Hulanki, swawola, czyli słów kilka o AndroidPay

Jak odkryłem nową formę płatności oraz jak przepiłem swoje pierwsze wydane za jej pomocą pieniądze.

Od jakiegoś czasu mój bank zaczął mi podrzucać reklamy nowej usługi płatniczej: AndroidPay.

Nie jestem wielkim fanem płatniczych usług zbliżeniowych, głównie ze względu na słabe zabezpieczenia technologii NFC.

Przy okazji, stary branżowy żart mi się przypomniał: według planów NFC miało być naczelnym, Jedynym Słusznym sposobem szybkiego bezprzewodowego przesyłania danych na nieduże odległości. No ale plany planami, jak to zwykle bywa teoria pokryła się z praktyką tylko w teorii, bo w praktyce to już niekoniecznie. NFC zostało zepchnięte do niszy płatności zbliżeniowych: karty, smartfony etc. Jak więc zaczęto w środowisku IT tłumaczyć skrót NFC? Zamiast „Near-Field Communication” używamy teraz rozwinięcia „Nobody F*king Cares”. Ha. Ha.

Jednak widzę zasadniczą różnicę między modułem NFC wbudowanym w kartę płatniczą a modułem NFC w smartfonie: ten drugi umożliwia proste i szybkie wyłączanie (a także, co jest nie bez znaczenia, włączanie) modułu NFC, co daje nieco lepszą iluzję bezpieczeństwa niż w przypadku kart.

Dlatego zdecydowałem się niedawno na spróbowanie jak to całe AndroidPay smakuje – okazuje się, że jest całkiem strawne.

Proces jest prosty jak konstrukcja cepa (musi taki być, żeby miliony człekopodobnych chętnie podzieliły się ze swoimi smartfonami szczegółami swoich kart płatniczych). Podajemy aplikacji swój identyfikator bankowy, a następnie numery kart płatniczych, których chcemy używać w telefonie. Na koniec możemy jeszcze wskazać która karta ma być używana domyślnie.

Od tej pory wystarczy – przy włączonym NFC – zbliżyć smartfona do terminalu obsługującego płatności zbliżeniowe i poczekać na „biip” (ewentualnie na krótką wibrację, jeżeli mamy telefon wyciszony). Niczego nie trzeba naciskać ani włączać, a do kwoty €30 nie trzeba nawet odblokowywać ekranu smartfona.

Jak na razie wykonałem za pomocą AndroidPay jedną transakcję, w wyniku której zostałem (krótkotrwałym) właścicielem butelki soku z grejpfruta. Mogę więc śmiało powiedzieć, że przepiłem pieniądze ze swojej pierwszej transakcji smartfonem.

Hulanki, panie.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Hulanki, swawola, czyli słów kilka o AndroidPay"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
dychadziennie
Gość

Hehe, ja to jeszcze się kopię z koniem, ale widzę, że Ty już straciłeś nadzieję do „człekopodobnych” 🙂

bobiko
Gość

A ja nie mogę doczekac tych zmian w mBanku :/ taki to innowacyjny mobilny bank

wpDiscuz