Zdrowy nawyk: napój imbirowo-cytrynowy

Nie jestem fanem zdrowego żarcia, zdrowego picia, diet, regularnych treningów fizycznych i tak dalej, wiadomo. Nie liczę kalorii. Nie medytuję przed wschodem słońca (ani po jego zachodzie, w ogóle nie medytuję). Nie mam wielkiego żeliwnego czegoś wiszącego na ścianie w jadłodajni i robiącego DOIOIOIOINGGGG przed każdym posiłkiem.

Jestem jednak człowiekiem rozsądnym (lub przynajmniej lubię się za takowego uważać), a co za tym idzie od czasu do czasu próbuję nabierać nawyków, które mogą na dłuższą metę poprawić coś w życiu.

Dlaczego nawyk jest lepszy od diety-cud? Bo nawyk ma szansę pozostać na dłużej, podczas gdy dieta ma zazwyczaj dobrze określoną chwilę początku i końca, a skoro kończy się, to wiadomo. A taki nawyk może pozostać dożywotnio, czyli też wiadomo. Czy coś.

Nawykiem, o którym dziś napiszę, jest regularne popijanie Magicznego Napoju. Ale nie, nie takiego, po którym widzi się smoki w zaokiennym ogródku 😉 Nie chodzi również o napój, jaki Panoramiks warzył swoim wojom.

Chodzi o napój dużo mniej skomplikowany, za to bardzo, ale to bardzo zdrowy, którego przyrządzenie trwa mniej więcej tyle, co zagotowanie czajnika wody.

Przepis:

  1. Bierzemy szklany dzbanek. Czym większy, tym lepiej. Mój jest na oko półtoralitrowy, ale można zaszaleć z większym jak ktoś lubi. Uwaga: dzbanek musi być w miarę żaroodporny, bo będziemy go zalewać wrzątkiem.
  2. Do czajnika wlewamy wodę i każemy czajnikowi ową wodę zagotować.
  3. W międzyczasie bierzemy pół cytryny (jeżeli akurat nie mamy pod ręką połówki cytryny, bierzemy całą cytrynę i przecinamy ją na pół) i kroimy na nieduże (ale też nie całkiem maleńkie – najlepiej takie w okolicach 3-4 centymetrów) kawałki, które wrzucamy do ww. dzbanka.
  4. Bierzemy korzeń imbiru (nie masz w domu korzenia imbiru? Ja kiedyś też nie miałem, ale teraz mam) i odkrawamy zeń 2-3 cieniutkie plasterki, które następnie wrzucamy cytrynie do towarzystwa
  5. (opcjonalnie) Wkładamy do tego samego dzbanka łyżeczkę miodu.
  6. Zagotowaną wodą zalewamy zawartość dzbanka.
  7. Czekamy, aż przestygnie (a nawet wystygnie)
  8. Gotowe!

Napój cytrynowo-imbirowy popijamy kiedy chce nam się pić. Jeżeli skończy się zawartość dzbanka, robimy sobie nową porcję. Jeżeli nie chce nam się pić, czekamy aż nam się zachce.

Zalety?

O cytrynie nie będę pisał, bo wszyscy wiedzą. Trochę przypomina kanarka i ma dużo witaminy C, bo zaczyna się na „C”. Wiadomo.

Imbir natomiast… Nie ma witaminy „I”, chociaż zaczyna się na „I”, ale to w zasadzie koniec wad. Dalej same zalety:

  1. Poprawia trawienie. Podobnie jak jabłko, wspiera wydzielanie żółci, kwasów trawiennych i śliny, oprócz tego jest dobry na wzdęcia.
  2. Łagodzi efekty choroby lokomocyjnej (ja na przykład rzygam jak fretka jeżeli nie patrzę podczas jazdy przez jakieś okno, a po imbirze rzygam imbirem, który mniej śmierdzi)
  3. Zapobiega zakrzepicy – pomaga przy podwyższonym cholesterolu we krwi
  4. Pomaga przetrwać miesiączkę
  5. Ma mnóstwo substancji przeciwzapalnych, dzięki czemu łagodzi bóle stawów i mięśni
  6. Łagodzi objawy migreny
  7. Działa moczopędnie
  8. Odkaża i odświeża jamę ustną – nie tylko dlatego, że działa odkażająco, ale również dlatego, ze pozostawia w ustach miły zapach.
  9. Poprawia ukrwienie mózgu, a więc koncentrację.
  10. Poprawia i pobudza krążenie krwi, niektóre nacje używają imbiru jako całkiem skutecznego afrodyzjaku.

Imbir znany jest ludzkości od ponad trzech tysięcy lat. Chińskie kobitki nacierają cale ciało imbirem przed porodem. ICAO zaleca skoczkom aby nacierali linki spadochronów imbirem. Pozostawiony samopas, imbir w ciągu tygodnia potrafi zbudować odpowiednik Wielkiego Zderzacza Hadronów i udowodnić hipotezę Riemanna. I tak dalej, wiadomo.

Miód też nie pozostaje daleko w tyle, a więc trio miód-cytryna-imbir to prawdziwy majstersztyk, dzięki któremu mamy szansę umrzeć zdrowo i późno.

Jak mawia Mędrzec, „the idea is to die young as late as possible” 😉

Napój imbirowo-cytrynowy smakuje na początku trochę dziwnie. Kwaśno – ostry, z niewiele tylko łagodzącą nutką miodu. Ale po kilku dniach przyzwyczajamy się i od tej pory żyjemy długo i szczęśliwie.

Aha, w odróżnieniu od różnych innych trunków, o których nie będę pisał, przyrządzenie napoju cytrynowo-imbirowego nie będzie nas kosztować zbyt dużo pieniędzy. Cytryny są tanie. Imbir też. Miód… miód jest chyba najdroższym składnikiem, więc na przednówku po prostu zeń rezygnujemy.

Ot, co.

7
Dodaj komentarz

avatar
Obrazki i zdjęcia
 
 
 
Filmy
 
 
 
Inne
 
 
 
4 Comment threads
3 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
StefekPaulinaxpil40i6 Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
40i6
Gość
40i6
offline

Imbir polecam. Ja mam zwyczaj zalewania ostudzoną wodą i zostawiania na noc. Podobno gotowana cytryna traci na wadze tyle ile ważą wyparte przez pijącego pragnienia. Albo jakoś tak. Albo można zalewać większą ilość surowca, wtedy nie musi tak długo naciągać. Można potem dolewać wody, do momentu, gdy uznamy, ze napój jest zbyt naciągany i zaczyna mieć właściwości homeopatyczne. A miód to różnie. Rzadko.
Poza tym kawa też zyskuje światopoglądowo, ale za pomocą imbiru suszonego plus kardamon, cynamon i kostka czarnej czekolady. Wadą takiego napoju jest kurczenie się filiżanki. Po zakupie większej efekt kurczliwości na jakiś czas zanika. Zalet jest więcej, ale żadna mi nie przychodzi do głowy…

40i6
Gość
40i6
offline

Kolega dodaje, że kiedyś też pił wodę z imbirem, ale nie pamięta, by mu to pomagało przetrwać miesiączkę jego żony. Hipoteza wymaga weryfikacji.

Paulina
Gość
Paulina
offline

Dobry napój z imbirem nie jest zły, o ile lubi się smak imbiru, a jest bardzo specyficzny 😉 ale sama woda z cytryną też jest super 😉

Stefek
Gość
Stefek
offline

Warto jeszcze dodac ogorek. W plasterkach oczywiscie, nie w calosci.