Jeden dolar piechotą nie chodzi

W ramach rozwijania swojej wiedzy na temat różnych dziwnych gier, trafiłem niedawno (przy okazji pisania poprzedniego wpisu, tego o dylemacie więźnia) na opis innej, o wiele dziwniejszej gry.

Mianowicie chodzi o kupienie jednego dolara.

Zamiast jednak iść, jak pambuk przykazał, do kantoru i tam kupić, idziemy do domu aukcyjnego, gdzie ów jeden dolar wystawiony jest na licytację. Nie jest to jednak zwykła licytacja, tylko taka trochę zmodyfikowana: kwota, którą zadeklarujemy, zostanie przekazana domowi aukcyjnemu niezależnie od tego, czy wygramy licytację, czy nie. Zwycięzca (a więc osoba, która zalicytowała najwyższą kwotę) dostanie dolara. Przegrani nie dostaną nic, a będą musieli oddać kwoty, do których dotarli w czasie licytacji.

Proste?

No to lecimy. Dla uproszczenia przyjmijmy tylko dwóch panów, A i B, zainteresowanych kupieniem owego tajemniczego dolara.

Pan A licząc na zysk 99 centów, licytuje jednego centa.

Pan B, licząc na zysk 98 centów, licytuje dwa centy.

Pan A, licząc na zysk 97 centów…

OK, pomijamy tę część licytacji, bo zaczyna ciągnąć nudą. Dochodzimy do momentu, w którym pan A, licząc na zysk jednego centa, licytuje 99 centów.

I tu zaczyna się robić dziwnie. Pan B może zrezygnować z licytacji, przez co straci 98 centów, albo może podbić do jednego dolara i wtedy wyjdzie na zero. Chcąc zminimalizować straty, pan B licytuje jednego dolara.

Pan A może teraz odpuścić, tracąc 99 centów, lub zalicytować 1.01 i stracić tylko centa. Skoro nie da się już zmaksymalizować zysku, to trzeba minimalizować straty, prawda?

Pan B, rozumując identycznie, licytuje 1.02.

Po dłuuuugim czasie jednemu z panów A lub B kończą się pieniądze. Załóżmy, że obydwaj mieli po 1000 dolarów – pan B licytuje 1000 i wygrywa aukcję, dostaje za 1000 USD tego dolara, traci więc „tylko” 999 dolarów. Pan A, który ostatnio zalicytował 999.99, traci 999.99 i zostaje z jednym centem w kieszeni. Dom aukcyjny wygrywa, zarabiając na aukcji 1998.99 USD.

Czy istnieje jakieś racjonalne wyjście z tej pułapki?

Owszem! I to aż dwa:

1. Jeżeli licytuję jako pierwszy, zaczynam od 99 centów. Mój zysk wyniesie wówczas co prawda tylko 1 cent, ale nikomu innemu nie opłaca się już licytować (dla zerowego zysku). Aukcja kończy się, dostaję dolara za 99 centów. Voila!
2. Jeżeli licytuję jako drugi, to… nie licytuję wcale. Przebicie jakiejkolwiek oferty automatycznie lokuje mnie na przegranej pozycji.

Hm. Dziwny świat 😉

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz