Hulanki, swawola, czyli słów kilka o AndroidPay

Od jakiegoś czasu mój bank zaczął mi podrzucać reklamy nowej usługi płatniczej: AndroidPay.

Nie jestem wielkim fanem płatniczych usług zbliżeniowych, głównie ze względu na słabe zabezpieczenia technologii NFC.

Przy okazji, stary branżowy żart mi się przypomniał: według planów NFC miało być naczelnym, Jedynym Słusznym sposobem szybkiego bezprzewodowego przesyłania danych na nieduże odległości. No ale plany planami, jak to zwykle bywa teoria pokryła się z praktyką tylko w teorii, bo w praktyce to już niekoniecznie. NFC zostało zepchnięte do niszy płatności zbliżeniowych: karty, smartfony etc. Jak więc zaczęto w środowisku IT tłumaczyć skrót NFC? Zamiast „Near-Field Communication” używamy teraz rozwinięcia „Nobody F*king Cares”. Ha. Ha.

Okrągłym – nie ufać

Scenariusz #1:

Pytamy kogoś: – Długo ci to zajmie? – i słyszymy w odpowiedzi: – Dziesięć minut!

Scenariusz #2:

Pytamy kogoś: – Długo ci to zajmie? – w odpowiedzi słyszymy: – Dwanaście minut!

Komu ufasz bardziej? Bo ja temu drugiemu. Najwyraźniej ma lepsze pojęcie o tym, ile mu to zajmie.

Pchełki SQL: Próba konwersji

Patrzymy na okno i wiemy od razu, że to jest okno, prawda? Patrzymy na głowę, nieważne czyją – i od razu wiemy, że to jest głowa. Patrzymy na wieszak i prawie na pewno nie pomylimy go z glebogryzarką. Potrafimy kategoryzować w zasadzie odruchowo i bez większych oporów.

Komputery, może poza naiwnymi namiastkami sztucznej inteligencji, które co i rusz ktoś gdzieś próbuje promować, tak nie mają. Im trzeba powiedzieć konkretnie: to jest liczba siedem. A to jest tekst „siedem”. I tak dalej.

Głupia AI

AI (czyli po naszemu Sztuczna Inteligencja) podbija od jakiegoś czasu newsy z branży IT. Wszyscy wielcy rzucili się na zagadnienie i próbują skonstruować namiastkę świadomości inteligentnej. Póki co efekty są mizerne w szerszym perymetrze, ale wąsko wyspecjalizowane AI już dawno przeskoczyły człowieka jeśli chodzi o możliwości. Samochody sterowane autonomicznie mają mniej wypadków, roboty potrafią sprawnie przemieszczać się po trudnym terenie, gry planszowe przegrywamy z AI już od dawna, a mój smartfon wykombinował gdzie mieszkam i gdzie pracuję po trzech dniach używania.

Brzdąk, brzdąk, v. 2.0

Dawno temu, na samym początku istnienia tego blogu, udostępniłem swoim Czytelnikom próbkę swojego brzdąkania gitarowego. Taką sprzed kilkunastu lat, nagrywaną jeszcze na dwa jamniki w czasach, kiedy Internet kojarzył się z ćwierkającym z prędkością niecałych czternastu i pół tysięcy bitów na sekundę czarnym modemem wielkości cegły, a telefony komórkowe były ciągle bardziej wymysłem z powieści SF niż faktem.