co zaczynaliśmy naszą irlandzką przygodę, przytrafiło się nam, że w lodówce w wynajmowanym mieszkaniu urwał się jeden z trzech zawiasów. W efekcie drzwi lodówki się nieco opuściły i trzeba je było zamykać „pod górkę”.

Czytaj dalej »

Zwiedzamy Co. Cork

W niedawny weekend znajomi zaprosili nas na wspólny wypad na wycieczkę, pozwiedzać południowo-zachodnie rejony Irlandii. Ponieważ nigdy w życiu nie byliśmy w hrabstwie Cork (z wyjątkiem samego Cork, a konkretnie tamecznego lotniska), daliśmy się namówić. Akurat długi weekend więc czasu mnóstwo. 3 samochody, 12 osób (z czego piątka dzieciaków w …

Czytaj dalej »

Donegal -> Dublin -> Donegal

Opowiem dziś jak to kilka lat temu o mało nie kupiliśmy Toyoty Aygo, a także co może wyniknąć z nocnej jazdy samochodem. Mniej więcej pięć lat temu, niedługo po tym jak udało mi się zdobyć upragnioną pracę i zaczęliśmy się czuć w miarę swojsko, wpadliśmy na pomysł, że przydałoby się …

Czytaj dalej »

Potęga statystyki

Pisałem już o tym, jak statystyka potrafi zamącić człowiekowi w głowie, i że potrafi ona zwieść na manowce. Dzisiaj powymądrzam się trochę na tematy finansowo-statystyczne związane z najbardziej okrzyczanym i rozdmuchanym irlandzkim świadczeniem socjalnym jakim jest Child Benefit. Od razu też nadmienię (w ramach samoobrony), że nie mam bladego pojęcia …

Czytaj dalej »

N3 – M50

Mieszkając w Dublinie nie da się ominąć M50. Obwodnica miejska otacza stolicę Irlandii od północy, zachodu i południa, tworząc nieregularny kształt trochę przypominający odbity w lustrze znak zapytania. Od M50 odchodzą gwiaździście drogi krajowe prowadzące w różne zakątki Wyspy. I tak, od góry: M1, N2, N3, N4, N7 i M11.

Czytaj dalej »

Własna firma

Wspominałem niedawno, że wady i zalety biurokracji zostały najwyraźniej rozdzielone geograficznie: wady do Polski, zalety do Irlandii. Dziś króciutko o tym, jak założyłem firmę na Zielonej Wyspie (chciałoby się dopisać „… i co z tego wynikło”, ale to napiszę kiedy indziej, jak już coś z tego wyniknie).

Czytaj dalej »

Brrrr

Tym razem króciutko. Wspominałem już parę razy, że ostatnia zima była całkiem ostra jak na irlandzkie standardy, prawda? Właśnie wygrzebałem fotkę, którą zrobiłem pod koniec grudnia 2010, gdzieś na trasie między Carrick-on-Shannon a Longford. Ku upamiętnieniu:

Czytaj dalej »

Dojazdy

Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia. Nie wiem ile prawdy jest w tej części o uszlachetnianiu, na pewno jednak pracować trzeba, czy człowiek chce czy nie. A ponieważ tylko nieliczni szczęściarze mogą pracować zdalnie, większość (w tym i ja) jest skazana na codzienne docieranie do pracy, w ten czy inny sposób.

Czytaj dalej »

Zima

Ostatnia zima była sroga. Oczywiście, jak na tutejsze warunki bo w Polsce to by takiej zimy nawet nie zauważono. No ale tu – działo się. Po pierwsze, śnieg leżał bardzo długo bo ponad 2 tygodnie. To naprawdę sporo. Dotychczas najostrzejsza zima jaką tutaj pamiętam była jakieś 5 lat temu i …

Czytaj dalej »