Monthly Archives: Czerwiec 2011

Sen 3: Latam

Podstawówka, okolice siódmej klasy. Stoję na boisku. Czekam na dzwonek na lekcję. Zamiast dzwonka pojawia się grupa ósmoklasistów. Jest ich czterech, idą wyraźnie w moją stronę. Nikogo innego w pobliżu - tylko ja i oni. Wiem, że jak mnie złapią, będzie kiepsko. Chcą fajek, a ja nie palę...

Czytaj dalej »

Zembatemu się zeszło :(

Właśnie zszedł z tego padołu Maciej Zembaty. Szkoda, straszna szkoda. Tłumacz i wykonawca utworów Leonarda Cohena. Genialny głos. Makabryczne poczucie humoru. Ech...

Czytaj dalej »

Sen 2: Topielec

Zakręt pojawia się niespodziewanie. Jakby ktoś celowo zniekształcił przestrzeń w tym miejscu. Uderzenie w barierkę rejestruję z opóźnieniem. Następne co słyszę to wizg silnika. Wskazówka obrotomierza przez krótką chwilę opiera się na ograniczniku, na samym końcu czerwonej skali. Automatyka wyłącza silnik zanim auto uderzy w wodę.

Czytaj dalej »

Gitarzyści

Pisałem już o tym, że brzdąkam na gitarze. Dzisiaj króciutko o gitarzystach, których słucham najchętniej, lub też których dużo słuchałem w różnych etapach swojego życia.

Czytaj dalej »

Programowanie systematyczne - rozdział pierwszy: systemy kontroli wersji

Programista ze mnie jak z koziej dupy saksofon. Kiedyś, dawno temu, miałem aspiracje zostania Prawdziwym Programistą, jednak wskutek różnych życiowych wydarzeń ("różne życiowe wydarzenia" brzmi o niebo lepiej niż "lenistwo" prawda?) zboczyłem w stronę analityki na dużych zbiorach danych i obecnie nie programuję w niczym poza SQL-em (który właściwie nawet …

Czytaj dalej »

Douglas Adams

Moja miłość do SF bierze się prawdopodobnie jeszcze z wczesnego dzieciństwa. Zamiast czytać zapierające dech w piersiach historie o Ali i Asie tudzież o kocie włażącym na płotek i mrugającym, zostałem zbombardowany ciężką artylerią klasy L.E.M. (Longrange Enterprise Missile), a także Trylogią (nie Tolkiena bynajmniej), która wbrew pozorom również więcej …

Czytaj dalej »

Wiorsta na zdrowaśkę

Jednostki miar można podzielić, z grubsza, na trzy klasy: metryczne, anglosaskie i dziwne 😉 Metryczne są nudne jak flaki z olejem, wszystko ma 10, 100 albo 1000 czegoś. Przedrostki zgodne z układem SI. Rzygi.

Czytaj dalej »

Brrrr

Tym razem króciutko. Wspominałem już parę razy, że ostatnia zima była całkiem ostra jak na irlandzkie standardy, prawda? Właśnie wygrzebałem fotkę, którą zrobiłem pod koniec grudnia 2010, gdzieś na trasie między Carrick-on-Shannon a Longford. Ku upamiętnieniu:

Czytaj dalej »

Miesiąc!

Kolejny bezużyteczny kawałek statystyki na temat mojego nudnego bloga: dziś minął dokładnie 1 miesiąc od pierwszego wpisu 😉

Czytaj dalej »

Wu-wu-wu

Było o klientach poczty. Tym razem trafiło na przeglądarki www. Na początku był Netscape Navigator. Tak, używałem Netscape w czasach, kiedy był on w zasadzie jednyną dostępną przeglądarką. Co to dużo gadać - działał i tyle.

Czytaj dalej »

Końsola

Nabyliśmy dziś w drodze spontanicznego kupna Wii. Machamy teraz ręcyma na prawo i lewo, pływamy wirtualnymi kajakami, rzucamy wirtualnymi kulami w wirtualne kręgle i staramy się nie rozwalić przy okazji pobliskich sprzętów domowych. The Sims okazało się totalnym nieporozumieniem (jutro idę odnieść i wymienić na coś ciekawszego) natomiast golf czy …

Czytaj dalej »

Zagadka

Może nie tyle zagadka co łamigłówka matematyczna, ale gdybym zatytułował wpis "łamigłówka matematyczna", nikt by pewnie nie zajrzał 😉 Zagadka jest dość prosta w treści, natomiast skutecznie zwodzi intuicję.

Czytaj dalej »

Sen 1: Walec

Z trudnością otwieram oczy. Jest gorąco, czuję suchość w ustach. Słońce świeci na całego, żadnej chmury. Mrużę powieki. Próbuję wziąć głębszy wdech, ale nie udaje mi się. I coś nie gra z perspektywą. Jakbym był nad samą ziemią. Próbuję ruszyć ręką - nic. Beton zaczyna się w okolicach szyi.

Czytaj dalej »

Dojazdy

Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia. Nie wiem ile prawdy jest w tej części o uszlachetnianiu, na pewno jednak pracować trzeba, czy człowiek chce czy nie. A ponieważ tylko nieliczni szczęściarze mogą pracować zdalnie, większość (w tym i ja) jest skazana na codzienne docieranie do pracy, w ten czy inny sposób.

Czytaj dalej »

Ludzie listy piszą...

Poczta elektroniczna to dziś podstawowe narzędzie wymiany informacji - oczywiście, są jeszcze różne platformy społecznościowe, wikipedie, blogi i klienty wiadomości błyskawicznych (gg, tlen itd), ale chcąc wysłać komuś Ważną Wiadomość, robimy to zazwyczaj za pomocą starego, dobrego e-maila.

Czytaj dalej »

TP

Jeżeli ktoś zasugerował się tytułem i myśli, że będę dziś pisał o dużej polskiej firmie telekomunikacyjnej to się grubo myli. Zaraz, właśnie o niej napisałem...

Czytaj dalej »

Zima

Ostatnia zima była sroga. Oczywiście, jak na tutejsze warunki bo w Polsce to by takiej zimy nawet nie zauważono. No ale tu - działo się. Po pierwsze, śnieg leżał bardzo długo bo ponad 2 tygodnie. To naprawdę sporo. Dotychczas najostrzejsza zima jaką tutaj pamiętam była jakieś 5 lat temu i …

Czytaj dalej »

Statystycznie rzecz ujmując

Czasem zdarza się, że mamy w domu coś niepotrzebnego. A to dziecko wyrośnie z kurtki albo z fotelika samochodowego, a to kupimy nowego cyfraka i stary leży i się kurzy, a to znowu nie możemy iść na koncert i zostajemy z niepotrzebnym biletem... No, różnie może w życiu być, wiadomo.

Czytaj dalej »

1000!

Dumnie obwieszczam wszystkim znudzonym Czytelnikom, że liczba odsłon niniejszego bloga właśnie przekroczyła 1000 (i proszę się nie sugerować tytułem, nie chodzi o silnię).

Czytaj dalej »

Imiesłów

O naszej polskiej ambasadzie w Dublinie zapewne dałoby się napisać mnóstwo pozytywów. Niestety, w moim przypadku pisząc pozytywy na ich temat skłamałbym srodze. Albo trafiłem w jakieś zawirowania czasoprzestrzenne (czyli, słowami Pratchetta, doznałem niezwykłego splątania osnowy rzeczywistości), albo też Pierwsze Prawo Murphy'ego upodobało sobie moją osobę - w każdym razie, …

Czytaj dalej »

Biur(w)okracja

Napisałem niedawno kilka cierpkich słów pod adresem polskiej biurokracji. Dziś napiszę o tym, jak założyłem w Polsce własną firmę i jakie były tego efekty.

Czytaj dalej »