Po niedawnym eksperymencie z utworzeniem własnego silnika SSG, który uznaję do tej pory za interesujący i pełen edukacyjnych walorów sposób na strzelenie sobie w stopę zardzewiałą kuszą, przez plecy, o czym ja tu miałem, aha, właśnie, minimalizm, lubię minimalizm, więc zredukowałem niedawno układ blogu z pierdolnika wyglądającego niczym efekt eksplozji wiązki granatów w toalecie domu dotkniętego tygodniową jelitówką do tego, co widzisz obecnie, czyli cudaka, który da się obejrzeć w całości na monitorze 4K bez przewijania czy zoomowania i bez całego tego galimatiasu w stopce, dzięki czemu strona wygląda teraz jeszcze bardziej minimalistycznie niż przedtem.
Co wyleciało na podstrony:
- Losowy cytat
- Najnowsze komentarze
- Lekrama Hetznera
- Bloczek "Szanujmy się"
- Obrazek "Spacer na dziś"
- Lista losowych wpisów, zastąpiona teraz zwykłym wordpressowym miesięcznym / rocznym archiwum
- Losowy cytat
- Wyszukiwarka
Co skasowałem zupełnie:
- Animowany napis "i(gnf)ormatyk" (trochę mi go szkoda, może jeszcze wróci)
- Statystyki blogu
- Cały boczny pasek
Poza tym liczba kolumn na stronie głównej zmienia się teraz dynamicznie w zależności od szerokości ekranu odwiedzającego - na dużym ekranie trzy kolumny, na średnim dwie, na małym jedna. Stąd też, żeby ładnie wyglądało, liczba wpisów na stronę musi dzielić się przez sześć.
Aha, boczny pasek ciągle "żyje" w widoku pojedynczego artykułu, głównie żeby wyświetlać tam powiązane wpisy z bieżącej kategorii. Ale większość kątętó paska wyjechała we maliny.
Na Bugu we Włodawie ubyło siedem.
Cieszę się, iż jednak nie poszedłeś za modą na SSG 🙂