Kolejno odlicz

Na blogu, który regularnie czytuję, pojawił się niedawno wpis o literkach alfabetu. Każda litera jest potraktowana z należytą jej uwagą i rewerencją. Całkiem fajnie się to czyta, chociaż długie.

Zerżnę więc dziś ów pomysł, ale żeby nie było, że tak całkiem na bezczelnego, literki zastąpię liczbami. Dlaczego? Bo jestem leniwy i mam plan zakończyć na dziesiątce. A liter jest więcej.

Czytaj dalej >>Kolejno odlicz

Paradoksy, paradoksy

Jako dzieciak fascynowałem się opowieściami o nieistniejących światach, kosmitach, podróżach międzygalaktycznych i czasowych paradoksach (jeżeli zabiłem własnego prapradziadka, to kto go właściwie zabił? I tak dalej…). O super-ludziach, nadnaturalnych mocy bohaterach. O nanoinżynierii, bionice, zbuntowanych robotach. I o mnóstwie innych, mniej lub bardziej porywających pomysłów.

Czytaj dalej >>Paradoksy, paradoksy

Długi Mars: recenzji nie będzie…

Od czasu do czasu zdarza mi się, że książka, którą zaczynam czytać, okazuje się na tyle niestrawna, że przerywam czytanie przed końcem.

Zazwyczaj staram się trzymać reguły pięćdziesięciu stron. A więc: jeżeli książka mnie nie porwie przez pierwszych pięćdziesiąt stron, to stwierdzam, że szkoda czasu na resztę.

W przypadku „Długiego Marsa” dotarłem do jednej trzeciej. I dalej nie dam rady.

Czytaj dalej >>Długi Mars: recenzji nie będzie…

1000

Moje trzy ostatnie wpisy na blogu dotyczyły telefonów alarmowych na straż pożarną, policję i pogotowie. Jeżeli któryś z moich Czytelników zastanawiał się, skąd taka nagła zmiana, już wyjaśniam. Otóż 997, 998 i 999 to były również numery kolejnych wpisów na blogu. Ten wpis jest wpisem numer tysiąc.

Czytaj dalej >>1000

998

Jakiś czas temu przytrafiło mi się zobaczyć za oknem wóz straży pożarnej w pełnym rynsztunku, wjeżdżający na podwórko przed naszym blokiem na sygnale, ze strażakami wyskakującymi z niego prawie w biegu. Rozwinęli węże, oparli drabinę o okno budynku…

Czytaj dalej >>998