Graficznie – ciąg dalszy

W maju tego roku odgrażałem się, że będę pisał rzadziej, bo więcej czasu zajmie mi uzupełnianie brakujących obrazków do starych wpisów.

Mamy, ku chwale jojczyzny, grudzień. I co?

I tak: piszę raz na trzy dni, czyli bez większych zmian. Jeżeli zaś chodzi o dodawanie brakujących obrazków, to zamiast pracowicie i metodycznie przeczesywać blog w poszukiwaniu dziur (których póki co jest wciąż więcej, niż nie-dziur), przyjąłem następującą strategię:

Dla każdego wpisu „połączonego” z aktualnie pisanym (JetPack podrzuca mi zawsze trzy takie, na samym dole) sprawdzam, czy mają obrazki. Jeżeli nie, uzupełniam je, głównie z pomocą serwisu https://everypixel.com (czasem sięgam też po https://www.flickr.com/creativecommons/). Natomiast jeżeli ponadto mam wenę, powtarzam operację dla każdego z tych trzech wpisów powiązanych (to już razem 12 obrazków!)

W ten sposób każdy świeży wpis oznacza uzupełnienie kilku (a czasem kilkunastu) brakujących obrazków ze starych wpisów. Da się to opanować bez szczególnych nakładów czasowych.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: